Donalda Tuska droga do Europy

Barbara Szczepuła
Donald Tusk: - Przychodzę tu z kraju, który głęboko wierzy w sens zjednoczonej Europy
Donald Tusk: - Przychodzę tu z kraju, który głęboko wierzy w sens zjednoczonej Europy Tomasz Bołt
Donald Tusk urodził się w 1957 r., miesiąc po tym, jak w Rzymie podpisano traktaty powołujące Europejską Wspólnotę Gospodarczą, co zapoczątkowało proces integracji Europy. Polityk jest więc poniekąd rówieśnikiem Unii Europejskiej.

Otym, że polski premier został prezydentem Europy, dowiedzieliśmy się 30 sierpnia, uczestnicząc w otwarciu Europejskiego Centrum Solidarności. Co za koincydencja! Po 34 latach od tamtego brzemiennego w skutki wydarzenia, od pchnięcia pierwszej kostki domina, które zmieniło Europę, w chwili oddania do użytku muzeum, które będzie głosić chwałę panny S. i utrwalać jej mit, Polak zostaje powołany na tak ważne stanowisko w europejskich strukturach. I to Polak, który w pamiętnym sierpniu stał wśród rzeszy gdańszczan pod ukwieconą stoczniową bramą, a w książce "Solidarność i duma" wyznawał: "Moją ojczyzną są Kaszuby, Gdańsk, Sierpień'80 i Solidarność".

Przychodzę tu z kraju, który głęboko wierzy w sens zjednoczonej Europy - powiedział Tusk w Brukseli, co zebranym w ECS i wznoszącym cydrem toast za jego zdrowie kojarzyło się z papieskim "przybywam z dalekiego kraju". Wielu spośród uczestniczących w uroczystym otwarciu ECS zna Donalda Tuska z dawnych lat i ich radość była szczera, bez politycznych kalkulacji.

Ktoś przypomniał, że Donald Tusk urodził się w 1957 roku, niespełna miesiąc po tym, jak w Rzymie podpisano traktaty powołujące Europejską Wspólnotę Gospodarczą, co zapoczątkowało proces integracji Europy. Jest więc poniekąd rówieśnikiem UE.

*
Śledziliśmy jego losy od mniej więcej 1983 roku, kiedy razem z Wojciechem Dudą założył podziemny "Przegląd Polityczny", w którym zamieszczano m.in. teksty Raymonda Arona i Karla Poppera, także klasyków neoliberalizmu: Friedricha von Hayeka, Miltona Friedmana, Ludwiga von Misesa. Zaczynaliśmy dzięki temu myśleć nie tylko o wolności, ale nawet - o zgrozo - o swobodach gospodarczych. Kto pamięta siermiężne czasy stanu wojennego i późnego Jaruzela, wie, jak egzotyczne były to wówczas idee.

Teksty w tym podziemnym wydawnictwie, podpisane przez Annę Barcz, tak zaintrygowały Janusza Lewandowskiego, że doprowadził do spotkania z autorką.

Nieco się rozczarował, gdy zamiast urodziwej blondynki poznał wtedy Donalda, który ukrywał się pod tym pseudonimem!
Marek Suchar pierwszy raz zetknął się z nim podczas spotkania Güntera Grassa z redakcją "Przeglądu Politycznego" w 1983 roku. Jakieś mieszkanie w Gdyni, wszyscy, oprócz pisarza i jego żony, siedzieli na podłodze... Tuska nie można było nie zauważyć - wspomina - niezwykle oczytany, inteligentny, wyróżniał się zdecydowanie, miał autorytet, koledzy liczyli się z jego zdaniem. Potem Suchar śledził jego karierę z mniejszej (mieszkali przez jakiś czas z rodzinami w tym samym hotelu asystenckim Uniwersytetu Gdańskiego) lub większej odległości i z rosnącym podziwem. Uważa nie od dziś, że Donald Tusk jest mężem stanu o szerokich, rzadko spotykanych wśród polityków horyzontach. Irytuje się, że komentatorzy zajmują się takimi głupstwami jak gra w piłkę, czapka z Peru, a nie tym, co ważne. A jeszcze bardziej, gdy słyszy przemądrzałych żurnalistów wyjaśniających wszystkie posunięcia obecnego przewodniczącego Rady Europejskiej podpowiedziami "piarowców". Po prostu nie mają pojęcia, jaki jest Tusk!

W "Przeglądzie Politycznym" ukazało się wiele interesujących wywiadów z wybitnymi myślicielami, pisarzami i twórcami. Ten kwartalnik "intelektualnego centrum" ukazuje się zresztą do dziś i jest jednym z ważnych, opiniotwórczych periodyków.
Prawdziwym bestsellerem okazał się wydany w latach 90. album Tuska, Dudy i Fortuny "Był sobie Gdańsk". Wraz z książkami Pawła Huellego i Stefana Chwina budował naszą gdańską tożsamość. Dlaczego o tym wspominam? Bo utkwiło mi w pamięci wystąpienie Donalda Tuska podczas uroczystości w Akwizgranie w roku 2010, gdy odbierał prestiżową Nagrodą Karola Wielkiego.

Mówił wtedy:
"Chcę opowiedzieć, w jaki sposób Europa rodziła się w sercach i umysłach mojego pokolenia... Jak do niej dojrzewaliśmy... Kluczowym dla mojego doświadczenia - ale mogę chyba mówić w imieniu całego pokolenia - było miejsce mojego urodzenia - Gdańsk. Gdańsk, którego historia, zwłaszcza w ostatnich latach, to tak naprawdę lekcja dziejów powszechnych. W moim mieście rozegrały się wszystkie dramaty, które ludzkość przeżyła w XX wieku. To właśnie taki Gdańsk, z tą dramatyczną, skomplikowaną i piękną historią, jest moją rodzinną Europą. Z okien mojego domu, w zasięgu niemal ręki, miałem stoczniowe dźwigi. I także wieże kościołów, Mariackiego, Katarzyny, Brygidy. W najbliższej okolicy mojego domu było wówczas siedem cmentarzy. Na grobowcach można było czytać epitafia w języku niemieckim, polskim, ale były też nagrobki rosyjskie ze wschodnimi półksiężycami. Były groby żydowskie. Był też jeden grób, pilnowany i strzeżony przez ówczesne władze, bez krzyży i bez nazwisk, tylko z gwiazdami i numerami - to był grób żołnierzy Armii Czerwonej, którzy zginęli w 1945 roku, zdobywając miasto".

Po tych cmentarzach i zrujnowanych ciągle jeszcze ulicach Gdańska biega Donek i jego rówieśnicy, szukając starych monet i guzików od mundurów żołnierzy nieistniejących armii. To właśnie było pierwszą lekcją Europy. Jeszcze nieuświadomioną, ale niezwykle dobitną.

Gdy podrósł, sięgnął po książki niemieckiej filozofki Hannah Arendt, która pomagała rozumieć "korzenie totalitaryzmu", francuskiego historyka Fernanda Braudela, a także Normana Daviesa, który pisał, że tam, gdzie w średniowieczu dotarli cystersi, wytyczono granice Europy. Tusk podchwycił tę myśl: "Gdy spaceruję z rodziną po oliwskim parku, mijając katedrę i cysterskie opactwo, w którym jest stała ekspozycja poświęcona kulturze kaszubskiej, wiem, że Europa jest naszym domem. Czuję to wszędzie, gdzie znajduję wieże gotyckich katedr i kościołów. A te sięgają od Lizbony do Wilna i Tallina. Przemawiają za naszym europejskim dziedzictwem niezliczone dzieła polskich twórców, naukowców, myślicieli. Przemawiają tradycje i nasz obyczaj. Za Europą przemawia również doświadczenie walki i oporu przeciwko nazistowskiemu i komunistycznemu totalitaryzmowi. Europę wybraliśmy w sierpniu 1980 roku, rozpoczynając naszą polityczną rewolucję Solidarności. Wybraliśmy ją także w czerwcu 1989 roku, kiedy po Okrągłym Stole głosowaliśmy na posłów i senatorów z listy Komitetów Obywatelskich NSZZ Solidarność".

Kiedy pan poznał Donalda Tuska? - pytam Lecha Wałęsę.
- W 1989 roku, gdy układaliśmy listy do parlamentu. Liberałowie delegowali wtedy do Sejmu Jana Krzysztofa Bieleckiego, ale Tusk, młody, kędzierzawy chłopak z głową pełną pomysłów, był bardzo aktywny w tej grupie, która wówczas nazywała się KLD. Pomagałem im, bo byli dobrze przygotowani, ale było to przygotowanie teoretyczne, oparte głównie na lekturach. Książek się naczytali, że hej, gorzej u nich było z praktyką. Tusk to bardzo zdolny człowiek i teraz już żadnych rad nie potrzebuje, dlatego śmieszą mnie komentatorzy, którzy twierdzą z niezbitą pewnością, że powinien to, czy tamto. Po siedmiu latach na stanowisku premiera, po kryzysie, przez który przeprowadził nas suchą nogą, po latach kontaktów na najwyższych szczeblach jest jednym z najlepszych polityków europejskich. Zawodnikiem wagi ciężkiej. I w dodatku człowiekiem Solidarności, mimo że liberał!

Nie tylko Europie, ale i światu brakuje solidarności. A Tusk jako prezydent Europy będzie się spotykał i z prezydentem USA, i z liderem Chin, i z prezydentem Rosji! To nie będzie łatwe, ale niewątpliwie ambitne zadanie.

*
- Donald Tusk to mąż stanu - ocenia Herman Van Rompuy, dotychczasowy przewodniczący Rady Europejskiej. Podobne opinie powtarzane są w dyplomatycznych salonach i w prestiżowych gazetach. Ale w Polsce politycy opozycji kpią. No cóż, nikt nie jest prorokiem we własnym kraju - jak mówi Pismo.

*
Senator Edmund Wittbrodt poznał Tuska w latach 90. w Zrzeszeniu Kaszubsko-Pomorskim. Zbliżyło ich to, że obaj są Kaszubami. Donald wydał się wtedy rektorowi Politechniki Gdańskiej człowiekiem skromnym, może nawet nieśmiałym, ale - podkreśla Wittbrodt - widać było, że ma ogromną wiedzę o społeczeństwie. Często powoływał się na swojego mistrza Lecha Bądkowskiego, który fascynacją ideą samorządności zaraził Tuska. - Samorządność jest kluczem do niepodległości Polski - powtarzał przyszły lider Platformy Obywatelskiej.

Wittbrodt i Tusk kandydowali w 1997 roku do Senatu. Pierwszy z listy AWS, drugi z Unii Wolności. Choć AWS darła wówczas koty z Unią Wolności, kandydaci porozumieli się ponad podziałami i nawet zrobili sobie wspólne zdjęcie, które zamieścili na plakacie wyborczym. Obaj dostali się do Senatu.

Senat nie był jednak dla Donalda Tuska odpowiednim miejscem. Nie odpowiadał jego temperamentowi i widać było, że trochę się tam nudzi. Gdy się jednak pojawiła możliwość utworzenia nowej partii, z miejsca chwycił wiatr w żagle. Współtworzył Platformę Obywatelską od podstaw. Wygrywał potem wybory i rządził Polską przez siedem lat. Mało komu w Europie się to w trudnych kryzysowych latach udaje.

Wyciął konkurentów? Miał swoją wizję i dobierał do tego odpowiednich ludzi. Tak postępuje każdy przywódca. Zapewniam panią - kontynuuje senator - że Tusk jest człowiekiem, który umie słuchać i dyskutować. Nieraz byłem świadkiem, jak rezygnował z własnego zdania, gdy go przekonano poważnymi argumentami. Cechuje go rozwaga, rzadko kieruje się emocjami. Gdy ktoś mu dopiecze, reaguje raczej ironicznym dowcipem niż grubiaństwem.

*
Czytam dalej "Solidarność i dumę":
"Polska może być liderem Europy. To nie żart. Spójrzmy chłodnym okiem. Polacy są młodym narodem, w dorosłe życie wchodzi właśnie słynny demograficzny wyż stanu wojennego. .. Mamy nieporównanie więcej energii i samodzielności... Od urodzenia musieliśmy sobie radzić w trudniejszych warunkach. I dzisiaj może to być naszym wielkim atutem. Nasza przedsiębiorczość i energia stają się przysłowiowe..." - pisał Tusk dziewięć lat temu.

- Wie pani, kiedy go zauważono? - pyta senator Wittbrodt. - W 2011 roku, gdy wygłosił w Strasburgu przemówienie na zakończenie polskiej prezydencji. Przekonywał wtedy, że stojąca na rozdrożu Wspólnota potrzebuje silnego przywództwa. Mówił: "Na naszych oczach powstaje inna, nowa Europa. Zróbmy wszystko, żeby była Europą wspólną, a nie Europą podzieloną... Chodzi o przywrócenie równowagi między tym, co narodowe, i tym, co wspólnotowe, odbudowę zaufania w oparciu o kilka, kilkanaście czytelnych zasad. Zasad, które akceptujemy wszyscy, i zasad, które potrafimy egzekwować od tych, którzy chcą je łamać. To jest kluczowe zadanie dla, jak sądzę, Parlamentu Europejskiego jako tej nowoczesnej konstytuanty, która zbuduje zręby nowego ustroju politycznego. Nie chodzi o to, żeby się straszyć - kryzys straszy ludzi wystarczająco mocno. Ale jeśli temu zadaniu nie podołamy, przyszłe pokolenia będą winić nie tylko kryzys, ale także nas. Albo dziś podejmiemy walkę o tę przyszłą Europę, albo jutro będziemy płakać po tej Europie".

- Czy tak mówi polityk, który nie ma wizji? - pyta senator Wittbrodt. - Większość deputowanych chwaliła polską prezydencję, a szef socjaldemokratów w Parlamencie Europejskim Martin Schultz ocenił, że polska prezydencja była bezapelacyjnie najlepsza w ostatnich latach. To było budowanie pozycji Polski krok po kroku.

*
Wracam do przemówienia Donalda Tuska w Akwizgranie:
"My w Europę i jej przyszłość naprawdę wierzymy, choć znamy te przedwczesne pogłoski o śmierci Zachodu, bo czytaliśmy te same książki, które czytaliście w Niemczech, Belgii czy we Francji. (…) Jesteśmy przekonani, że to, co jest istotą Europy, to jest zdolność wychodzenia z zakrętów i kryzysów... Europa to jest ciągłe zadanie dla odważnych, przyzwoitych ludzi. a

b.szczepula@prasa.gda.pl

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Anilah

Wymienię tylko dwa z nich.
1. W służbie zdrowia: "Nie tylko o rezonansie można w tym roku już tylko pomarzyć" - jak pisze red. Jolanta Gromadzka-Anzelewicz ( Dz. Bałt. 09.09.2014 ).
2. W dziedzinie finansów, Pieniądze: "Pękł bilion na liczniku długu publicznego (Dz. Bałt. 10.09.2014 ).
"szacunkowa wielkość jawnego długu publicznego ...
rośnie obecnie z 976,8 mld zł na koniec marca 2014
r. do 1032,3 mld na koniec grudnia 2014 r., czyli o prawie 202 mln zł na dobę ...". (JKL).
Już tylko te dwa dokonania doskonale uzasadniają
ucieczkę D. Tuska do Brukseli gdzie go czeka "skromniutka" pensyjka znacznie przekraczająca 100 tys. zł/mies. Mając taką pensję o rezonansie
już marzyć nie trzeba, zrobią na zawołanie!

e
ekswyborca PO

.. no to w droge autostrada nowaka bez POwrotu!!!!

w
waldi

...został prezydentem Europy...Buni,stryj Donalda opowiadal wiele razy wswojej pracowni na Kaletniczej jakim jezykiem u Tuskow sie rozmawialo i kto z babka Liepke spiewal niemieckie kolendy.Lizodoopstwo prorzadowych dziennikarzy przerosło
czasy komuny.Tamci ,choc troche mieli taktu i wyczucia.

K
Krytyk

gdyby głowę miała to by wiedziała, że D. Tusk został wybrany na przewodniczącego Rady Europejskiej a nie Prezydentem Europy - choćby dlatego, że po prostu takiego stanowiska nie ma! Trzeba być nie lada ignorantem aby utożsamiać te dwa różne pojęcia - w dodatku w przypadku gdy jedno z nich nie istnieje! Czy można więc traktować za wiarygodny bałamutny tekst sygnowany nazwiskiem B. Szczepuła?

N
Nairam

"Przychodzę tu z kraju, który głęboko wierzy w sens zjednoczonej Europy - powiedział Tusk w Brukseli, co zebranym w ECS i wznoszącym cydrem toast za jego zdrowie kojarzyło się z papieskim "przybywam z dalekiego kraju" ".
Jej wizyta u neurologa wysoce wskazana!

(nie)POPRAWNY

yes,yes,yes, !!

w
waldan

Na swoje nieszczęście mam nawyk kupowania Dziennika w weekendy, gdyż jest w nim świetnie redagowany dział Trójmiasto i Rejsy.Przemykałem zwykle nad felietonem Pani na 2 str. bo jest przewidywalny do "bulu i nadzieji" jak pisze inny historyk POlskiej elity.Dzisiejsza jednak porcja wazeliny przekracza zwykła standardy pani Szczepuły. Kilkanaście lat żyłem w Grecji, gdzie miałem okazję po raz drugi w swoim życiu przeżyć epokę gierkowską - tam już skutki europejskiej POlityki swych wielkich przywódców odczuwają, a u nas to dopiero na horyzoncie.O dziwo, o ile pamiętam Pani Szczepuła była w 1980r. w Stoczni, ale widać że punkt widzenia BARDZO zależy od punktu siedzenia.
Dlatego nie napisze, że Prezydentowi Europy -(skąd jest taki oficjalny tytuł???) będzie podlegało aż 40 pracowników, że p."Prezydent" nie włada biegle żadnym językiem, że wbrew swoim deklaracjom to ON bardzo starał się o tę funkcję, sprzedając po drodze interesy Polaków w W.Brytanii, którzy tak masowo stali w kolejkach do konsulatów by dać mu Władzę!Oczywiście słowa Pani nie napisze o horrendalnym długu jaki zostawia za sobą pan "Prezydent Europy", przy którym długi Gierkowskie to nawet nie dziesięcina! O osiągnięciach gospodarczych rządu PO najlepiej świadczy poniższe ogłoszenie wzięte dziś z internetu: Pracownika do biura w Opolu zatrudnię. Wymagana BIEGŁA znajomość jęz. angielskiego, holenderskiego i niemieckiego, dyspozycyjność itp.Wynagrodzenie: UWAGA całe 1680 Pl brutto!!!!
No ale cieszmy się wszyscy z ogromnego sukcesu Pana Tuska, po co nam dziennikarze wierni swemu powołaniu zawodowemu jak można lać wazelinę i czekać na kolejne wycieczki z biura Senatu III RP?!
Dla mnie sprytny Tusk POkazał teraz swym POlieznym zwolennikom jak bardzo go obchodzą - jest w moim wieku, więc pamięta słynny "coming-out śp. Mieczysława Czechowicza w Misiu z Okienka - "A teraz drogie dzieci POcałujcie (Dużego) Misia w ..dupę" i zostawił PO sobie lemingom "kamieni kupę", a oni jeszcze skaczą ze szczęścia, że to taki splendor i awans dla nich - Polieznych Idiotów..
I tylko naszej kochanej Polski żal, zwłaszcza gdy w tych dniach przypominamy sobie, z jaką troską i POczuciem misji nasi sąsiedzi już 75 lat temu dbali o naszą POzycję w Europie i POmagali tym, którzy POjmowali konieczność i wstydzili się polskości-nienormalności i z drugiej strony chcieli unicestwienia burżuazyjnej Polski Panów.
Boże błogosław Polsce i Jej patriotom w trudzie tworzenia prawdziwie niepodległej Polski!

G
Gość

Polska ma wyjątkowe szczęście.
Osobnik -ksywa TW BOLEK,nie przeczytał w życiu ani jednej książki a napisał dwie.Dzięki temu został "Mędrcem Europejskim" i noblistą .Obecnie za " wykłady" otrzymuje około 10 000 $ za godzinę lekcyjną.
Drugi laureat-magister historii,której nie uczył ale za to czyścił kominy,przemawiał po polsku w Brukseli otrzymał stanowisko prezydenta UE.Angielskiego się uczy.

p
precz z PO&PiS

to w Polsce wróci normalność!!!!!

(nie)POPRAWNY

bardzo dluga a nawet "wysoka" ! Przedzieral sie w czapeczce z welny lamy przez wysokie Andy I ujrzal sloneczko ktore swieci "ryzemu" caly czas !!

Dodaj ogłoszenie