Andrzej Drzycimski "Zasłużonym dla historii"

    Andrzej Drzycimski "Zasłużonym dla historii"

    Marek Adamkowicz

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Andrzej Drzycimski (na zdj. czternasty w pierwszym rzędzie od lewej) popularyzuje historię od kilkudziesięciu już lat. W swoich badaniach poświęcił wiele

    Andrzej Drzycimski (na zdj. czternasty w pierwszym rzędzie od lewej) popularyzuje historię od kilkudziesięciu już lat. W swoich badaniach poświęcił wiele uwagi obronie Westerplatte we wrześniu 1939 r. ©Przemek Świderski

    Stowarzyszenie Nasz Gdańsk uhonorowało dr. Andrzeja Drzycimskiego tytułem „Zasłużony w historii Gdańska”. Badacz otrzymał też medale od prezydenta Gdańska i władz województwa.
    Andrzej Drzycimski (na zdj. czternasty w pierwszym rzędzie od lewej) popularyzuje historię od kilkudziesięciu już lat. W swoich badaniach poświęcił wiele

    Andrzej Drzycimski (na zdj. czternasty w pierwszym rzędzie od lewej) popularyzuje historię od kilkudziesięciu już lat. W swoich badaniach poświęcił wiele uwagi obronie Westerplatte we wrześniu 1939 r. ©Przemek Świderski

    Andrzej Drzycimski znany jest z działalności na wielu polach, ale bodaj najczęściej mówi się o jego badaniach historycznych, publicystyce, zaangażowaniu w działalność opozycji demokratycznej i pracy w roli rzecznika prasowego prezydenta Lecha Wałęsy. Pewne jest natomiast, że wszędzie, gdzie się udzielał, zostawił po sobie trwały ślad. Doceniło to Stowarzyszenie Nasz Gdańsk, które przyznało tytuł „Zasłużony w historii Gdańska”, akcentując przy okazji zasługi gdańskiego badacza w odniesieniu do Westerplatte.

    - Kiedy wybuchła wojna, miałem 11 lat, ale pamiętam nadawane przez radio komunikaty - wspomina Andrzej Januszajtis, prezes stowarzyszenia.- Pomiędzy informacjami o postępach wojsk niemieckich pojawiały się doniesienia, że załoga Westerplatte jeszcze się broni. Było to dla nas niezwykle krzepiące. Umacnialiśmy się w przekonaniu, że możemy przegrać bitwę, ale nie przegramy wojny.

    Finał z roku 1945 wprawdzie nie był taki, jakiego Polacy oczekiwali, ale nawet w nowej rzeczywistości, gdy kraj znalazł się pod butem sowieckim, legenda Westerplatte nie zaginęła.

    - Jak silna jest pamięć o obrońcach Wojskowej Składnicy Tranzytowej, pokazały uroczystości związane ze sprowadzeniem do Polski prochów majora Henryka Sucharskiego - mówi Andrzej Januszajtis. - Do Dworu Artusa, gdzie wystawiono urnę, nieprzebrane ciągnęły tłumy.

    Prezes Naszego Gdańska wskazuje również, że to społeczeństwo nie dopuściło do zniszczenia Wartowni nr 1, pamiątki po obronie półwyspu we wrześniu 1939 roku. Pod naciskiem wielu osób i instytucji obiekt został uratowany przed rozbiórką.

    - Choć dawno temu zmienił się w Polsce system, to niestety, nadal musimy bronić Westerplatte - uważa Andrzej Januszajtis. - Od lat 90. mamy do czynienia z próbami tak zwanego odbrązawiania historii. W rzeczywistości imię naszych dzielnych żołnierzy jest szargane, i to nie tylko w książkach, ale też w filmach. Wielką zasługą doktora Drzycimskiego jest stawanie w obronie żołnierzy z Westerplatte.

    Przyjaciel Andrzeja Drzycimskiego, pisarz i satyryk Marcin Wolski (co ważne, sam z wykształcenia historyk), podkreśla, że gdański badacz należy do grona uczonych, którzy nie próbują udowadniać z góry przyjętej tezy. W jego książkach odbija się wiedza wyniesiona z kwerend archiwalnych, pamiętników, rozmów ze świadkami, przy czym jest ona poddana krytycznej analizie. Kiedyś były to podstawy warsztatu historyka, ale niestety, współcześni autorzy zbyt często ulegają pokusie takiego doboru informacji, by pasowały one do zaplanowanej narracji. Marcin Wolski zauważa, że książki Andrzeja Drzycimskiego mają pewien szczególny rys: każda pokazuje, że autor jest zakochany w Gdańsku.

    - Talent popularyzatorski Andrzej Drzycimski objawiał już jako młody człowiek - dodaje Tadeusz Matusiak, były dyrektor Muzeum Stutthof w Sztutowie, w której to placówce bohater spotkania zaczynał karierę naukową. - Przygotowaną przez niego wystawę o hitlerowskich obozach koncentracyjnych obejrzało ponad sto tysięcy ludzi. Andrzej Drzycimski poruszył falę zainteresowania historią, która dotarła między innymi do szkół.

    Teraz nadeszła pora na zbieranie laurów.

    - Kiedy dowiedziałem się o przyznanych wyróżnieniach, byłem naprawdę zaskoczony - mówi Andrzej Drzycimski. - To miłe, że zostałem dostrzeżony „w historii Gdańska”. Mam jednak nadzieję, że nie oznacza to końca mojej aktywności.

    Spotkanie w Dworze Artusa było okazją do przypomnienia niektórych kontrowersji związanych z obroną Westerplatte we wrześniu 1939 roku. Andrzej Drzycimski poruszył m.in. sprawę dowodzenia, podtrzymując zdanie, że od początku do końca walk główną rolę odgrywał mjr Henryk Sucharski (są osoby, które to podważają). Wrócił też do tematu białej flagi, jaka miała się pojawić nad Westerplatte w drugim dniu wojny.

    - Żadnej białej flagi nie było. Nie mamy wiarygodnej informacji na ten temat, żadnego dokumentu - uważa Drzycimski. - Początkiem całego zamieszania był przedwczesny meldunek z okrętu liniowego Schleswig-Holstein o rzekomo dostrzeżonej nad Westerplatte białej fladze. Pamiętajmy jednak, że pojawił się on po nalocie bombowym, gdy teren półwyspu skrywały kłęby dymu. Widoczność była więc bardzo słaba. Dlatego, wobec niepotwierdzenia faktu wywieszenia flagi, Gustav Kleikamp, dowódca niemieckiego okrętu, kazał wycofać wspomniany meldunek.

    Według badacza, do tej pory nie znaleziono żadnej innej oficjalnej informacji o białej fladze, chociaż była ona poszukiwana m.in. przez historyków z Muzeum II Wojny Światowej, którzy prowadzili kwerendę w archiwum we Fryburgu.

    - Jeżeli znajdzie się taki dokument, to będę pierwszy, który go opublikuje - mówi Andrzej Drzycimski, podkreślając, że nie zamierza uciekać od prawdy historycznej, jaka by ona nie była.

    ***
    Andrzej Drzycimski
    Urodzony w Chełmży, rocznik 1942
    Ukończył VIII Liceum Ogólnokształcące w Gdańsku. Absolwent historii na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, rozprawę doktorską obronił w 1976 r. Pracował w Bibliotece Gdańskiej PAN, Muzeum Stutthof, Instytucie Bałtyckim, PAX. Działacz opozycji demokratycznej, internowany w stanie wojennym. Od 1990 r. rzecznik prasowy Lecha Wałęsy (jako przewodniczącego NSZZ Solidarność i prezydenta RP), później wykładowca akademicki. Autor licznych publikacji, w tym dwutomowego dzieła „Westerplatte” (tom 1: „Reduta w budowie. 1926-1939”, tom 2: „Reduta wojenna. 1939”). (MA)



    marek.adamkowicz@polskapress.pl

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    "Pomaganie przez gotowanie". Nasza akcja charytatywna!

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Dziennika Bałtyckiego

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Dziennika Bałtyckiego

    Program MiauCzat. Fit Lovers w nowym programie!

    Program MiauCzat. Fit Lovers w nowym programie!