Czy ograniczenie dostępu do teleporad wydłuży kolejki do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej?

Dorota Abramowicz
Dorota Abramowicz
123rf
Od wtorku 16 marca wchodzi w życie rozporządzenie ministra zdrowia „w sprawie standardu organizacyjnego teleporady w ramach podstawowej opieki zdrowotnej" ograniczające dostęp do telefonicznych konsultacji z lekarzem POZ. Czy odgórna regulacja pomoże pacjentom, skarżącym się na zdalne badania i diagnozy? - Niekoniecznie - odpowiada dr Andrzej Zapaśnik, prezes przychodni BaltiMed w Gdańsku, ekspert Federacji Porozumienie Zielonogórskie. - Borykamy się ze skutkami trzeciej fali pandemii, mamy nawał zakażonych pacjentów. Reżim sanitarny ogranicza liczbę osób, które mogą przebywać w poczekalni. Pojawienie się dodatkowych pacjentów znacznie wydłuży czas oczekiwania na wizytę.

Od roku placówki podstawowej opieki zdrowotnej w znacznym stopniu zmieniły zasady przyjmowania pacjentów. W większości przypadków spotkania z lekarzem zostały zastąpione przez teleporady. System pracy, zwiększający bezpieczeństwo epidemiologiczne, był jednak krytykowany przez część pacjentów. Dołączali się do tej krytyki także lekarze innych specjalności, m.in. onkolodzy i kardiolodzy, wskazujący na niebezpieczeństwo zbyt późnego zdiagnozowania wielu poważnych chorób.

Zmiany w teleporadach od wtorku 16.03.2021 r.

Ostatecznie minister zdrowia, Adam Niedzielski, postanowił uregulować kwestię teleporad za pomocą rozporządzenia. Od najbliższego wtorku wizyta stacjonarna będzie obowiązkowa dla dzieci do szóstego roku życia, z wyłączeniem porad kontrolnych. Ponadto każdy od nowa zadeklarowany do przychodni pacjent na pierwszej wizycie będzie musiał być przyjmowany osobiście, podobnie jak osoba z podejrzeniem choroby nowotworowej.

Nowe restrykcje na Pomorzu od 13.03.2021 roku! Drastyczny wz...

Również pacjenci cierpiący na chorobę przewlekłą, u których stan się pogorszył lub wystąpiła zmiana objawów mają być bezwzględnie przyjęci przez lekarza POZ.

I na koniec została także otwarta furtka dla wszystkich pozostałych chorych - porada musi odbyć się stacjonarnie, jeśli pacjent lub jego opiekun nie wyrazi zgody na teleporadę.

Będzie mniej teleporad. Dr Zapaśnik: To nie jest dobry czas

Według Porozumienia Zielonogórskiego regulacje ministerialne zostały wprowadzone w najgorszym możliwym momencie i paradoksalnie mogą spowodować radykalne ograniczenie dostępu do lekarzy.

- Nie jest to dobry czas na wprowadzenie zmian - mówi dr Andrzej Zapaśnik, prezes przychodni BaltiMed w Gdańsku, ekspert Federacji Porozumienie Zielonogórskie. - W związku z narastającą trzecią falą pandemii borykamy się z nawałem pacjentów. W tym tygodniu mieliśmy w naszej przychodni ponad 100 pacjentów z rozpoznaniem Covid -19 i drugie tyle z podejrzeniem zakażenia - najwięcej od początku epidemii. Nie wiemy, czy to się zatrzyma, czy będzie jeszcze więcej chorych. Przypominam, że pacjenta z objawami zakażenia koronawirusem lekarz musi przyjąć co najmniej trzy razy. Pierwszy, gdy jest podejrzenie i trzeba dać skierowanie na testy, drugi na kontrolę z wymazem i trzeci - co najmniej - na kontrolę po zakończeniu izolacji.  W tygodniu jest to obecnie ponad 250 porad. Oznacza to pięćdziesiąt porad (przy dziesięciogodzinnej pracy lekarza) na 10 tysięcy zadeklarowanych pacjentów! Dodatkowo robimy szczepienia I na kilka godzin w tygodniu trzeba wyłączyć gabinet, lekarza i pielęgniarkę. A tu dochodzą kolejne grupy wiekowe do szczepień. Jesteśmy maksymalnie obciążeni pracą.

Lekarze twierdzą, że o ile w pełni zgadzają się z potrzebą przyjmowania pacjentów onkologicznych i z chorobami przewlekłymi, u których doszło do zmian objawów i pogorszenia stanu zdrowia, to już pozostałe wskazania są co najmniej dyskusyjne.

Wizyty dzieci konieczne?

- Do tej pory to pediatra podejmował decyzję, czy ten sześciolatek z katarkiem koniecznie musi przyjść na wizytę u lekarza, czy wystarczy teleporada - słyszę w jednej z gdańskich przychodni. - Młodsze dzieci, owszem, powinny przychodzić do lekarzy, ale nie każdy problem zdrowotny 4-6-latka musi być rozwiązywany w gabinecie lekarskim! Czy należy administracyjnie takie rzeczy narzucać? Do tej pory regulowały to wytyczne towarzystw naukowych. Były one "miękkie", ostateczna decyzja należała do lekarza.

Padają także pytania o obowiązek osobistego przyjmowania nowo zadeklarowanych pacjentów na pierwszej wizycie w przychodni. Prawo jest niekonsekwentne - twierdzą lekarze poz. - Jeśli w ramach tej samej przychodni pacjent zmienia lekarza, nie jest to konieczne. Ale w   przypadku zmiany podmiotu - już tak. To są - delikatnie mówiąc - niedoróbki. Rozumiemy zalecenie, ale przymus?

Wizyta u lekarza na żądanie? Specjaliści: To może wydłużyć czas oczekiwania

Największe kontrowersje budzi jednak kwestia przyjmowania pacjentów "na żądanie". - Mamy to robić teraz, w czasie nawału pacjentów zakażonych? - pyta dr Zapaśnik. -  Mam w przychodni poczekalnię, w której bezpiecznie - do wizyty w pięciu gabinetach - może czekać siedem osób. Przy czym - niestety - nie każdy lekarz przyjmuje punktualnie. Zdarzają się poślizgi nawet do godziny. A w poczekalni, ze względu za nasady bezpieczeństwa, pacjent nie może przebywać dłużej niż 15 minut. Nie wiem w jaki sposób mam zmienić organizację pracy, by spełnić jednocześnie wymagania ministra zdrowia i reżimu sanitarnego.

Zdaniem moich rozmówców efekt rozporządzenia będzie odwrotny od przewidywanego przez urzędników. W dokumencie nie ma ani słowa o tym, by osobę nalegającą na wizytę w przychodni przyjmować tego samego dnia lub np. w ciągu tygodnia. W niektórych przypadkach lekarz, kierujący się wiedzą medyczną, może uznać, że taki pacjent może pojawić się w jego gabinecie nawet za miesiąc. Nie może się bowiem wydłużyć czas oczekiwania dla tych, którzy pilnie potrzebują porady.

- Zdaję sobie sprawę, że zdarzały się błędy w stosowaniu teleporad - przyznaje szef przychodni BaltiMed. -  Mimo wszystko postawiłbym na zdrowy rozsądek lekarzy, którzy starają się trzymać wytycznych konsultantów krajowych, Kolegium Lekarzy Rodzinnych, Naczelnej Izby Lekarskiej i Ministerstwa Zdrowia. Nie można jednak pracować pod batem prawa i prokuratora, bo prawo robi się dla prokuratora. Została złamana zasada, już nie lekarz, ale urzędnik decyduje, jak lekarz powinien przyjmować pacjentów. Braku kadry i wyczerpania lekarzy nie rozwiąże się rozporządzeniami.

Bez szczepień możliwa jest czwarta fala

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie