Bez leku Ania umrze z bólu

    Bez leku Ania umrze z bólu

    Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Potworny skurcz mięśni całego ciała i ból, którego człowiek nie jest w stanie wytrzymać - te objawy wrócą i to ze zdwojoną siłą, jeśli bardzo chora Ania nie otrzyma do jutra preparatu o nazwie lioresal. Lek jest w zasięgu ręki i jednocześnie - niedostępny. Szpital może go w każdej chwili kupić, ale zgodnie z obowiązującymi przepisami - Pomorski Oddział Narodowego Funduszu Zdrowia nie może mu za niego zapłacić.
    Fundusz "zainwestował" już rok temu w Anię ok. 30 tys. złotych. Tyle kosztowała pompa baklofenowa, którą w październiku 2007 r. wszczepili jej specjaliści z Kliniki Neurochirurgii AMG w Akademickim Centrum Klinicznym. Pompa bez chwili przerwy dozuje lek, który niweluje napięcie mięśni i uwalnia Anię od ogromnego cierpienia.

    Od kilku dni dziewczyna jest jednak coraz bardziej niespokojna. Pompa "czuje", że leku jest coraz mniej, automatycznie więc zmniejsza dawkowanie. Byle wystarczyło do momentu, aż lekarze napełnią ją znowu.

    Tymczasem urzędnicy z NFZ nie mogą do tego urządzenia dokupić leku. Jednorazowa porcja lioresalu, która zmieści się w baklofenowej pompie Ani, kosztuje niespełna 3 tys. zł. A oni - zgodnie z przepisami mogliby zapłacić za lek, ale tylko wtedy, gdyby jego koszt przekraczał... 5 tys. zł. Teresa Tandek, mama Ani, dziwi się, skąd taki absurd.

    - W ostatni wtorek otrzymałam telefon z kliniki, że lioresalu nie ma - relacjonuje.
    Szpital wstrzymuje podawanie tego leku, bo Pomorski NFZ od lipca za niego nie płaci. Zaległości z tego tytułu sięgnęły już 100 tys. zł. ACK nie jest w stanie kredytować funduszu, szczególnie w sytuacji, gdy komornik zabrał mu z konta ostatnie pieniądze. A placówka w pierwszym rzędzie musi kupić leki dla 900 chorych, którzy się w niej leczą.

    - Do czerwca nie było problemu z rozliczaniem lioresalu, bo służyła do tego specjalna procedura farmakologiczna - tłumaczą w ACK. Szpital występował do Pomorskiego NFZ o lek imiennie, na każdego pacjenta, mniej więcej na okres pół roku. Ogłaszał przetarg, kupował lek, a NFZ za to płacił. Od 1 lipca weszły nowe zasady rozliczeń między szpitalami a NFZ.

    Podczas ich tworzenia urzędnicy o tej procedurze zapomnieli.
    - Byłam w oddziale NFZ w Gdańsku, ale okazało się, że urzędnicy tu, na miejscu niewiele mogą zrobić - mówi Teresa Tandek. - Muszą wystąpić do centrali w Warszawie. A to, jak mnie poinformowano, może potrwać nawet kilka tygodni.

    Pierwsze, niepokojące objawy choroby Teresa Tandek zauważyła, gdy jej córka miała 10 lat. - Dyskretne zmiany w sposobie pisania liter, zamykanie się w sobie - wylicza. Mama umierała z niepokoju.

    - U ojca Ani wykryto już wtedy straszną chorobę Huntingtona - wspomina Teresa Tandek. To genetyczne schorzenie, występujące w każdym pokoleniu. Ryzyko, że Ania odziedziczyła po ojcu wadliwy gen, sięgało 50 proc.

    - To nieuleczalna choroba degeneracyjna mózgu - mówili lekarze. Matka nie traciła nadziei, że badania tej diagnozie zaprzeczą, one ją jednak potwierdziły. Ojciec Ani już nie żył, Teresa wiedziała więc, że choroba Huntingtona nieuchronnie prowadzi do śmierci.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zabijanie za pomocą przepisów

    Marian Kwapisz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 20 / 26

    Zabijanie za pomocą przepisów nie jest karalne!
    Do takiego wniosku skłaniają mnie dwa teksty autorstwa W. Kakowskiej
    i J. Gromadzkiej-Anzelewicz dzisiejszego
    Polska Dziennik Bałtycki. A przecież...rozwiń całość

    Zabijanie za pomocą przepisów nie jest karalne!
    Do takiego wniosku skłaniają mnie dwa teksty autorstwa W. Kakowskiej
    i J. Gromadzkiej-Anzelewicz dzisiejszego
    Polska Dziennik Bałtycki. A przecież Kk. w Art 160 głosi:
    Paragraf 1."Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo
    ciężkiego uszczerbku na zdrowiu podlega karze pozbawienia wolności do lat 3". Podobnie mówi Art. 162 Paragraf 1. tegoż kodeksu.
    Czy w kontekście tych przepisów NFZ dokonując absurdalnych manipulacji nad zasadami rozliczeń ze szpitalami nie powinien odpowiadać za kryminalne ich konsekwencji?
    Z treści wypowiedzi Z-cy dyrektora w pomorskim oddziale NFZ wynika,
    że żcie ubezpieczonego w większym stopniu zależy od przedziwnej arytmetyki rozliczeniowej tej instytucji - niż od zabiegów lekarskich
    paraliżowanych tą arytmetyką. To przykre ale Polacy sami - za pośrednictwem swoich wybrańców do sejmu zafundowali sobie ten żałosny
    NFZ. Wielce Szanowny dyrektorze może to i prawda, że "Nie ma w tym niczyjej złej woli." - ale rozsądku ani krzty!
    zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo