Arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego wspominają Lech Wałęsa i Paweł Adamowicz

Jarosław Zalesiński, Barbara Madajczyk-Krasowska
Abp Tadeusz Gocłowski Grzegorz Mehring/Archiwum
Arcybiskup Tadeusz Gocłowski zaskarbił sobie wdzięczność gdańszczan i Pomorzan. Zmarłego we wtorek, 3 maja 2016 roku, byłego metropolitę gdańskiego wspominają Lech Wałęsa i Paweł Adamowicz.

Ksiądz arcybiskup Tadeusz Gocłowski trafił do Gdańska w 1960 r., wprost z Krakowa. Młody kapłan, członek zgromadzenia księży misjonarzy, został tu skierowany do pracy w gdańskim seminarium.

W kolejnych latach ksiądz Gocłowski mieszkał i pracował na zmianę w Gdańsku, Krakowie (gdy zgromadzenie wybrało go na wizytatora) i Rzymie, gdzie ukończył studia doktoranckie. W tym czasie dwukrotnie, w latach 1971-1973 i 1982-1983, sprawował funkcję rektora seminarium w Gdańsku.

W grudniu 1982 roku w wypadku samochodowym, w podróży duszpasterskiej, zginął biskup pomocniczy gdańskiej diecezji, ks. bp Józef Kazimierz Kluz. Ówczesny biskup gdański, Lech Kaczmarek, wskazał kilku duchownych, w tym rektora gdańskiego seminarium, jako następców Kluza. Akceptację Watykanu, czyli tak naprawdę Jana Pawła II, który księdza Gocłowskiego dobrze poznał jeszcze jako biskup Krakowa, zyskał właśnie ksiądz Gocłowski. Święcenia biskupie nowy biskup pomocniczy przyjął w kwietniu 1983 r. W niecały rok później, po śmierci biskupa Lecha Kaczmarka, 31 grudnia 1984 został mianowany biskupem diecezjalnym diecezji gdańskiej.

Na biskupim tronie w Gdańsku pozostawał przez następne blisko ćwierćwiecze. Towarzyszył gdańskiej historii tych lat, niezwykle burzliwej i ważnej w skali nie tylko regionu i Polski, ale także świata. Towarzyszył tej historii, ale także ją współtworzył. Swoją postawą i swoimi dokonaniami zaskarbił sobie wdzięczność wszystkich gdańszczan i wszystkich Pomorzan.

Zaś wszyscy ci, którzy mieli okazję spotkać się z nim bezpośrednio, zachowają w pamięci kapłana i człowieka niezwykle życzliwego i otwartego, żywo interesującego się i tymi wielkimi, i tymi codziennymi sprawami życia każdego swojego rozmówcy. Zapamiętają także człowieka o niezwykle szerokich horyzontach, wielkiej kulturze słowa, interesującego się nie tylko sprawami wiary i Kościoła, ale także kultury współczesnej.

Arcybiskup Tadeusz Gocłowski zmarł 3 maja 2016 roku po ciężkiej chorobie. Miał 84 lata

Negocjator

- Miałem jak najlepsze zdanie o arcybiskupie Tadeuszu Gocłowskim, z którym wiele lat współpracowałem i w trudnych momentach, i w tych łatwiejszych. Szkoda, że odchodzą tacy ludzie - wspomina prezydent Lech Wałęsa.

- W tamtym czasie, czyli przed rozmowami Okrągłego Stołu, domagałem się, żeby ktoś z Kościoła, reprezentant episkopatu gwarantował uczciwość gry w podjętych przez opozycję rozmowach - bo podejrzewałem, że komuniści będą próbowali w nich oszukiwać. I w tym zespole reprezentującym Kościół znalazł się arcybiskup Gocłowski. Dwa razy doszło w tych rozmowach do ostrzejszych spięć i wtedy mediacja arcybiskupa Gocłowskiego okazała się skuteczna. Za pierwszym razem chodziło o włączenie do rozmów Okrągłego Stołu Jacka Kuronia i Adama Michnika, na których komuniści nie chcieli się zgodzić. Drugi raz chodziło o Solidarność. Komuniści nie chcieli wchodzić do tej samej rzeki, uparli się, żeby powstał nowy związek. Nie ustąpiłem i chciałem zerwać rozmowy. Arcybiskup Gocłowski wtedy powiedział kilka ładnych zdań i ocieplił atmosferę.

Czytaj również: Abp Tadeusz Gocłowski: W Magdalence naradzaliśmy się z Wałęsą w lesie [ROZMOWA]

- W wolnej Polsce różnie bywało - wspomina dalej Lech Wałęsa. - Raz ksiądz arcybiskup mnie nie zrozumiał, moich intencji, wtedy kiedy zakładałem BBWR. Ale swoje pretensje dotyczące tamtych sytuacji wypowiedziałem potem księdzu arcybiskupowi w oczy i to rozwiązało problem. Bardzo Go szanowałem, ostatnio spotykaliśmy się na różnych uroczystościach i zawsze przyjemnie rozmawialiśmy.

(TVN24/x-news)

Latarnia morska

Dla Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska, kontakty z arcybiskupem Gocłowskim sięgają lat 80., gdy Adamowicz, ówczesny student Uniwersytetu Gdańskiego, brał udział w strajkach na tej uczelni.

- Ksiądz arcybiskup wiele lat później połączył mnie i żonę węzłem małżeńskim i chrzcił moje dzieci - wspomina Paweł Adamowicz. - Takich osób jak ja było oczywiście w Gdańsku bardzo wiele. Jako gdańszczanin nie mogę nie wspomnieć, że to w dużej mierze dzięki arcybiskupowi Gocłowskiemu dane nam było w Trójmieście dwukrotnie gościć Jana Pawła II, w 1987 i 1999 r. Wspólnie z arcybiskupem Gocłowskim inaugurowaliśmy także w Watykanie obchody tysiąclecia pierwszego zapisku o Gdańsku. To są wiekopomne zasługi gdańskiego metropolity.

- Jako kapłan - wspomina dalej Adamowicz - był niezwykle życzliwym dla ludzi wierzących i także dla ludzi poszukujących. Miał oczywiście zawsze swoje zdanie, można nawet powiedzieć, że trzymał się ortodoksji, ale nigdy nikogo nie odpychał i nikogo nie stygmatyzował. W swojej kapłańskiej i biskupiej posłudze reprezentował to, za czym wielu ludzi dzisiaj tęskni i czego poszukuje.

- Oczywiście będziemy też pamiętali o arcybiskupie Gocłowskim jako o patriocie, który w kluczowych momentach najnowszej polskiej historii wykazywał się niezwykłą odpowiedzialnością. Wspierał Lecha Wałęsę i ruch Solidarności także w tych czasach, kiedy wielu biskupów nie wierzyło już w odrodzenie i zwycięstwo związku. Roztropność i umiarkowanie arcybiskupa Gocłowskiego powinny cechować każdego świeckiego polityka.

- Kiedy dotarła do nas informacja o śmierci księdza arcybiskupa, jeden z moich znajomych przesłał mi SMS-a: Kolejny dobry człowiek odszedł. Rzeczywiście - boleśnie odczuwamy dzisiaj brak takich autorytetów i takich kapłanów. Można by powiedzieć, że ksiądz arcybiskup był jakby latarnią morską, wskazującą bardzo wielu ludziom drogę do portu wiary, portu patriotyzmu, portu wartości.

W środowym, papierowym wydaniu "Dziennika Bałtycka" z 4.05.2016 r. przeczytasz, jak arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego wspominają ksiądz Krzysztof Niedałtowski i Krzysztof Dośla, szef Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ Solidarność

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Stary Kaszub z Helu

W Urzędzie Miasta w Gdyni wyłożono księgę kondolencyjną.Wpisał się prezydent W.Szczurek. A dwie kartki dalej ktoś wpisał taką oto treść: Do domu Pana odszedł znany hochsztapler.
Tak niektórzy oceniają arcybiskupa Gocłowskiego.

a
analityk

Czym się zasłużył dla Kraju ? Tym, że był szefem Wydawnictwa Stella Maris, które zrobiło przekręty i zamieciono to pod dywan.

K
Krol KiK

Konfidenci, Zydzi,cenzorzy, komuchy, esbecy, gangsterzy i bezideowi karierowicze pozostaja nieutuleni w zalu. Normalni ludzie nie majacy nic wspolnego z powyzszym bydlem powinni sie cieszyc wesola radoscia, wykrzykiwac Hosanna i wychwalac panska nierychliwosc ale sprawiedliwosc.

A
Arak

A gdzie wywiad z ks. Zbyszkiem Brykiem?

S
Stan

Zawołanie biskupie abepe TG credite evangelio chętnie tłumaczy się jako ewangelia na kredyt (Stella Maris i inne).

u
upojon

Czy ten zakonnik nie byl agentem wplywu SB,zaczelo sie od dziwnej smierci w stanie wojennym biskupa Kluza !

Dodaj ogłoszenie