40. rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Profesor Wojciech Polak: Musimy nadal być solidarni i kochać Polskę

Kamil Kusier
Kamil Kusier
Przemysław Świderski
Udostępnij:
W nocy z 12 na 13 grudnia 2021 roku pod Pomnikiem Ofiar Grudnia 1970 roku odbyło się uroczyste złożenie kwiatów oraz zapalenie zniczy, co miało upamiętnić ofiary stanu wojennego w 40. rocznicę jego wprowadzenia. Wśród obecnych był m.in. profesor Wojciech Polak z Instytutu Pamięci Narodowej, który podkreślał, jak ważne jest to, aby duch Solidarności nadal był obecny pomiędzy wszystkimi Polakami.

Gdańsk. 40. rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Co się wydarzyło?

- Spotkaliśmy się tutaj w tę noc, noc, której nawet jeżeli nie pamiętamy, bo nie było nas wówczas na świecie, to i tak obecna jest w naszej pamięci dzięki relacjom naszych ojców czy dziadków — mówił profesor Wojciech Polak, wiceprzewodniczący Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej.[/b] - W trakcie tych grudniowych dni byłem tutaj w Stoczni Gdańskiej. Widziałem, co się dzieje, byłem świadkiem tych zdarzeń. 16 grudnia walczyłem pomiędzy Zieleniakiem a Dworcem PKP. To była między innymi walka o pomnik, ten pomnik, który znajduje się za nami. Nie da się opisać tego, co się wówczas działo, ale łączyła nas wszystkich Solidarność. Na torach, które się nieopodal nas znajdują, dziewczęta ładowały w torby kamienie, którymi rzucaliśmy w zomowców. Oni natomiast strzelali do ludzi petardami z takiej grubej masy plastycznej. Widziałem ludzi zalanych krwią. Tu, na tym placu działy się rzeczy straszne.

Jak podkreślił profesor Wojciech Polak, 13 grudnia 1981 roku był dniem, w którym komuniści po raz kolejny zdradzili naród:

- Od 1944 roku komuniści zdradzali naród polski nieustannie, ale w 1981 roku dokonali zdrady największej — mówił profesor. - Zniszczyli to, co było nadzieją dla wszystkich Polaków, zniszczyli Solidarność legalnie działającą. My Polacy mamy to do siebie, że się nie poddajemy, nawet wtedy, gdy walki uliczne nie przynosiły efektów. Nawet wtedy, gdy wyrzucono strajkujących, bo wyrzucono ich 16 grudnia nad ranem ze Stoczni Gdańskiej, a następnie spałowano i wywieziono.

- Wtedy nikt nie musiał nam dawać hasła. Wiedzieliśmy od razu, że choć przegraliśmy w otwartym boju, bo te siły milicyjno-wojskowe okazały się większe niż nasza Solidarność, to my Polacy zawsze, gdy przegrywamy w polu, przechodzimy do konspiracji. Rozpoczęła się walka konspiracyjna, która trwała całe lata 80. Walka przy pomocy powielaczy, przy pomocy ulotek, gazetek, przy pomocy wystąpień ulicznych i manifestacji, których były wtedy setki. Także przy pomocy tych kamieni, którymi rzucaliśmy w zomowców.

Jak podkreślił profesor Wojciech Polak, lata 80., to były lata heroiczne, to były lata Solidarności.

- Musimy pamiętać te lata — dodał. - To bardzo ważne, żeby nasze dzieci i wnuki wiedziały o tej walce o niepodległość. Dzisiaj Polska znowu jest zagrożona. Dziwne pomysły Unii Europejskiej dotyczące federalizacji, stworzenie jakiegoś państwa federalnego, które tak naprawdę byłoby rządzone z Berlina, a nie z Brukseli. Jakieś trybunały, które prześladują nas za to, że ogrzewamy swoje mieszkania węglem brunatnym, albo że chcemy zreformować nasz kompletnie niewydolny system sądowy. Doszło do tak paradoksalnej sytuacji, że walka o niepodległość, która toczyła się wtedy w 1981 roku i kolejnych latach, toczy się dzisiaj znowu i musimy być nadal solidarni, nadal być zwarci. Musimy nadal kochać Polskę i być patriotami, bo to jest najważniejsze. Z jednej strony Bóg na niebie, z drugiej strony nasza ziemska ojczyzna Polska, której musimy zostać wierni i solidarni.

Spotkanie zakończyło głośnie skandowanie haseł, wśród których najgłośniej wybrzmiewała Solidarność. Organizatorami uroczystości byli: Stowarzyszenie "Lwy Północy", NSZZ Solidarność w Gdańsku, Stowarzyszenie "Godność" oraz Instytut Pamięci Narodowej.

W zimną poniedziałkową noc na placu pod Pomnikiem Ofiar Grudnia 1970 zebrało się ok. 100 osób. Wśród licznych przedstawicieli kibiców Lechii Gdańsk, Solidarności czy innych środowisk patriotycznych obecni byli m.in. Andrzej Jaworski, były poseł na Sejm z Gdańska oraz Hubert Grzegorczyk, radny Rady Dzielnicy Chełm.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
"musimy byc..." - NIE, powinnismy byc.

Przypomina mi to lanie wody Cyrankiewiczow, Gomolkow i tym podobnych z PRL.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie