reklama

Związkowcy Interchemu pikietowali w Gdyni

Piotr WeltrowskiZaktualizowano 
Członkowie "S" stanęli murem za zwolnionymi kolegami
Członkowie "S" stanęli murem za zwolnionymi kolegami Grzegorz Mehring
Łamiąc prawo, zwolniono przewodniczącego związku zawodowego w gdyńskiej spółce Interchem, a także sześciu innych, zaangażowanych w działalność związkową pracowników - twierdzą działacze Regionu Gdańskiego NSZZ Solidarność. Wczoraj, przed siedzibą firmy, zorganizowali pikietę, aby bronić swoich kolegów.

Wersja przedstawicieli zarządu firmy jest nieco inna. Twierdzą oni, że Łukasz Woźniak, przewodniczący Tymczasowej Komisji Zakładowej NSZZ "S" zwolniony został, podobnie jak inne osoby, w związku z brakiem wypełniania minimalnych norm pracy. Podkreślają też, że jeszcze przed rejestracją komisji zakładowej, co nastąpiło we wrześniu, Woźniak otrzymał naganę w związku z faktem, iż bez usprawiedliwienia nie stawił się w pracy.

- Główną przyczyną mojego zwolnienia była chęć powstrzymania rozwoju zakładowej "S" - twierdzi sam Woźniak. - Dwa tygodnie po tym, jak komisja została zarejestrowana, otrzymałem wypowiedzenie. Nie skonsultowano tego ze związkami, co jest niezgodne z prawem. Mówienie o brakach w naszej pracy jest śmieszne, bo większość z nas dla tej firmy pracowała wcześniej od 5 do 6 lat i nikt żadnych uwag nie zgłaszał.

Bronić jego racji przyjechało wczoraj do Gdyni kilkudziesięciu członków "S" z Karolem Guzikiewiczem na czele. Było głośno, ale spokojnie. Część związkowców udała się także do gabinetu prezesa zarządu spółki Interchem. Po, przynajmniej początkowo, dość ostrej wymianie zdań, skończyło się na małym kompromisie. Ustalono, iż w najbliższym czasie dojść ma do spotkania między związkowcami a właścicielami firmy, na którym omawiane mają być możliwości wyjścia z impasu.

Tymczasem, po zawiadomieniu działaczy "S", w firmie trwa kontrola Państwowej Inspekcji Pracy. - Po jej zakończeniu okaże się, jak było naprawdę. Natomiast, jak było widać, nie boję się spotkania z całym tłumem i rozmowy na temat podejmowanych w naszej firmie decyzji i tworzenia w niej związków zawodowych. Kompromis w tej sprawie jest możliwy - powiedział nam Paweł Chodakowski-Malkiewicz, prezes zarządu Interchem SA.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

...

Pracowałem tam ponad pięć lat i zwolnili mnie tylko dlatego że zapisałem się do związku czy to normalne... a ten który nas obraża i mówi że jesteśmy nierobami niech powie mi to w twarz. Ciacho

n
nagonka

ja pracuje w firmie 9lat i powiem tyle jak jest u nas żle to czemu ten leń chce tu dalej pracować.

p
pracownik

Zgadzam się! Takich ludzi jak nasz Prezes potrzeba Polsce!

p
patriota

Takich ludzi jak PREZES Chodakowski potrzeba temu krajowi, wreszcie ktoś pokazał związkowym nierobom , że żadna ciepła związkowa posadka nie usprawiedliwia lenistwa .

T
TADZIU

I TO JEST WOLNA POLSKA TAK Z LUDZMI POSTEMPOWAC PRZYWRUCIC DO PRACY LUDZI

Dodaj ogłoszenie