reklama

Apelacja w sprawie podpalacza 21 aut przed sądem

wieZaktualizowano 
Ze względu na zawiłość sprawy sąd zdecydował się odroczyć wydanie wyroku do 14 września Przemek Świderski
We wtorek gdański sąd rozpatrywał apelację prokuratury i obrony w sprawie 34-letniego Marcina W., który przyznał się, że jednej nocy podkładał ogień powodując pożary 21 samochodów na gdańskim Suchaninie i Siedlcach, a wcześniej był już karany za podobne czyny. W pierwszej instancji W. został skazany na 4 lata i 4 miesiące pozbawienia wolności.

O głośnej w całym kraju serii podpaleń z jednej wrześniowej nocy w 2014 roku wielokrotnie pisaliśmy wcześniej. W marcu podpalacz – 34-letni dziś Marcin W. usłyszał wyrok w pierwszej instancji.

Czytaj więcej: Więzienie dla seryjnego podpalacza aut z Gdańska [ZDJĘCIA]

We wtorek Sąd Okręgowy w Gdańsku rozpatrywał apelację wniesioną zarówno przez oskarżenie jak i obronę. Jednak ze względu na zawiłość sprawy zdecydował się odroczyć wydanie wyroku do 14 września.

Prokurator Michał Koziorowski z Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz nie domaga się zmiany wyroku. Twierdzi jednak, że przestępstwo powinno zostać potraktowany nie jako wiele pojedynczych podpaleń, ale „czyn ciągły”, dotyczący „mienia znacznej wartości”.

- W ciągu niespełna 3 godzin w sposób metodyczny podpalił po sobie 21 pojazdów. W momencie, gdy nie miał narzędzia poszedł na stację i kupił kolejną zapalniczkę – tłumaczył przed sądem prok. Koziorowski, który przekonywał, że działanie Marcina W. było zaplanowane, a jedynie w zeznaniach oskarżonego było ono przedstawiane jako „spontaniczne” jako korzystniejsze.

- Kiedy oskarżony wyszedł z domu zaczął czuć złość na otaczający go świat i sytuację w jakiej się znalazł – tłumaczył z kolei Paweł Świder, aplikant adwokacki reprezentujący obronę. To dopiero efektem tego poczucia miały być podpalenia.

Zobacz też: Gdańsk. Podpalenia ponad 20 samochodów były „wołaniem o pomoc”? Wyrok w czwartek

Pełnomocnik W. wskazywał na „rażącą niewspółmierność kary”, oraz na fakt, że konieczne do naprawienia straty nie zostały właściwie wyliczone. Wyrok pierwszej instancji zdaniem Pawła Świdra oparty miał być dodatkowo na jednostronnych zeznaniach matki 34-latka, jej konkubenta i dobrej znajomej – sąsiadki. To właśnie za domniemane dwukrotne pobicie matki (powodujące uszczerbek na zdrowiu do 7 dni) W. usłyszał karę cząstkową 4 miesięcy więzienia, która złożyła się na jego poprzedni wyrok. - Krytyczne położenie oskarżonego nie zostało uwzględnione – mówił obrońca wskazując na nadużywanie alkoholu przez matkę oskarżonego oraz fakt, że to ona miała być agresywna wobec syna.

jacek.wiercinski@polskapress.pl

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

/ oksza

Matka alkoholiczka, a on ma dopiero cztery latka...
Nie. Trzydzieści cztery !

Dodaj ogłoszenie