Ekspresem do kolebki Solidarności

    Ekspresem do kolebki Solidarności

    Katarzyna Szcześniak

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Różni ich narodowość, język, kolor skóry, wyznanie, kierunek studiów, zawód, a nawet to, czy jedzą mięso, czy nie. Łączy ciekawość świata, zaangażowanie w obronę praw człowieka, wrażliwość na sprawy społeczne i to, że razem wsiedli do Ekspresu Solidarności i przyjechali do Gdańska, by wziąć udział w uroczystych obchodach 25 rocznicy przyznania Lechowi Wałęsie Pokojowej Nagrody Nobla.
    Do Gdańska przyjechali w czwartek przed godziną drugą nad ranem. Po śniadaniu popłynęli na Westerplatte. Dobre humory dopisywały, pomimo zmęczenia trzydniową wyprawą.- Wszystko dzieje się tak szybko, nie zawsze mamy czas, żeby porządnie obejrzeć miasto, w którym jesteśmy - mówi Yousef, student biologii z Palestyny. - Ale cóż, to przecież Ekspres.

    Młodzi ludzie zaczęli swoją wyprawę w Krakowie, gdzie przeszli "szlakiem Jana Pawła II". Odwiedzili też muzeum Auschwitz-Birkenau.

    Ta część była bardzo poruszająca dla wielu. Dziewczyny płakały, chłopcy starali się trzymać twarz.
    - Do tej pory myślę o tym, co zobaczyłam w Auschwitz - przyznaje Nikolina, Chorwatka z Dubrownika. - Jestem zszokowana, że coś takiego mogło dziać się w XX wieku.
    Yousefa z kolei poruszyła wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego. - Dla mnie jako Palestyńczyka było to szczególne przeżycie - wyznaje chłopak. - U nas przecież jest podobnie. Gdyby wymienić twarze i nazwiska polskich powstańców z palestyńskimi, nie byłoby różnicy.
    Seamus z Irlandii jest pod wrażeniem Polaków i tego, jak podnieśli się po wojnie.

    - Warszawa przecież była prawie doszczętnie zrujnowana, a jej mieszkańcy sami ją odbudowali - mówi Seamus. - Podoba mi się też to, że Polacy nie są zgorzkniali, nie mają do nikogo pretensji za tę wojnę.

    Młodzi ludzie spotkają się dzisiaj na Forum Młodych z laureatami Pokojowej Nagrody Nobla, którzy zjechali do Gdańska. Najbardziej wyczekiwany przez nich noblista to bez dwóch zdań Dalajlama XIV. - Nie potrafię sobie wyobrazić, jak będę się czuł, gdy się z nim spotkam - mówi Yousef.
    Studiująca filozofię i religioznawstwo Tihana z Chorwacji ma z Dalajlamą kontakt na co dzień... przez internet.

    - Codziennie dostaję jego sentencje na maila - śmieje się Tihana. - Oprócz Dalajlamy chciałabym też spotkać się z prezydentem Serbii Borisem Tadiciem i zadać mu kilka trudnych pytań na temat relacji naszych krajów. W projekcie bierze udział 200 młodych ludzi z całego świata. Wielu przyznaje, że to wspaniała okazja, by poznać rówieśników z innych krajów, dowiedzieć się co myślą, co czują.

    - Zobaczyłem, jak koledzy z innych państw reagują na polską historię - mówi Grzegorz Krzyżanowski z Krakowa. - Pytają nas o wiele rzeczy, bo oni znają to tylko z książek czy telewizji. Pytali mnie o kontrowersje związane z Lechem Wałęsą albo o to, jak byli traktowani ludzie, którzy współpracowali z Niemcami podczas II wojny światowej. Dzięki takim rozmowom my Polacy też możemy się zastanowić, inaczej na coś spojrzeć.

    Do tego wyjątkowego pociągu wsiadły wyjątkowe osoby z całego świata


    Ekspres Solidarności to projekt, w którym bierze udział 200 osób w wieku 19-30 lat z 44 krajów świata, oraz nazwa pociągu, który wiózł młodych ludzi z Krakowa, przez Warszawę, aż do Gdańska. Rekrutacja do projektu cieszyła się ogromnym powodzeniem.

    - Szukaliśmy osób, które są aktywne, działają społecznie, politycznie, interesują się prawami człowieka, pokojem na świecie - wylicza Katarzyna Kaczmarek, rzecznik Europejskiego Centrum Solidarności. - I takich ludzi znaleźliśmy. Są naprawdę niesamowici. Sama byłam świadkiem, jak o trzeciej nad ranem rozmawiali o demokracji i spierali się na tematy polityczne. Projekt obejmuje wizyty w miejscach symbolizujących zmagania z totalitaryzmem. Przewodnikiem młodych, który opowiada im o historii i wydarzeniach tych miejsc, jest amerykański pisarz i filozof George Weigel.

    Ekspres Solidarności rozpoczął się 1 grudnia w Krakowie, potem młodzi ludzie udali się do Oświęcimia, by zobaczyć obóz koncentracyjny. W środę zatrzymali się w Warszawie, gdzie spotkali się z prof. Władysławem Bartoszewskim i zwiedzili Muzeum Powstania Warszawskiego

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo