Browar w Bytowie ma spore problemy. Głównymi odbiorcami są restauracje, które zamknięto z powodu epidemii

Maria Sowisło
Nie tylko restauratorzy mają ogromne problemy z powodu ograniczeń wprowadzonych przez rząd. Ma je także powstały cztery lata temu lokalny browar Bytów. Wszystko dlatego, że największymi odbiorcami jego produktów były właśnie restauracje. Do tego jeszcze dochodzą problemy związane z próbami uzyskania rządowej pomocy w ramach tarczy antykryzysowej.

Bytowski browar w swojej ofercie ma osiem rodzajów piw klasycznych, sześć smakowych i 12 kraftowych. Przed ogłoszeniem obostrzeń rządowych spowodowanych pandemią koronawirusa, produkty sprzedawane były przede wszystkim w restauracjach i w jednym z marketów sieciowych. Piwo z Bytowa najbardziej znane było w Gdańsku, Warszawie, Poznaniu, Krakowie i wielu innych miejscowościach w Polsce. Po zamknięciu restauracji w całej Polsce, sprzedaż stanęła niemal do zera.

- Na razie nie zwolniliśmy nikogo. Część załogi jest na urlopach. Robimy też remonty, czyścimy, sprzątamy, modernizujemy... Jeśli będzie to jeszcze trwać jakiś czas, może być krucho

– mówi Krzysztof Berlikowski, dyrektor Bytów Browar Kaszubski SP. z o. o. - Wszyscy, począwszy od właścicieli a skończywszy na pracownikach, staramy się wymyślić sposób na przetrwanie. Wiele prywatnych osób z całej Polski dopytuje się o możliwość zakupu naszego piwa. Jednak przepisy prawa wykluczają sprzedaż internetową. Próbowaliśmy uzyskać zgodę na sprzedaż piwa z dowozem do indywidualnego klienta ale i tu prawo wyklucza taką możliwość a w przypadku jego naruszenia, grozi utratą licencji na produkcję. Możemy jedynie siedzieć i czekać. Nawet jeśli otworzymy okienko przy browarze, nikt nie kupi piwa w ilości zapewniającej nam przetrwanie – zaznacza dyrektor browaru i dodaje, że taki punkt przy firmie został stworzony.

Czytaj także

Sprzedaż produktu, to nie jedyny problem bytowskich browarników. Na każdym etapie produkcji natykają się na kłody.

- Nie możemy rozlewać piwa, bo butelki ściągam z Litwy. Żeby to zrobić, trzeba mieć pieniądze, a żeby je mieć trzeba sprzedać piwo. Koło się zamyka.

Zaczyna brakować chemii do czyszczenia linii produkcyjnej, bo część była importowana. Brakuje niektórych surowców, bo były importowane. Może za dwa, trzy tygodnie surowiec będzie dostępny ale za gotówkę. To tylko ułamek problemów. Na przykład termometr w zbiorniku, gdzie następuje pasteryzacja piwa, który jest jednym trzech elementów kontroli temperatury, przestał działać. Po wymianie baterii, zresetowaniu, aktualizacji oprogramowania nadal nie działał. Wysłaliśmy go więc do sprzedawcy. Dwa tygodnie później otrzymaliśmy wiadomość że termometr musi być wysłany do producenta we Włoszech a na chwilę obecną nie ma takiej możliwości. Włosi skupiają się tylko na strategicznych w tej chwili produkcjach. Oczywiście możemy kupić za gotówkę nowy termometr z oprogramowaniem za około 4-5 tysięcy. Niby drobnostka ale ma znaczenie w procesie produkcji. Każdy dzień to straty, które będą nie do odrobienia – wylicza dyrektor browaru.

Specustawa, która mogłaby pomóc takim przedsiębiorstwom, jak Browar Bytów, jest aktualnie w senacie. Na co firma będzie mogła liczyć, z czego skorzystać, to wielka niewiadoma. Nie tylko to może stanowić problem. - Jako manager prowadzący indywidualną działalność gospodarczą, zatrudniony przez browar, po ogłoszeniu przez rząd możliwości odroczenia płatności składek, próbowałem przez 3 dni wysłać poprzez profil zaufany wnioski do ZUS-u.

Pomimo wielu prób system nie przyjął zgłoszenia, informując o przeciążeniu. Czwartego dnia zawiozłem osobiście dokumenty do siedziby ZUS-u i do dzisiaj nie mam żadnej informacji. Dziś, kiedy mija termin uregulowania należności, nie mam żadnej informacji czy taka pomoc została przyznana, czy też nie. Nie wiem czy powinienem płacić, czy nie.

Trudno uzyskać informacje, bo systemy są obciążone. Jeśli nie zapłacę, popełnię przestępstwo karno-skarbowe. Na konto może mi wejść skarbówka i je zablokuje. To błędne koło – mówi Berlikowski. - Dodatkowo znajomość prawa i jego interpretacja przez urzędników niektórych instytucji wzajemne się wyklucza. Czytam w dzisiejszych informacjach, że ZUS interpretuje wartość dochodu jako wartość brutto i oczekuje podawania takiej wartości w składanych dokumentach. Natomiast prawo mówi o dochodzie jako wartości netto (bez VAT-u). Więc wartości netto podane w deklaracji do ZUS-u, według tej instytucji są oszustwem. Dzisiaj każdy przedsiębiorca ryzykuje wszystkim, podejmując jakiekolwiek decyzję. Jesteśmy jak na polu minowym – przyznaje Berlikowski.

Czytaj także

Tymczasem obawy przedsiębiorcy stara się rozwiać regionalny rzeczni prasowy ZUS-u województwa pomorskiego

Krzysztof Cieszyński

. - Ustawa jasno precyzuje, kto może liczyć na zwolnienie ze składek.

Wystarczy tylko złożyć wniosek i jeśli kryteria będą spełnione, to taki przedsiębiorca z automatu otrzyma pomoc, nie ma tu bowiem mowy o uznaniowości ze strony ZUS-u. To działa jak automat. Decyzji o odroczeniu składek nie wydajemy. W systemie będzie to widoczne po terminie rozliczenia składek

.

Proszę pamiętać, że ustawa nie zwalnia ze złożenia dokumentów rozliczeniowych. Przesłanki są czytelne. Jeśli przedsiębiorca uważa, że je spełnia, to może nie płacić składek. Decyzja będzie tylko w przypadku odmowy i mamy na jej wydanie 30 dni zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego. Termin złożenia wniosku o odroczenie składek jest do 30 czerwca – wyjaśnia Cieszyński i dodaje, że jeśli przedsiębiorca nie spełni jakiegoś warunku będzie musiał zaległe składki zapłacić. Z odsetkami.

- Jeśli przedsiębiorca czuje się bardzo niepewnie lub obawia się, że nie spełnił kryteriów z Ustawy, zawsze może złożyć wniosek o odroczenie terminu płatności składek lub rozłożenie ich na raty. Najlepiej zrobić to do terminu płatności. Jeśli więc nawet dostanie odmowę zwolnienia ze składek z tzw. tarczy antykryzysowej, choć to naprawdę niemożliwe w przypadku, gdy spełnia kryteria, to może je zapłacić w późniejszym terminie bez konsekwencji odsetek i opłaty prolongacyjnej

– dodaje Cieszyński.
Te kryteria to prowadzenie działalności przed 1 lutego 2020 r., zgłoszenie do ubezpieczeń społecznych mniej niż 10 osób na 29 lutego 2020 r. i na 31 grudnia 2019 r. brak zaległości z opłacaniem należności z tytułu składek za okres dłuższy niż 12 miesięcy.

Bezrobocie wzrosło przez epidemię koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie