reklama

Zepchnął ciężarną żonę z balkonu i znęcał się nad nią. Jest wyrok gdańskiego Sądu Apelacyjnego w sprawie rodzinnego dramatu w Gdyni

wie

Wideo

Zobacz galerię (5 zdjęć)
Bił pięścią, otwartą dłonią, metalową rurką, kablem, przypalał papierosami pośladki i wbijał w nie igłę, groził zabraniem dziecka i śmiercią, wyrzucał z domu, by spała w piwnicy albo na dworcu, zamykał nagą na balkonie, skąd ostatecznie zepchnął - tak Bartłomiej R. traktował o 5 lat młodszą żonę uznał sąd I instancji. W środę 20.11.2019 prawomocny wyrok na 35-latka wydał Sąd Apelacyjny w Gdańsku, który podtrzymał orzeczone wcześniej 15 lat więzienia i 50 tys. zł zadośćuczynienia względem ofiary za usiłowanie zabójstwa, znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem oraz posiadanie pornografii dziecięcej.

- Ciało pokrzywdzonej całe poznaczone było śladami rurki - powiedziała w ustnym uzasadnieniu wyroku I instancji sędzia Joanna Więckowska, przewodnicząca 5-osobowego składu orzekającego, który zdecydował się skazać 35-letniego dziś mężczyznę na 15 lat więzienia i 50 tys. zł zadośćuczynienia względem ofiary. Sąd wydając nieprawomocne orzeczenie określił wówczas sytuację jako “długotrwały i eskalujący, ciąg przemocy, pod różną postacią”, pisaliśmy na ten temat tutaj.

Sąd II instancji nie miał wątpliwości, że przy znęcaniu się w mieszkaniu obecne było kilkuletni dziecko pary, a przestępstwo miało bardzo dużą szkodliwość społeczną. Jak usłyszeli zgromadzeni na sali dziennikarze znęcanie „było stopniowane w kierunku coraz bardziej drastycznym dla pokrzywdzonej, a skończyło się usiłowaniem zabójstwa”. Do tragicznego zdarzenia, które ujawniło nakręcaną od 2013 roku spiralę przemocy doszło 2 czerwca 2016 roku, kiedy Bartłomiej R. zrzucił żonę z balkonu na 1. piętrze gdyńskiego bloku.

Czytaj także

- Oskarżony wypchnął swoją żonę, która - co należy podkreślić wówczas była w 5 miesiącu ciąży. Tylko szczęśliwy zbieg okoliczności, a konkretnie fakt, że w trakcie upadku pokrzywdzona uderzyła głową w parapet balkonu na parterze, spowodował, że upadek, szybkość z jaką pokrzywdzona wypadała z 1. piętra została wyhamowana, nieco zmieniło się położenie ciała i pokrzywdzona upadając głową na chodnik ten wypadek przeżyła i szczęśliwie przeżyło ten wypadek jej jeszcze nienarodzone dziecko – relacjonowała zdarzenie sędzia Marta Urbańska, sprawozdawca 3-osobowego składu orzekającego Sądu Apelacyjnego w Gdańsku kierowanego przez s. Krzysztofa Ciemnoczołowskiego.

Jak wyjaśniła, rozpatrując apelację obrońców, adwokata Rafała Curzytka i adw. Janusza Masiaka, już sąd I instancji wziął pod uwagę wiele szczegółowych opinii m.in. dotyczącą rekonstrukcji upadku, a wysokość, z której została zrzucona ofiara „była wystarczająca by zabić człowieka”.

Dodała, że zeznania kobiety były wiarygodne: - Ciało pokrzywdzonej było tak poranione, że oddawało wszystkie te sposoby znęcania, które zostały opisane w zarzucie przypisanym oskarżonemu.

Wyrok jest prawomocny, możliwa jest jednak kasacja do Sądu Najwyższego.

KRYMINALNE POMORZE - POLECAMY:

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie