18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Dlaczego Piotr Trojak zabijał chłopców? Nie czuł się w pełni mężczyzną?

Tomasz Słomczyński
Łęgowo i Lisewo. Przerażająca cisza w miejscach zbrodni. Tomasz Słomczyński
Dlaczego zabijał chłopców? Próba dotarcia do prawdy o motywach zbrodni Piotra Trojaka spełzła na niczym. Bezsensowność jego zbrodni jest straszna i banalna zarazem...

Piotr Trojak skazany na dożywocie za zabójstwo 10-latka w Lisewie Malborskim [ZDJĘCIA]

Piotr Trojak z okien pociągu patrzył na rzeczkę wielokrotnie. W końcu, kiedy -jak sam mówił, "chęć seksualna", była już nie do zniesienia, postanowił przyjechać do Łęgowa.

Łęgowo, 30 września 2005

Sebastian nie miał wędki. Miał prostokątną deskę z nawiniętą żyłką. Kłodawa jest niewielką rzeczką, nie trzeba zarzucać. Wystarczy deska z żyłką.

Trojak dojrzał Sebastiana siedzącego na brzegu.

Zagadał coś o rybach, "czy biorą?", normalnie. Potem szli, długo, dobrze im się rozmawiało. Trojak nie znał się na łowieniu ryb, ale jakoś dawał radę. "A te ruinki znasz?" Za ich plecami, na polu, stała betonowa buda, jakby nikomu niepotrzebna. W sumie to dziwne, że komuś chciało się ją tu budować. Ciekawe, co tam jest. Sebastian przyznaje, że racja, ciekawe. Deskę z żyłką pozostawia na brzegu. Przynęta pozostaje w wodzie. A może coś się złapie? Zaraz wróci, to sprawdzi. Nie wróci, nie sprawdzi. Deska będzie leżeć, kiedy dwa dni później znajdą ją tu policjanci. Przyjdą zrobić eksperyment procesowy, żeby ustalić jak było, krok po kroku.

Tymczasem Piotr z Sebastianem idą przez pole. Rośnie tu fasola i bób. Widzi ich miejscowy gospodarz."Czego Sebastian szuka z tym facetem w tej budzie?"

Łęgowo, 28 lutego 2013

Buty grzęzną w wiosennym błocie po kostki. Buda jest zbudowana z betonowych klocków. Dach jest dziurawy albo niedorobiony, to buda prowizoryczna, jakby powstała tylko po to, żeby zwrócić na siebie uwagę. Stanie się czymś w rodzaju mauzoleum.

W budzie wyrósł krzew. Pnie się do góry, nie zważając na to, że przyszło mu żyć w betonowej klatce. Dawno gałęzie wyrosły ponad dach, którego i tak w zasadzie nie ma. Pod krzewem, rzucony w kąt, niepotrzebny już nikomu, stary drewniany krzyż, bez Chrystusa. Jakby odpoczywał po latach służby. Zmurszały, ciężko doświadczony przez mróz i deszcz. Jego następca, znacznie bardziej okazały, z czarnego metalu, z przyśrubowanym Chrystusem, ustawiony jest przed budą.
"Sebastian T. 30.09.2005. Żył lat 11".

Łęgowo, 30 września 2005

- Zimno mi - Sebastian teraz klęczy przed Trojakiem, który przed chwilą ściągnął mu bluzę i koszulkę.
Chłopak zaczyna krzyczeć.

Trojak zatyka mu usta dłonią.
Siada na nim przytrzymując ramiona kolanami. Sebastian próbuje walczyć. Ale nie ma dość siły. Trojak trzyma mocno swoją dłoń na jego ustach. W końcu Sebastian mdleje. Trojak nie wie, co zrobić, ochota na gwałt mu przechodzi. Wie, że pewnie chłopak go kiedyś rozpozna, i będą kłopoty. W plecaku ma duży, myśliwski nóż i drugi mniejszy - kuchenny. Wyciąga ten myśliwski, nie chce się pobrudzić, zasłania ranę ściągniętą bluzą, żeby krew go nie ochlapała.
Na ciele Sebastiana ujawniono kilkanaście ran kłutych i ciętych.

Najprawdopodobniej nieprzytomny chłopiec nie czuje bólu gdy umiera.
Trojak nagle czuje podniecenie, ściąga chłopcu spodnie. Nic z tego jednak nie będzie. Chce już odejść, ale stwierdza, że w takiej sytuacji musi mieć pewność. Powie potem, że do poderżnięcia gardła użył tego małego, kuchennego noża. Przyrówna tę czynność do krojenia, jak w kuchni.

Gdańsk, 18 lutego 2013

Piotr Trojak jest ubrany w czarny polar, który wygląda tak samo jak ten, który miał na sobie wtedy, w Łęgowie. Zachowuje się normalnie. Trochę spowolniałe ruchy, ale nie na tyle, żeby doszukiwać się choroby psychicznej. Przysłuchuje się temu, co dzieje się na sali sądowej. Wciąż nosi długie włosy, spięte z tyłu w kitkę.

Łęgowo, 30 września 2005

Rolnik zauważył, że mężczyzna z kitką wybiega sam z budy, ucieka. "Coś niedobrego stało się z Sebastianem" - ma złe przeczucia i wsiada do ciągnika.

Podjeżdża do budy. Zajmie chwilę, zanim zawiadomi policję. Kolejna chwila minie, zanim policjanci zjawią się na miejscu.
Tymczasem:

Piotr Trojak wraca do wsi Łęgowo i wsiada do szkolnego autobusu, który jest wypełniony dziećmi. W plecaku ma dwa zakrwawione noże. Krótka pogawędka z wychowawczynią, z kierowcą. W Pszczółkach żegna się z dziećmi i dziękuje za podwiezienie. Wsiada do pociągu do Tczewa.

Tymczasem: Na podstawie zeznań rolnika sporządzany jest portret pamięciowy. Rysopis trafia do wszystkich okolicznych jednostek.
Zatrzymują go w Tczewie, kiedy wysiada z kolejki. Proszą o dokumenty, zaglądają do plecaka.
Piotr Trojak przyznaje się do zbrodni w betonowej budzie pod Łęgowem.
I zaczyna mówić coś o Lisewie Malborskim.

11 listopada 2002 - 12 listopada 2003

Tomasz Kułaczewski napisał z więzienia do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: "dnia 11 listopada gliny przyjechali na bazę nie oznakowanym samochodem (…). wźeli mnie ojca i tamego sąśada co kręcił w zeznańach. Powiedziałem to samo nie uwierzyli i zaczęło się strasznie nachóki potem przekupstwo było zimno a oni kazali śćągnąć wszystko do spodenek i śedzieć a było zimno trzęsłem się robili kawę szlugi, dali postrzelać z gloka 22 bez naboju obiecali moro policyjne kase i po wymuszonych siłą zeznaniach zaczeli straszyć, że będe dłużej siedział jak śę nie przyznam potem wźeli na pogotowie do psychiatry na ćękej bólźe i spodenkach potem prokurator straszyła..." (pisownia oryginalna).

Tomasz Kułaczewski przyznał się do zabójstwa dziesięcioletniego Marcina S. w Lisewie Malborskim.
Kułaczewski jest specyficzny - to jakiś rodzaj upośledzenia. Biegli orzekną, że nie bardzo potrafi właściwie przewidzieć odległe konsekwencje własnego postępowania dokonywanego w danym momencie. Jeśli komuś takiemu będzie zimno, to skojarzy tyle tylko, że powinien zrobić wszystko, by odzyskać ciuchy. Na przykład - przyznać się do zabójstwa.

12 listopada 2003 roku Kułaczewski został skazany na 15 lat więzienia za zabójstwo Marcina w Lisewie Malborskim.

Pruszcz Gdański, 1 października 2005

Minęła doba od mordu w Łęgowie. Trwa przesłuchanie Piotra Trojaka. Potem, po latach, jego słowa zostaną odczytane w sądzie. Przyznaje się: w Lisewie chciał zgwałcić pierwszą napotkaną osobę, która "się natrafi". I nieważne, czy to będzie mężczyzna, kobieta czy dziecko. Padło na Marcina.

Lisewo Malborskie, 2 września 2002

Piotr ma rower , "model górski". Jest ok. godz. 14, 2 września 2002 roku, kiedy sprowadza go z górki, na której stoi jego wiatrak. Wsiada, rusza w stronę mostu w Tczewie.

Tymczasem: Dwunastoletni Marcin zbiera się już od dziadków w Starej Wiśle.
Piotr jedzie przez Tczew, mija Wisłę przejeżdżając po zabytkowym moście.
Zjeżdża z wału, wjeżdża do Lisewa. Tu widzą go dzieciaki grające w piłkę na czymś, co można nazwać boiskiem.
Jedzie dalej. Po chwili dostrzega chłopca. To Marcin S.

Marcin wraca już od dziadków, jedzie teraz od strony Starej Wisły. Od asfaltówki wiedzie droga w bok, w pole.
Piotr zatrzymuje się, czeka.

Chwilę później zajeżdża mu drogę. "Czy mógłbyś zejść z roweru?". Marcin schodzi z roweru.
Piotr chwyta go za nadgarstek. Nic nie mówią do siebie. Piotr prowadzi go do drogi wychodzącej w pole.
Są już na drodze, jakieś 30 metrów od skraju jezdni. Raz po raz mijają ich samochody.
Chłopak coraz bardziej się boi. Wpada w panikę. Zaczyna krzyczeć.

Piotr zatyka mu usta lewą ręką. 500 metrów dalej, na Marcina czekają w domu rodzice.

Lisewo Malborskie, 28 lutego 2013

Znowu wiosenne błoto. Nie sposób go nie dojrzeć - jest biały, bardzo biały i bezimienny. Ktoś postanowił nie umieszczać na nim ani daty, ani imienia, ani nazwiska. Ciszę przerywa stado gołębi podrywające się z pobliskich krzaków. Są przerażone, w popłochu lecą do najbliższych zabudowań. Za chwilę tam będą, bezpieczne, mają do przebycia przestrzeń kilkuset metrów zaledwie, co to dla gołębia. Potem już nie słychać nic, co mogłoby zmącić ciszę. Ale ta cisza jest nie na miejscu, jakby wcale nią nie chciała być, jakby ktoś lub coś ją tłumiło, by nie wydarła się z piersi na całe gardło.

Lisewo Malborskie, 2 września 2002

Piotr powie, że wcale nie zatykał ust Marcina mocno, trzymał "tak z umiarem". Powie, że wyciągnął z kieszeni nóż - ręką prawą. Powie, że dwukrotnie wbił nóż w okolice brzucha, "czy coś w tym rodzaju".
Biegły ujawni kilkanaście ran kłutych i ciętych.
Piotr powie, że Marcin się nie bronił.

Biegły ujawni rany obronne.
Teraz Marcin przewraca się na prawy bok. Traci przytomność.
Piotr stoi nad nim i chwilę się zastanawia, co teraz. Powie, że bał się, że Marcin przeżyje. Dlatego postanowił poderżnąć mu gardło. Ale się nie udało, bo nóż był za tępy. Więc wbił mu nóż w szyję.

Powie, że był przerażony tym, co zrobił. Wyrzuci nóż w krzaki. Wsiądzie na swój rower. Na moście zejdzie schodkami do Wisły i umyje ręce z krwi. W domu zakrwawioną koszulkę wrzuci do pralki.

Nóż jest charakterystyczny - ma drewnianą rączkę, która jest obwiązana sznurkiem. Sznurek też jest charakterystyczny - biały i ma wplecione jakby nitki, w dwóch kolorach: czerwonym i niebieskim. Zostanie szybko odnaleziony.

Gdańsk, 28 lutego 2013

Asp. szt. Jacek Gilewski pracuje w Zespole ds. Przestępstw Niewykrytych Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Między innymi właśnie on "uczestniczył w czynnościach" w 2005 roku, w dniu dokonanego przez Piotra Trojaka zabójstwa w Łęgowie.
- Dowody na to, że zabił chłopca w Łęgowie były bardzo mocne. Dwa noże w plecaku, świadek. W sobotę zaczęliśmy go przesłuchiwać. Przyznał się od razu. Ale zaczął mówić coś o Lisewie Malborskim, a z tego co mówił, wynikało, że tam też zabił chłopaka. Wysłaliśmy więc pytanie do Malborka, czy mieli taką sprawę. Odpowiedzieli, że tak, przysłali akta. Ale powiedzieli, że w tamtej sprawie sprawca został zatrzymany, osądzony, skazany i odbywa wyrok. Pomyśleliśmy - o co tu chodzi?
W nadesłanych z Malborka aktach był portret pamięciowy sprawcy, sporządzony podczas "lisewskiego" śledztwa. Człowiek na rysunku ma długie włosy, okulary.
- Uderzające było to, że mieliśmy przed sobą portret pamięciowy Trojaka. To potwierdzało jego własną wersję, że on jest sprawcą zabójstwa z Lisewa. Sęk jednak w tym, że wtedy ktoś już siedział za tę zbrodnię.
To właśnie był Kułaczewski.

Pruszcz Gdański, październik 2005

Piotrowi Trojakowi wkrótce przydzielono prawnika. I - ku zaskoczeniu policjantów - wycofał on swoje wszystkie zeznania dotyczące Lisewa.
Wykonano jeszcze "wiele czynności". A jednak prokurator odstąpił od postawienia mu zarzutów o zabójstwo z Lisewa.

8 czerwca 2006 - 2 lutego 2010

Słowa Trojaka wystarczają jednak, żeby zwolnić Kułaczewskiego.
8 czerwca 2006 r. przed bramą więzienia zebrali się dziennikarze. Wyjście niewinnego chłopaka, który siedział prawie cztery lata, było relacjonowane w telewizji i szeroko komentowane.
- Niech żyje wolność i swoboda- zaintonował przekroczywszy bramę kryminału. I zaczął opowiadać, co go spotkało w więzieniu: - Na początku musiałem wypijać wszystko, co mi dawali. Podawali mi takie napoje, tam było wszystko, płyn do mycia naczyń, pasta do butów i wszystkie możliwe chemikalia. Potem rok "jechałem na szmacie".
Odszkodowanie i zadośćuczynienie - w wysokości 300 tys. zł - zostało wypłacone przez Skarb Państwa. Stało się tak na mocy wyroku, który zapadł 2 lutego 2010 roku.

Za krzywdę Kułaczewskiego nikt nie poniósł kary - ani policjanci (nie potwierdziły się słowa o wymuszeniu przyznania się do winy), ani służba więzienna (nie odnotowano żadnych "wydarzeń nadzwyczajnych" w więzieniu), ani prokuratura.

Gdańsk, listopad 2007

Prof. Zbigniew Lew-Starowicz, który wystąpił przed Sądem Okręgowym w Gdańsku jako biegły, stwierdził, że Piotr Trojak nie dokonał mordu na skutek zaburzeń preferencji seksualnych. Znany seksuolog rozpoznał u 30-latka "zaniżoną samoocenę męskości", wynikającą z nielicznych doświadczeń seksualnych z kobietami i nieudanego związku.
Sąd wydaje wyrok dla Piotra Trojaka za morderstwo w Łęgowie: dożywocie z możliwością przedterminowego zwolnienia po 30 latach. Trojak może wyjść na wolność w wieku 60 lat.
Zbrodnia w Lisewie pozostaje bez kary.

Marzec 2011 - marzec 2012

Jacek Gilewski: - Kiedy zostałem przeniesiony do Archiwum X, wiedziałem że jedną z pierwszych spraw, którą się zajmę, będzie zabójstwo z Lisewa. W tym przypadku kwestią podstawową nie było ustalenie, kto zabił. O tym, że był to Trojak, byłem absolutnie przekonany. Problem tkwił w tym, jak to udowodnić - tak, żeby można było postawić go przed sądem. A stawką było to, żeby nie mógł już nigdy wyjść na wolność i skrzywdzić kolejnego dziecka.

Więc jak mu to udowodnić?
Po pierwsze: policjanci z Archiwum X przesłuchują ponad 100 świadków. Niektórzy więźniowie wspominają o tym, że Trojak w celi coś kiedyś burknął, że nie jeden chłopak był, tylko dwóch. Ale zaraz potem szybko to wycofywał. Więc to nic pewnego. W sumie żaden dowód. Znajomi Trojaka nic bliżej nie wiedzą o jego zbrodniach.

Po drugie: Wyjaśnienia Trojaka, które złożył, a następnie się z nich wycofał - są szczegółowe, opisowe, niewymuszone, spontaniczne. Potem, wycofując się z nich, stwierdził, że przyznał się do zabójstwa w Lisewie pod naciskiem policjantów (rzekomo był bity). Stwierdził, że szczegółowe opisy wymyślił na podstawie tego, co usłyszał w mediach.
Policjanci z Archiwum X ściągają wszystkie doniesienia medialne, które ukazały się w sprawie zabójstwa w Lisewie. Porównują je do zeznań Trojaka. I wychodzi na jaw, czarno na białym, że Trojak mówił rzeczy, o których nie mógł się dowiedzieć z mediów. To już coś.

Po trzecie: Sznurek, którym była obwiązana rączka noża, którym Trojak dokonał zabójstwa chłopca. Policjanci weszli do domu Trojaków, znaleźli tam jakieś stare teczki obwiązane sznurkiem, ten sam sznurek służył na podwórku do wieszania bielizny. Biegły z zakresu mechanoskopii stwierdził, że z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością - można stwierdzić, że sznurek ujawniony na posesji Trojaków - to ten sam sznurek, którym obwiązana była rączka "dowodowego" noża. Kolejna poszlaka, tym razem całkiem mocna.

Po czwarte: Ekspertyza instytutu im. Sehna w Krakowie, gdzie wysłano akta sprawy: "obydwóch zbrodni w Łęgowie i w Lisewie dokonał ten sam człowiek".
Policjanci ściągają Trojaka ze Starogardu do Gdańska. Pokazują mu, co na niego mają. Trojak odmawia składania wyjaśnień.

Śledczy mają coś jeszcze - propozycję nie do odrzucenia: badanie wykrywaczem kłamstw. Ale, jak się okazuje - nie ma potrzeby używać wariografu.
Trojak przysyła list, w którym przyznaje się do zbrodni w Lisewie, zapowiada, że chce wszystko wyjaśnić, żeby mieć to już za sobą i żeby "ulżyć rodzinie" ofiary.

Tczew, 28 lutego 2013

Wiatrak holenderski, położony na rzucie ośmioboku, podpiwniczony, mechanizmy wewnątrz się nie zachowały. Dziś stoi na Dukcie Sambora - tczewskiej trasie turystycznej. Na tablicy jest określony mianem "cudu architektonicznego".
Sąsiedzi: - Nie można tam zajrzeć, gospodarze nie wpuszczają nikogo, nie wiedzą, kto jest turystą, a kto jest fotoreporterem. Bo często mają tu dziennikarzy na głowie, po tym, jak ich syn... Zresztą, ja nic nie wiem.
Miejscowi heavymetalowcy wspominają Trojaka: - Miał ten swój wiatrak, to znaczy chyba jego starzy mieli, bo mieszkał ze starymi. No i zrobił tam taką niby salę prób, jedna z kapel tam się spotykała. Imprezy też robił, grille jakieś na tarasie przy tym wiatraku. Generalnie to trzymał się raczej z małolatami. Czytałem w necie, że miał dziewczynę, ale go rzuciła. Ja tam nie wiem, czy go rzuciła, ale nawet jakby tak było, to bym się nie zdziwił. Bo to było zawsze takie piąte koło u wozu, jak żeśmy gdzieś chodzili. Nie był specjalnie lubiany, zawsze taki cichy, spokojny. Tyle, że ten wiatrak miał. Aż dziw, że taka łajza mogła takie rzeczy robić...

Łęgowo, 28 lutego 2013

Wzdłuż Kłodawy idzie mężczyzna, zbiera puszki, na drągu przewieszona reklamówka. Zagląda w pobliskie krzaki. Pamięta zabójstwo Sebastiana, wszyscy tu je pamiętają. Pyta, czy to prawda, że ten facet zabił jeszcze jednego. Prawda. - Powiesić skurwysyna.

Gdańsk, 18 luty 2013

Rozpoczyna się proces Trojaka za zbrodnię w Lisewie Malborskim. W sądzie, obok prokuratora, siedzi matka Marcina.
- Dlaczego zabiłeś mojego syna?
- Nie wiem, przepraszam - odpowiedział Piotr Trojak.

Piotr Trojak skazany na dożywocie za zabójstwo 10-latka w Lisewie Malborskim [ZDJĘCIA]

Rekonstrukcja wydarzeń powstała na podstawie akt, m.in. tych, które były odczytywane w sądzie - podczas rozpraw w procesach o zabójstwo z Łęgowa i Lisewa Malborskiego.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Ktos

Świat nie wierzy łzom szkoda moich łeż łez dlatego SN postawić prezydenta przed TK za tą obronę bo bardzo to morderstwo jest podobne do morderstwa jest w Mławie a na jednym takim czynie się nie zazwyczaj nie kończy się siedem lat to za mało a uraz zostaje do końca życie a resocjalizacja już nie pomoże.....

q
qwerty

Ciekawe, co obecnie u niego słychać . Siedzi nadal w więzieniu w Starogardzie Gd?

g
gość

Byłem u gnoja na przejściu i nawet nie wiedziałem z kim mam do czynienia nigdy o nim nie słyszałem dopiero jak wyszedłem znalazłem o nim w internecie teraz siedzi w celi na oddziale terapeutycznym z upośledzonym chłopakiem nad którym się znęca fizycznie i ma się dobrze chodzi uśmiechnięty szmaciasz

g
grom

co za zbok! nie wypuscic gnoja nigdy zza krat!!

K
KAT

Jedyne rozwiązanie na unicestwienie takich zwyrdnialców to nie jest "dożywocie" które w naszych chorym prawie znaczy nic innego jak max. 30 lat. Rozwiązaniem jest bezwzględna Kara Śmierci!!!

L
Lol

Lol

Dodaj ogłoszenie