Z miłości do piłki, Arki i Gdyni

Janusz Woźniak
Udostępnij:
Rozmowa z Maciejem Witczakiem, autorem drugiej części monografii Arki Gdynia.

- Monografia Arki "Żółto-niebiescy" ukazała się w 2002 roku. W najbliższą sobotę do sprzedaży trafi jej druga część zatytułowana "Żółto-niebiescy 2 - klub marzeń miasta z morza". Czy to jest druga część, czy można mówić o pewnej zrozumiałej dla Czytelników ciągłości?

- Takie było moje zamierzenie, chciałbym, żeby ta druga część tak właśnie została odebrana. Druga monografia składa się z trzech części. Pierwsza dotyczy ligowych występów Arki w latach 2001-2010 - w znanym z pierwszej części układzie sezon po sezonie - czyli mecze, składy, wyniki, tabele, a nowością będą na przykład wyniki spotkań sparingowych. Druga część poświęcona jest klubowym rekordom indywidualnym i zespołowym, a trzecia ludziom Arki, czyli tym, którzy tak naprawdę tworzyli jej historię. Tak mógłbym w największym skrócie zdradzić zawartość drugiej części klubowej monografii.

- Co zdecydowało, że podjął się Pan tego zadania wymagającego nie tylko fachowości, ale olbrzymiej pracowitości, cierpliwości i pewnie także samozaparcia, bo nie wierzę, aby nie miał Pan momentów zwątpień. Oczywiście mam tu na myśli głównie lata pracy, które poprzedziły wydanie pierwszej części monografii.

- Te książki powstały z potrzeby serca, miłości do piłki, Arki i Gdyni, miasta, w którym mieszkam od trzeciego roku życia. Do dzisiaj doskonale pamiętam mój pierwszy pobyt na stadionie Arki, tym przy ul. Ejsmonda. Tata po raz pierwszy zabrał mnie na mecz. To było 6 listopada 1977 roku, Arka grała z Wisłą Kraków. Tysiące ludzi i ja 8-letni małolat, na ramionach ojca, bo tylko tak mogłem zobaczyć, co się działo na boisku. Arka zremisowała wówczas 2:2, a krakowianie wyrównali po strzale z ok. 40 metrów Henryka Maculewicza. Piłka odbiła się od poprzeczki, od pleców bramkarza żółto-niebieskich Włodzimierza Żemojtela i wpadła do siatki.

- Od pierwszej wizyty na stadionie do autorstwa klubowej monografii droga jednak daleka.

- Najpierw trzeba jednak mieć ten "swój" klub. Ja już po tym pierwszym meczu miałem. Natomiast bezpośrednią inspiracją były piłkarskie encyklopedie Andrzeja Gowarzewskiego. Pomyślałem, że warto napisać coś podobnego o mojej Arce. Sojuszników znalazłem wśród ludzi związanych z klubem, to oni byli źródłem pierwszych informacji. Dla mnie zbieranie materiałów to była intelektualna przygoda, ale też ogrom pracy. Zaczynając, nie zdawałem sobie sprawy, że będzie to tak pracochłonne zajęcie. Przeprowadziłem tysiące rozmów, dziesiątki godzin spędziłem w bibliotekach i na przeglądaniu archiwalnych materiałów. Odbyłem setki wzruszających spotkań z ludźmi, którzy na dźwięk słowa Arka otwierali serca. Zdobyłem ich zaufanie, co było z jednej strony motywujące, a z drugiej zobowiązujące do napisania monografii. Chociaż teraz mogę przyznać, że chwil zwątpienia mi nie brakowało.

- Słyszałem, że stosował Pan różne sposoby, aby poszerzyć swoją wiedzę o Arce, o ludziach, którzy tworzyli jej historię.

- Najtrudniej było mi, co oczywiście zrozumiałe, zebrać informacje z najbardziej odległych lat, chociażby tych 40. czy 50. poprzedniego już wieku. I tu opowiem ciekawostkę. Wiedziałem, że w tych właśnie latach grał w Arce Herman May. W żaden jednak sposób nie mogłem trafić na jego ślad, zdjęcie. Kiedy pisałem drugą część monografii, pomyślałem, że może trafię na jego grób na cmentarzu. Szukałem nazwiska Maj, aż wpadłem, że skoro to był Ślązak, to jego nazwisko mogło się pisać inaczej, właśnie May. Tak dotarłem w końcu do grobu byłego już piłkarza Arki, a pod wazonem na kwiaty zostawiłem list z prośbą do rodziny o kontakt. I odezwała się córka pana Hermana, dzięki której mam i mogłem zamieścić jego zdjęcie i dowiedzieć się kilku szczegółów z okresu, gdy był on piłkarzem Arki. Podobnych przypadków w poszukiwaniu zdjęć, dokumentów, historycznej prawdy, miałem wiele.

- Historia Arki nie kończy się na 2010 roku. Przygotowuje się Pan już do napisania trzeciej części klubowej monografii.

- Każdy dzień, każdy rok tworzy nowe fakty, które stają się historią. Mam tego świadomość, ale teraz proszę mi dać się nacieszyć tym, że w trakcie otwarcia nowego stadionu w Gdyni i meczu Arka - Beroe Stara Zagora druga część monografii Arki po raz pierwszy dotrze do rąk czytelników. Powstanie tej dwutomowej już monografii nie byłoby możliwe bez wsparcia ze strony rodziny, za które mogę tylko serdecznie podziękować.

Kolejna monografia Arki

Monografia "Żółto-niebiescy 2 - klub marzeń miasta z morza" będzie do kupienia już od najbliższej soboty na nowym stadionie!

Tę książkę powinien mieć każdy kibic gdyńskiej Arki! Jest w niej niemal wszystko co powinien wiedzieć o swoim klubie. Książka ma 560 stron, jest w twardej oprawie, a w niej ponad 1000 zdjęć, statystyki i sylwetki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie