Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Fortuna 1. Liga. Arka Gdynia gra z GKS-em Bełchatów i jest faworytem tego meczu. 8.05.2021

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Piłkarze Arki Gdynia są faworytem meczu w Bełchatowie.
Piłkarze Arki Gdynia są faworytem meczu w Bełchatowie. Przemysław Świderski
Po wielkich emocjach, związanych z finałem Pucharu Polski, piłkarze Arki Gdynia wracają do rozgrywek ligowych. Dziś ich przeciwnikiem będzie GKS Bełchatów. Wyjazdowy mecz żółto-niebieskich rozpocznie się o godz. 12:40 i rozegrany zostanie bez udziału publiczności.

Gdynianie przystąpią do tego pojedynku w roli faworyta. GKS Bełchatów jest „czerwoną latarnią” w rozgrywkach pierwszej ligi i jednym z głównych kandydatów do spadku. Podopieczni trenera Marcina Węglewskiego mają trzy punkty straty do Zagłębia Sosnowiec, zajmującego siedemnaste miejsce w tabeli, ostatnie , gwarantujące utrzymanie na zakończenie sezonu. Jednak warto pamiętać, że GKS Bełchatów został już na początku rozgrywek ukarany odjęciem dwóch punktów za zaległości finansowe.

Mimo tego typu kłopotów i problemów organizacyjnych zespół ten nadal liczy się w walce o utrzymanie. Udowodnił to w poprzedniej kolejce, niespodziewanie pokonując na wyjeździe 3:1 znajdującą się w niezłej formie w tej rundzie Resovię, która ma w ostatnich tygodniach „na rozkładzie” faworytów do awansu do PKO BP Ekstraklasy, Termalikę Bruk-Bet Nieciecza i Łódzki Klub Sportowy. Jest wobec tego jasne, że piłkarze żółto-niebieskich zespołu z Bełchatowa w żadnym wypadku nie mogą zlekceważyć. Świadomość tego ma Dariusz Marzec, trener Arki Gdynia.

- W tej lidze nie ma łatwych spotkań, a zespoły z dołu tabeli będą robić wszystko, aby urwać punkty faworytom - mówił niedawno szkoleniowiec żółto-niebieskich.

Gdynianie zagrają w Bełchatowie po bolesnej porażce 1:2 w ostatnią niedzielę w finale Pucharu Polski. Żółto-niebiescy byli w Lublinie gorsi od Rakowa Częstochowa i nie udało im się zdobyć trzeci raz w historii klubu cennego trofeum. Jednak piłkarze Arki Gdynia za postawę na boisku nie muszą się wstydzić. Było do przewidzenia, że Raków Częstochowa, zespół ze ścisłej czołówki PKO BP Ekstraklasy, będzie dominował w starciu z żółto-niebieskimi. Mimo to gdynianie napędzili sporo strachu ekipie trenera Marka Papszuna. Faworyzowany Raków przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę dopiero w końcówce spotkania.

- Pomimo porażki możemy być dumni ze swojej postawy - podsumował przebieg wydarzeń na boisku Michał Marcjanik, kapitan gdynian. - Nie możemy teraz spuścić głów, bo walczymy o awans do ekstraklasy.

Piłkarze Arki Gdynia ciągle mają realne szanse na powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej nawet z drugiego miejsca w tabeli, bez konieczności rozgrywania baraży. Aby stało się to faktem, muszą jednak mocno punktować w siedmiu ostatnich spotkaniach w sezonie. Pomijając starcia u siebie z Radomiakiem i Widzewem Łódź, podopieczni trenera Dariusza Marca mają już za sobą mecze ze wszystkimi konkurentami do awansu. W meczach z niżej notowanymi rywalami, jak GKS Bełchatów, Arka Gdynia ma obowiązek celować w pełną pulę punktów.

Biorąc pod uwagę, że po kontuzjach wracają do zespołu Christian Aleman i Kacper Skóra, wyróżniający się w tej rundzie zawodnicy, a dodatkowo w coraz lepszej dyspozycji znajdować powinien się Juliusz Letniowski, kolejny rekonwalescent, żółto-niebiescy muszą być rozpatrywani jako jeden z głównych kandydatów do awansu do PKO BP Ekstraklasy. Każde, inne rozwiązanie, niż powrót do elity, będzie odbierane przez kibiców Arki Gdynia w kategoriach olbrzymiego rozczarowania.

od 7 lat
Wideo

Marcin Nowak żużlowiec Texom Stali Rzeszów - 10. Sportowiec 2023 Roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki