18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Bursztynowym szlakiem do Sankt Petersburga. Motopomorzanki przejadą 3700 kilometrów!

Czesław Romanowski
Udostępnij:
Wyruszają na kolejną wyprawę bursztynowym szlakiem. Przed nimi 3700 kilometrów na motorach. Trasę Gdańsk-Sankt Petersburg i z powrotem chcą przebyć w dwa tygodnie. To będzie z pewnością ich najtrudniejsza podróż. Cztery Motopomorzanki bardzo się na nią cieszą - pisze Czesław Romanowski

Dziewczyny mają zamiar cofnąć się do III wieku n.e. i tak jak praprzodkowie przemierzyć szlak bursztynowy, który zaprowadzi je z Gdańska wprost do Sankt Petersburga - tak Motopomorzanki reklamują swoją wyprawę. Z trzema z czterech uczestniczek wyprawy, które dzisiaj startują w liczącą 3700 kilometrów podróż, spotykamy się dokładnie 24 godziny przed wyjazdem. Są właśnie w trakcie ustalania, ile potrzebują rubli.

- Pewne rzeczy robimy trochę na ostatnią chwilę - śmieje się Anna Kalina-Zajączkowska (będzie jechała Triumphem).

- Nieco późno zaczęłyśmy to planować, stąd nie wszystko zapięte jest na ostatni guzik - dodaje Alicja Studzińska (Harley Davidson). - Ale spokojnie, zawsze idziemy trochę na żywioł i zawsze wszystko się układało pomyślnie.

- Podróż do Sankt Petersburga planowałyśmy od początku naszych bursztynowych wypraw, bo to główna bursztynowa trasa. Ale ciągle schodziła na dalszy plan ze względu na inne podróże. Wiedziałyśmy, że ta druga podróż będzie najtrudniejsza ze względów i finansowych, i logistycznych. Dlatego ją odkładałyśmy. I w sumie tak się stało, że dopiero na wiosnę zdecydowałyśmy, że to w tym roku jedziemy wreszcie do Rosji - opowiadają.

Za nimi już dwie bursztynowe wyprawy. Pierwszą podróż, dwa lata temu, odbyły - przez Czechy, Austrię, Włochy, Węgry i Słowację - do włoskiej Aquilei, jednego z największych miast w czasach Cesarstwa Rzymskiego, gdzie kończył się szlak bursztynowy. Łącznie Motopomorzanki przejechały wówczas około 4300 km. Druga ekspedycja prowadziła na Ukrainę. Była o wiele krótsza, liczyła 2000 km.

- Ta podróż nie była ściśle związana z bursztynem, byłyśmy po prostu zaproszone na dni miasta Równe, do wzięcia udziału w paradzie. I bardzo miło nas tam przyjęto - mówi Studzińska.

Tegoroczna trasa prowadzić będzie przez Litwę, Łotwę i Estonię do Rosji.

- Wiele osób mówi, że to będą dla nas wakacje, ale nie traktujemy tej wyprawy w ten sposób - tłumaczą. - Kraje, przez które będziemy jechały, wcale nie są takie łatwe do zwiedzania, łatwe do jazdy motocyklami. Zdajemy sobie sprawę, że nie będzie to tak prosto i łatwo jak jazda na południe Europy dwa lata temu.

Jak piszą na Facebooku, bursztynowe wyprawy "mają za zadanie promować zarówno region Pomorza, jak i całą Polskę poprzez bursztyn, stanowiący nasze bogactwo narodowe, a jednocześnie będący atrybutem piękna i kobiecości. W każdym z miast gdzie się zatrzymamy, zamierzamy na zaproszenie lokalnych władz wygłaszać dla mieszkańców prelekcje na temat Pomorza, szlaku bursztynowego oraz tak ważnego dla nas tematu, jakim jest bezpieczna jazda".

- Jadąc szlakiem bursztynowym, zajeżdżamy w takie miejsca, gdzie możemy się spotkać albo z osobami, które mają z bursztynem coś wspólnego, albo miejsca, gdzie bursztyn jest eksponowany. Zazwyczaj są to muzea, ratusze z bursztynowymi eksponatami - opowiadają.

Alicja Studzińska: - Według przewidywań będzie to nasza najtrudniejsza podróż. Dlatego podchodzimy do niej z lekką rezerwą, nie z zupełną euforią, choć oczywiście cieszy nas ten wyjazd.

Gdzie będą spały?

- W tym roku mamy mały kłopot z noclegami, ale raczej nie będziemy spały w namiocie, bo koszt spania na polu namiotowym jest często wyższy niż w hostelu. Będą to jakieś pensjonaty, kempingi.

Czy w czasie poprzednich podróży spotkało je coś groźnego?

- Raz koleżanka zgubiła kluczyk od motocykla, który zresztą znalazł się następnego dnia - mówi Anna Kalina-Zajączkowska. - To jedyny nasz kłopot jaki miałyśmy. Poza tym żadnych. Więc teraz też jesteśmy dobrej myśli.

Skąd zamiłowanie do jazdy motocyklem?

Barbara Figiela (Honda): - Dla mnie to kolejny etap w życiu, jakaś odmiana, trochę adrenaliny, super!

Anna Kalina-Zajączkowska: - Moje zamiłowanie do motoru to wpływ mojego męża. Gdy się poznaliśmy, już jeździł na motocyklu. Po pewnym czasie stwierdziłam, że jeżdżenie na tzw. plecaczka jest zbyt nudne i trzeba zrobić własne prawo jazdy.

Alicja Studzińska: - Jeżdżę od dziecka, jeździłam, mając siedem lat, na komarze u babci, potem na motocyklach u wujków. Mój mąż jest motocyklistą, nasze dzieci, podobnie siostrzenice, rodzice, po prostu rodzina motocyklowa. Tata, który ma ponad 70 lat, jeździ na zloty motocyklowe.

Najbardziej podczas poprzednich wypraw zdziwione były tym, że na dawnym bursztynowym szlaku niewiele osób wie, co to jest bursztyn.

- Czesi w ogóle nie wiedzieli, co to jest, musiałyśmy im długo tłumaczyć - opowiadają. - Włosi także nie wiedzieli, co to takiego, na Ukrainie podobnie. Ludzie są bardzo zaskoczeni naszymi opowieściami o bursztynie. Mamy ze sobą takie małe bursztynki, które im rozdajemy.

Największe wrażenie zrobili na nich sympatyczni, życzliwi ludzie, Werona, Alpy, Garda - największe jezioro we Włoszech (Anna), przyroda, spokój, ciepło, swoboda (Barbara). - Na mnie największe wrażenie zrobił Lwów, rodzinne miasto mojej babci i matki. Chodziłam po nim zafascynowana, wszystkie miejsca zapadły mi w pamięć - odpowiada Alicja Studzińska.
Tegorocznym celem, na który uczestniczki wyprawy cieszą się najbardziej, jest oczywiście bursztynowa komnata znajdująca się w pałacu Katarzyny Wielkiej w Carskim Siole. - Ale też oczywiście Wilno, Ryga, znajdujące się w Pałandze muzeum bursztynowe, kopalnia bursztynu w Jantarnym, osada rzemieślnicza Sambia koło Kaliningradu, gdzie ważą bursztynowe piwo! - cieszą się Motopomorzanki. - To będzie zdecydowanie najbardziej bursztynowa z naszych wypraw.

Powrót planowany jest na 14 lipca. Po przyjeździe do Gdańska zamierzają już myśleć o kolejnej wyprawie. Prawdopodobnie prowadzić będzie na Bałkany i do Grecji.

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

S
SnzOudY4
Puste plaze to pamietam z naszcyh rodzinnych wakacji nad Baltykiem, a to juz dobrych kilka (ponad 10 lat) chyba temu. 3 lata temu na Helu bylismy, ale to za turystyczne, zeby bylo wyznacznikiem, wiec na razie naiwnie mam nadzieje, ze nad baltykiem nic sie od lat nie zmienilo. A plaze Portugalii piekne, polecam z czystym sercem, mozna na facebooku obejrzec zdjecia z zeszlorocznego urlopu. pozdrawiam
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie