Ekolog kupiła działkę w Przywidzu pełną odpadów

Redakcja
Ekolog Łucja Ptaszyńska chciała postawić w Przywidzu budynek pasywny. - Gdy zaczęłam wykopy okazało się, że działka kupiona od gminy to byłe wysypisko - mówi. Wójt nakazał właścicielce... wywóz śmieci
Ekolog Łucja Ptaszyńska chciała postawić w Przywidzu budynek pasywny. - Gdy zaczęłam wykopy okazało się, że działka kupiona od gminy to byłe wysypisko - mówi. Wójt nakazał właścicielce... wywóz śmieci Agata Cymanowska
Udostępnij:
Łucja Ptaszyńska, była wojewódzka konserwator przyrody, ekolog związana z Kaszubskim Stowarzyszeniem Ekologicznym, w 2010 r. kupiła w Przywidzu gminną działkę. Twierdzi, że dopiero w 2015 r., gdy zaczęła przygotowywać teren pod budowę domu pasywnego, na który zdobyła unijne dofinansowanie, w czasie robót ziemnych odkryła ogromne ilości śmieci.

To, że od lat 80. funkcjonowało tu niezalegalizowane wysypisko odpadów komunalnych należące do PGR-u, gdzie zwożono też ścieki z okolicznych szamb, tajemnicą w gminie nie było. Około lat 2000. odpady przysypano ziemią. Choć jak ustaliliśmy, rekultywacja składowiska nie została przeprowadzona, teren sprzedano z przeznaczeniem pod zabudowę mieszkaniową i usługową, a jako wady podano jedynie ukształtowanie terenu utrudniające zagospodarowanie.

Proszę tylko spojrzeć na ten dąb, czyż nie jest cudowny?! - ekscytuje się Łucja Ptaszyńska, była konserwator przyrody i ekolog, wskazując na drzewo stojące na jej ponad 2 ha działce.  Takich wiekowych egzemplarzy, rosnących wokół małego bagna jest tu więcej. Są też ptasie gniazda, w jednym z nich jaja drozda.

 

W planach nawet dom plus energetyczny

 

- To miejsce mnie zauroczyło właśnie ze względu na wyjątkową przyrodę. Chciałam postawić tu pilotażowy dom pasywny lub nawet plus energetyczny - mówi Łucja Ptaszyńska, która przygotowywała dla gminy Przywidz m.in. wnioski o dofinansowanie instalacji solarów. - Projektem zainteresowało się już kilka  poważnych uczelni. Zdobyłam 300 tys. zł unijnego dofinansowania na ten cel.

Jak twierdzi, choć działkę kupiła w 2010 r., dopiero w 2015 r. w czasie robót ziemnych odkryła ogromne ilości śmieci.

- Musiałam przerwać roboty budowlane i zwrócić unijną dotację - mówi. - Poinformowałam o tym urząd gminy, który dopiero po kilku miesiącach przeprowadził kontrolę na mojej działce. Zaoferowałam gminie pomoc w uzyskaniu funduszy unijnych na usunięcie odpadów, ale moje prośby i propozycje zostały zignorowane. W zamian otrzymałam decyzję wójta nakazującą mi wywiezienie odpadów... do końca czerwca. Odwołałam się już od tej decyzji do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku.

 

Wymiana pism z urzędem gminy

 

- Pani Ptaszyńska  już w sierpniu 2014 r. otrzymała, w odpowiedzi na swoje pismo, urzędową informację dotyczącą odpadów na działce. Gdyby z problemem zgłosiła się np. w 2012-2014 roku, byłaby możliwość rekultywacji terenu przez Związek Gmin Wierzyca, do którego należy nasza gmina - mówi Marek Zimakowski, wójt gm. Przywidz.

Ptaszyńska odpowiada, że w otrzymanej w 2014 r. informacji od gminy zapisano, że „wysypisko [...] zostało zlikwidowane około 2000 roku po wcześniejszym wykonaniu rekultywacji całego terenu”.

 

Urząd zaproponował zamianę działki

 

-  Czy ta działka mogła być sprzedana czy nie to już sprawa polityki ówczesnej wójt i rady gminy, ale uchwala  dla miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego tego fragmentu Przywidza, została zatwierdzona przez wojewodę - tłumaczy wójt Zimakowski. - W ramach pomocy w rozwiązaniu problemu zaproponowaliśmy inną działkę o podobnej wartości, ale pani Ptaszyńska nie zgodziła się.

Wójt podkreśla, że urząd nie unika rozmów w tej sprawie.

- Nie twierdzimy też, że urząd nie popełniał błędów - mówi Zimakowski. - W 2010 r. nabywca działki budowlanej zgłosił jej wadę z uwagi na przebiegającą linię energetyczną. Zaproponowaliśmy inną działkę i problem został rozwiązany. Także w tym przypadku staraliśmy się znaleźć rozwiązanie, proponując działkę o podobnej wartości, ale propozycja została odrzucona.

 

Cena miała sugerować, że teren „nie jest bez wad”?

 

W operacie szacunkowym działki, którą kupiła pani Ptaszyńska, wykonanym w 2010 r. na zlecenie Urzędu Gminy w Przywidzu jako ograniczenia wskazano  duże nachylenie terenu, zalesienie, wody stojące i mokradła, które będą utrudniały zagospodarowanie działki, utrudniony dostęp do drogi utwardzonej. O odpadach nie było informacji. Działkę w 2010 r. wyceniono na ok. 178 tys. zł. To prawie o 90 tys. zł. mniej niż szacowano w 2008 r. Cenę obniżono, bo wcześniej nie było zainteresowanych kupnem. Ostatecznie została sprzedana za 202 tys. zł. To właśnie niska cena, zdaniem niektórych, miała sugerować, że nieruchomość „nie jest bez wad”.

 

Rekultywacja, której... nie było

 

- Z analizy dokumentów prawno-środowiskowych wynika, że gmina zamiast wykonać badania i rekultywację, w 2010 r. wykonała operat szacunkowy  zatajając informację o starym składowisku, sprzedała działkę potwierdzając nieprawdę w akcie sprzedaży - twierdzi Ptaszyńska.

W sporządzonym w sierpniu 2004 r. „Programie ochrony środowiska wraz z planem gospodarki odpadami dla gm. Przywidz na lata 2004-2007 z uwzględnieniem perspektywy na lata 2008-2011”  zapisano, że „składowisko odpadów w Przywidzu, które od szeregu lat jest przysypane ziemią, wymaga rekultywacji. Konieczne jest wykonanie odwiertów, które będą podstawą opracowania i zatwierdzenia dokumentacji oraz wykonania niezbędnych prac. Planuje się zakończenie rekultywacji w 2006 r.” W gminnych dokumentach jest też wzmianka o kwotach przeznaczonych na rekultywację, ale - jak ustaliliśmy - nie ma informacji dotyczących tego, że rekultywacja została przeprowadzona. Nie ma także informacji o tym, gdzie dokładnie znajdowało się nielegalne wysypisko (brak numeru działki, ulicy i innych danych na ten temat). Wiemy tylko, że zajmowało ok. 1,3 ha w pobliżu lasu. Co więcej, informacji o składowisku brakuje także w gminnym programie ochrony środowiska na lata 2012-2015 z perspektywą na 2019 rok, co stwierdzono w protokole kontroli przeprowadzonej przez Komisję Rewizyjną Rady Gminy Przywidz.

- Gmina Przywidz nigdy nie występowała do starostwa w celu wydania decyzji określającej zakres rekultywacji składowiska - potwierdza Mariusz Drozd, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska w Starostwie Powiatowym w Pruszczu Gd.

 

 

 

Agata Cymanowska

[email protected]

 

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie