Zawsze pełen dobrej energii. Pamięci Jana Pluty, perkusisty Kombi

Marcin Mindykowski
Jan Pluta (po lewej) we wrześniu tego roku skończyłby 60 lat
Jan Pluta (po lewej) we wrześniu tego roku skończyłby 60 lat fot. Grzegorz Mehring
Sylwetkę zmarłego w środę Jana Pluty, perkusisty Kombi, przypomina Marcin Mindykowski

"Dziś mam dla was bardzo smutną wiadomość... Po długiej i ciężkiej chorobie odszedł od nas Janek Pluta, długoletni perkusista Kombi, Kombii, Przyjaciel i Dobry Człowiek. Zostanie w naszej pamięci jako pogodny, wesoły Kolega... Od dziś Jasiu gra już w Podniebnej Orkiestrze... Jasiu, odpoczywaj w Pokoju..." - napisał w środę, 6 lutego, na swoim profilu na Facebooku gitarzysta Kombii Grzegorz Skawiński. Związany z Trójmiastem perkusista miał 59 lat.

Drogi Skawińskiego i Pluty skrzyżowały się w połowie lat 70., kiedy gitarzysta, wraz ze swoim licealnym kolegą, basistą Waldemarem Tkaczykiem, przeniósł się z rodzinnej Mławy do Trójmiasta. Już we trójkę założyli rockowy zespół Horoskop, w którym grali głównie covery klasyków rocka, m.in. Deep Purple i Jimiego Hendriksa. Na jednym z koncertów grupy pojawił się klawiszowiec Sławomir Łosowski - lider eksperymentalno-jazzowych Akcentów. Wkrótce cała czwórka postanowiła grać razem. Zebrali się w domu Łosowskiego. Każdy wypisał swoje propozycje na nazwę nowego zespołu. Z największą aprobatą spotkała się ta wymyślona przez Jana Plutę - Kombi.

Pluta zagrał na dwóch pierwszych płytach grupy: "Kombi" (1980), na której zamieścił swój instrumentalny utwór "Czy już koniec?", i "Królowie życia" (1981). Potem, z powodów rodzinnych, wyemigrował wraz z żoną i dzieckiem do Niemiec, gdzie spędził kilkanaście lat. - Przed wyjazdem skontaktował nas jednak z Jurkiem Piotrkowskim, który dołączył do Kombi - mówi Skawiński.

Perkusista grał też w zespołach Pięciu, Sekwens i Bumerang, prowadzonym przez Franciszka Walickiego, "ojca polskiego rock'n'rolla". - To był ktoś więcej niż menedżer. Inspirował, potrafił wskazać muzyczny kierunek. Nigdy nie zapomnę, jak na nasz pierwszy występ załatwił nam nieosiągalne wtedy białe marynarki. Miał wizję całości: wiedział nie tylko, jak mamy grać, ale też jak wyglądać - wspominał Pluta podczas jednego z benefisów Walickiego.

- To był epizod - opowiada dziś nestor polskiego big-beatu. - Byłem wtedy zafascynowany country i taki kierunek nadaliśmy Bumerangowi. Ale próby odbywały się w Warszawie i zespół wymknął mi się z ręki. Mimo że było tam kilku zdolnych muzyków, skończyło się więc na plakacie i kilku próbach - podsumowuje.

Za granicą Pluta działał m.in. jako jazzowy muzyk sesyjny. W 2003 roku rozpadła się rockowa grupa O.N.A., w której Skawiński i Tkaczyk grali z Agnieszką Chylińską. Zapadła wtedy decyzja o reaktywacji Kombi - tyle że pod nazwą Kombii, już bez Łosowskiego. - Zwróciliśmy się do Janka, którego traktowaliśmy jako członka oryginalnego składu - mówi Skawiński.

I tak drogi trzech kolegów skrzyżowały się jeszcze raz. Pluta wrócił do Trójmiasta. Odnowione Kombii niespodziewanie okazało się wielkim sukcesem komercyjnym. Na bestsellerowych płytach "C.D." (2004) i "Ślad" (2007) znalazły się też kompozycje Pluty. W 2009 roku perkusista rozstał się jednak z zespołem; wydał solowy album "Two Different Ways". - Janek zaczął niedomagać na zdrowiu, fizycznie nie był już w stanie z nami grać - tłumaczy Skawiński.

Gitarzysta chce pamiętać jednak przede wszystkim najlepsze chwile wspólnego grania. - To był energetyczny, witalny człowiek, z "rozwianą" głową. Jako muzyk - bardzo kreatywny, grał spontanicznie. Lubił być na czasie, śledził nowinki technologiczne. Zawsze pełen dobrej energii, uśmiechnięty - dusza kapeli. Taki miał styl bycia i osobowość: radosną, pozytywną, powiedziałbym nawet: hedonistyczną. Kochał życie.

Mimo to stan zdrowia muzyka był tak poważny (chorował od trzech lat), że koledzy spodziewali się jego odejścia. Skawiński: - Ostatni raz rozmawiałem z nim telefonicznie jeszcze w tym tygodniu. Wybudził się ze śpiączki, był słaby, ledwo mówił. Mimo to podtrzymywałem go na duchu. Powiedzieliśmy sobie tych parę najważniejszych słów. Podświadomie czułem, że to nasza ostatnia rozmowa.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie