Gdańsk. Mieszkania z drugiej ręki coraz droższe. Ceny przebiły pułap 10 tys. zł/m kw.

Aleksandra Chomicka
Nie tylko deweloperzy mogą przebierać w klientach. Również na rynku wtórnym sprzedaje się (prawie) wszystko, a nawet - jak twierdzi Bartosz Turek z HRE Investment - brakuje mieszkań z wielkiej płyty (zdj. ilustracyjne) Karolina Misztal
Po raz pierwszy statystyczne ceny na rynku wtórnym w Gdańsku przebiły mentalną barierę 10 tys. zł za metr kwadratowy!

Co niezwykle istotne autorzy raportu, przygotowanego przez Expander i Rentier.io posługują się nie średnią ceną, a medianą. To oznacza, że aż połowa mieszkań na rynku kosztuje więcej niż 10 tys. zł za 1 m kw. I - co jeszcze ciekawsze - tak wysokie ceny windują nie tylko mieszkania stosunkowo nowe, wybudowane już przez deweloperów, ale również bloki rodem z PRL.

Duży popyt, rośnie też podaż

Nie tylko deweloperzy mogą przebierać w klientach. Również na rynku wtórnym sprzedaje się (prawie) wszystko, a nawet - jak twierdzi Bartosz Turek z HRE Investment - brakuje mieszkań z wielkiej płyty.

- Szczególnie mało ofert sprzedaży mieszkań w betonowych blokach znajdziemy w miastach, gdzie za lokale trzeba płacić relatywnie najwięcej. Chodzi tu szczególnie o Gdańsk, Poznań, Kraków, Wrocław czy Warszawę. W miastach tych ogłoszenia o chęci sprzedaży mieszkania w bloku z wielkiej płyty stanowią co najwyżej kilka procent ogółu - twierdzi analityk. Według niego główną zaletą PRL-owskich bloków jest cena, 10-20 proc. niższa niż za statystyczny metr w danym mieście. Do tego dochodzi fakt, że dwupokojowe „M” ma przeważnie o kilkanaście m kw. mniej niż lokal o takiej samej liczbie pokoi w nowym bloku lub kamienicy. Do tego dochodzą przeważnie przemyślany układ osiedli, dobra ich lokalizacja, dogodne połączenie z centrum czy rozwinięte zaplecze handlowe usługowe i oświatowe w najbliższej okolicy.

W Gdańsku różnice się zacierają

W Gdańsku to lokalizacja ma dla kupujących największe znaczenie - twierdzi Agnieszka Brol-Radzicka, trójmiejski pośrednik nieruchomości. - Różnice w cenach między nowymi mieszkaniami, a tymi z drugiej ręki, nawet w starszych blokach, sięgają zaledwie kilku procent. To może być dla wielu osób dobra okazja, by korzystnie zamienić stare mieszkanie, np. w bloku bez windy, na nowe. Takich transakcji, których celem jest poprawa jakości zamieszkiwania, jest coraz więcej - twierdzi pośredniczka.

Nie oznacza to jednak, że kupujący zaakceptują od ręki każdą cenę, co powinny uwzględnić osoby, którym zależy na (szybkiej) sprzedaży. W razie zmiany koniunktury to ceny starszych, gorszej jakości mieszkań spadną w pierwszej kolejności.

DOM I MIESZKANIE BEZ TAJEMNIC:

Podatek cukrowy. Podreperuje budżet czy zdrowie Polaków?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie