Zrzeszenie Kaszubsko - Pomorskie ma już 60 lat

Marek Adamkowicz
- Zrzeszenie musi być zwrócone „twarzą ku przyszłości” - to słowa Lecha Bądkowskiego, które dziś przyświecają  jego członkom.
- Zrzeszenie musi być zwrócone „twarzą ku przyszłości” - to słowa Lecha Bądkowskiego, które dziś przyświecają jego członkom. Archiwum DB
Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie w sobotę, 29 października, świętowało 60-lecie istnienia. Można powiedzieć, że owe sześć dekad, to względnie niewiele, jednak kiedy wspomnimy, jak bardzo w tym czasie zmienił się świat, ile epok nastało i przeminęło, to zrzeszeniowy jubileusz okazuje się być czymś więcej niż wydarzeniem z życia organizacji społecznej. Jest świadectwem zwycięstwa ludzkiej woli i determinacji nad okolicznościami historii. Dowodem, że wbrew wewnętrznym podziałom ideowym i politycznym można stworzyć dzieło ponadczasowe.

Profesor Cezary Obracht-Prondzyński, autor monografii zrzeszenia, zauważa, że powstanie organizacji było możliwe nie tylko dzięki zaangażowaniu społeczników-regionalistów, ale też szczęśliwemu splotowi okoliczności, jakie przyniósł Październik ’56 roku. W krótkim czasie „odwilży” Kaszubi pokazali niezwykły dynamizm, organizując (29 października w Gdyni) spotkanie założycielskie Zrzeszenia Kaszubskiego, z udziałem m.in. Aleksandra Arendta, Andrzeja Bukowskiego, Lecha Bądkowskiego i Bernarda Szczęsnego, a wkrótce potem je rejestrując (12 listopada) i zwołując pierwszy zjazd (2 grudnia w Gdańsku).

Wydarzenia związane z powołaniem zrzeszenia, jakkolwiek ważne, miałyby znaczenie najwyżej symboliczne, gdyby nie to, co wydarzyło się w kolejnych miesiącach, kiedy w całym regionie powstały komórki organizacji. Akcję tę można traktować w kategoriach wielkiego społecznego zrywu. Trzeba bowiem pamiętać, że odbywała się ona tuż po okresie stalinizmu, w którym Kaszubi zostali ciężko doświadczeni. Władza ludowa traktowała ich jako element niepewny, piętnując za - wymuszoną okolicznościami - służbę wojenną w wojsku niemieckim czy nawet działalność w… TOW Gryf Pomorski. Do tego część społeczności kaszubskiej była rozżalona, że komuniści nie zrealizowali - pomimo wcześniejszych zapewnień - postulatów sformułowanych w 1946 r. na I Kongresie Kaszubskim w Wejherowie.

Mimo to, Kaszubi raz jeszcze uwierzyli, że przyszłość ich małej ojczyzny zależy od nich samych. Mówiąc kolokwialnie, wzięli sprawy w swoje ręce - tym razem z sukcesem, na który zasłużyli nie tylko ciężką pracą, ale i roztropnością w działaniu. Te dwa czynniki sprawiły, że Zrzeszenie Kaszubskie, przemianowane w 1964 r. na Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie, przetrwało czasy Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego, miało swój udział w rewolucji Solidarności i budowaniu społeczeństwa obywatelskiego. Trudno też przecenić wkład zrzeszeńców w rozwój samorządu terytorialnego. Upowszechniany przez nich pogląd, że mieszkańcy wiedzą najlepiej, jak zadbać o swój region, pojawiał się w czasach, gdy decentralizacja państwa znajdowała się jedynie w sferze marzeń.

- Zrzeszenie jest organizacją, która do dzisiaj bazuje na społecznym zaangażowaniu członków - przyznaje Łukasz Grzędzicki, prezes ZKP. - To niezwykłe, że w czasach kiedy dla wielu liczą się tylko pieniądze, a poświęcenie czasu i sił dla działalności, której nie da się na nie przeliczyć, jest uważane za dziwactwo, w naszych szeregach wciąż nie brakuje osób, chcących dać coś wspólnocie. Aby idea regionalna żyła, potrzebujemy nieustannego dopływu społeczników, zwłaszcza osób młodych, które będą mogły kontynuować dzieło poprzedników. Zgodnie ze słowami Lecha Bądkowskiego, zrzeszenie musi być zwrócone „twarzą ku przyszłości”.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Stajszevsczi Boys
Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie zrzesza nie tylko rdzennych mieszkańców Pomorza. Prawdą jest, że członkami ZK-P są Kaszubi, Kociewiacy i sympatycy zamieszkali w wielu rejonach kraju. Dla przykładu dodam chociażby to, że Oddziały ZK-P znajdują się w Szczecinie i w innych miastach poza Pomorzem Gdańskim, a nawet w Warszawie.
Warto, by Stary Wilniuk, obecnie zamieszkały na naszym Pomorzu, docenił gościnność rdzennych mieszkańców tej Ziemi Kaszubów i Kociewiaków, nie szukając dziury w całym. Dla dobra regionu, potrzebna integracja mieszkańców.
S
Stary Wilniuk
Powinna zostać zmieniona nazwa na Zrzeszenie Kaszubskie. Z reprezentowaniem Pomorza niekaszubskiego organizacja ta nie ma nic wspólnego.
Dodaj ogłoszenie