Wybory 2020. Robert Biedroń: "Nie można oddawać Kaczyńskiemu Polski walkowerem, bo kolejnych wyborów może już nie być"

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki
- Widać jaka jest determinacja Prawa i Sprawiedliwości. Oni dobrze wiedzą, że ta sytuacja w najbliższych miesiącach obnaży ich brak kompetencji do obrony milionów Polek i Polaków przed kryzysem. Jeżeli Kaczyński uprze się, by te wybory 10 maja się odbyły, to je niestety przeprowadzi. Kaczyński liczy, że opozycja się zdemobilizuje, że wywiesi białą flagę. To jest najgorsze, co możemy zrobić. - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" Robert Biedroń, kandydat Lewicy na prezydenta RP, europoseł i były prezydent Słupska.

Jak na razie termin głosowania w wyborach prezydenckich zaplanowany jest na 10 maja. Czy pana zdaniem głosowanie tego dnia powinno się odbyć?
Nie. Gdybym miał moc decyzyjną, to wprowadziłbym stan klęski żywiołowej i nie dopuściłbym, by to głosowanie się odbyło. Szaleństwem jest organizowanie go teraz, kiedy Polki i Polacy mają głowy zaprzątnięte obawami przed zwolnieniem, ratowaniem swoich rodzin i stanem własnych firm. My jako Lewica konsekwentnie mówimy, że trzeba wprowadzić stan klęski żywiołowej, a głosowanie przeprowadzić w przyszłości. Wiemy, że ta władza ma inny pomysł. Prze do wyborów za wszelką cenę, bo później Andrzeja Dudy mogą już do pałacu nie wcisnąć.

Czytaj także

Ma pan na myśli obecną sytuację, w której prezydent Duda prowadzi we wszystkich sondażach? Wybory póki notowania są dobre?
To jest widoczne gołym okiem. Widać jaka jest determinacja Prawa i Sprawiedliwości. Oni dobrze wiedzą, że ta sytuacja w najbliższych miesiącach obnaży ich brak kompetencji do obrony milionów Polek i Polaków przed kryzysem. Dziś ludzie masowo tracą pracę, także na Pomorzu. Widzę to, bo przez wiele lat byłem posłem ziemi pomorskiej, a potem prezydentem Słupska. Widzę jak firmy w Słupsku i w całym regionie ogłaszają zwolnienia grupowe, jak np. słupska Scania. Te wybory dla PiS-u muszą się teraz odbyć, bo to być albo nie być dla tej partii. Jeżeli Kaczyński w najbliższym czasie nie domknie swojego systemu, który budował przez lata, straci wszystko.

To moje wielkie marzenie i Jarosław Kaczyński mi go nie odbierze. Dlatego nie dam mu wygrać.

Czy jeżeli głosowanie odbędzie się w formie korespondencyjnej, będzie pan zachęcał swoich wyborców by głosowali w tych wyborach?
Będę przede wszystkim walczył, by nie odbyło się ono w tym terminie. Wciąż liczę na rozsądek premiera Mateusza Morawieckiego i wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Ale jeżeli PiS siłą te wybory przeprowadzi, to nie możemy dać im wygrać. Nie po to wychodziliśmy na ulicę przez te wszystkie lata, nie po to walczyliśmy o inną Polskę, by teraz oddawać te wybory PiS-owi na tacy. Trzeba nawrzucać Kaczyńskiemu do skrzynki. Odbudować Polskę, która nie będzie tym samym, co dotąd, nie będzie Polską POPiS-u. Dzisiejszy kryzys pokazuje, że możemy przetrwać tylko budując silne i solidarne państwo. Polskę prawdziwie wrażliwą społecznie - nowoczesne państwo dobrobytu, z ochroną miejsc pracy, z godnymi emeryturami, sprawną opieką zdrowotną, rozdziałem państwa od Kościoła, z równością kobiet i mężczyzn, z powszechnym dostępem do tanich mieszkań na wynajem. To moje wielkie marzenie i Jarosław Kaczyński mi go nie odbierze. Dlatego nie dam mu wygrać.

Lewica nie popiera zarówno rozwiązania Koalicji Obywatelskiej w kwestii przesunięcia głosowania za rok, ani głosowania Porozumienia Jarosława Gowina, by odbyło się ono za 2 lata.
Wszystkie te propozycje są niekonstytucyjne, otwierają pole do nadużyć i gmerania w Konstytucji. Poza tym to polityczne science-fiction. Wszyscy wiemy, że Jarosław Gowin jest wysłannikiem Kaczyńskiego. To człowiek o gumowym kręgosłupie, ale dobrze wie, że tylko Kaczyński może mu teraz zaoferować pieniądze i stanowiska, na których najbardziej mu zależy. Jesteśmy po prostu świadkami rozgrywki wewnątrz Zjednoczonej Prawicy. Ale Kaczyński przywróci go do porządku. Jeżeli uprze się, by te wybory 10 maja się odbyły, to je niestety przeprowadzi. Widzimy jak wyciągają informacje od samorządów, jak drukują karty, jak jedną ustawą rozbroili Państwową Komisję Wyborczą.

Jak ma to rozumieć przeciętny obywatel? Przygotowania do wyborów toczą się dwutorowo. Z jednej strony komisarze wyborczy nadzorują przygotowania samorządów do wyborów tradycyjnych zgodnie z obowiązującym prawem, z drugiej strony rząd wywiera presję na Poczcie Polskiej, by przygotowywała się do wyborów na podstawie prawa, które jeszcze nie obowiązuje. Wyborca może nie wiedzieć, czy i jak 10 maja będzie mógł zagłosować.
Trzeba przede wszystkim zrozumieć, że rządzą nami wariaci. Jedyna okazja, by ich wywieźć na taczkach to wybory, które w pełni demokratycznie się pewnie nie odbędą. Ludzie pukają się w czoło i pytają dlaczego nie wprowadzono stanu klęski żywiołowej. Na to też jest odpowiedź. W normalnych warunkach Andrzej Duda nie zostałby ponownie prezydentem, Kaczyński przepycha go kolanem, jeżeli nie zrobi tego teraz to nie zrobi tego nigdy. Kaczyński liczy, że opozycja się zdemobilizuje, że wywiesi białą flagę. To jest najgorsze co możemy zrobić. Niektórzy na opozycji niestety grają w jego grę. Nie można oddawać Kaczyńskiemu Polski walkowerem, bo kolejnych wyborów może już nie być.

Trzeba przede wszystkim zrozumieć, że rządzą nami wariaci. Jedyna okazja, by ich wywieźć na taczkach to wybory

Jak widzi pan powrót do stopniowego odmrażania systemu edukacji? Świadczenia opiekuńcze można pobierać do 3 maja, a zawieszenie zajęć obowiązuje do 24 maja.
Dziś widać jak na dłoni, jak bezmyślne były poprzednie władze, które myślały, że wolny rynek wszystko ureguluje. Jak trwoga to wszyscy zwracamy się ku państwu, oczekujemy, że będzie silne. Jestem jedynym kandydatem, który nie zmienił w tej sprawie poglądów. Nie wierzę, że niewidzialna ręka rynku wszystko ureguluje. Wielu wierzyło, że jak się sprywatyzuje szkoły czy szpitale, to będzie to dobrze działało. Dziś to publiczne szpitale niosą pomoc zakażonym. A wracając do edukacji: musimy doprowadzić do tego, żeby młodzież wróciła do normalności. Trzeba powoli, wzorem innych krajów, sukcesywnie i rozsądnie otwierać kolejne szkoły. Nie da się tego zrobić w sposób w pełni bezpieczny, ponieważ szkoły są przepełnione. Ta głupia reforma edukacji przeprowadzona przez PiS będzie nam się odbijać tym, że zagrożenie epidemią będzie dziś w szkołach większe.

My jako Lewica mówimy, że trzeba wprowadzać dobre standardy w edukacji. Dzieciom mówi się, że mają się uczyć online, ale jak mają to robić, skoro w domu często jest jeden komputer na całą rodzinę i nie mają stałego dostępu do internetu? Na Pomorzu jest ok. 90 miejscowości, w których dzieci do przystanku, z którego pojadą do szkoły, muszą iść godzinę. Państwo musi wziąć odpowiedzialność za dobre usługi publiczne, by uczniowie mieli dostęp do porządnej edukacji, komputerów, byśmy mieli dostęp do dobrej opieki zdrowotnej. Dość już dziadowskiego państwa. Programy socjalne są ważne i potrzebne, ale nawet za 1000 plus nie uzyska się w Polsce dostępu do porządnej opieki zdrowotnej.

Czytaj także

A jak pan widzi tu rolę samorządów? Powinny mieć więcej czy mniej do powiedzenia?
Sam byłem samorządowcem i z dużym niepokojem zastanawiam się, jak moi koledzy i koleżanki sobie w tej sytuacji poradzą. Budżety samorządów już teraz się nie spinają. W poniedziałek byłem w Lesznie, burmistrz powiedział mi, że przez kryzys mają znacznie mniejsze wpływy z podatków, które stanowią kluczową część budżetu samorządów. Firmy proszą o wsparcie jak ulgi czy zwolnienia z opłat. A samorządowcy je przyznają, by ratować lokalne rynki pracy. Tylko w dłuższej perspektywie, bez wsparcia państwa, to oznacza katastrofę finansową. Przeciętny człowiek nie zdaje sobie sprawy, jak to się przekłada na jego życie. To oznacza, że samorządy staną przed wyborami, które będą dramatyczne. Kasować połączenia autobusowe, żeby ratować szkołę? Zrezygnować z mieszkań komunalnych, żeby spłacać zadłużenie szpitala? To będą ich realne dylematy. Niektórzy samorządowcy już muszą ograniczać oświetlenie w miastach. Samorządy trzeba ratować. Muszą dostać co najmniej 50-procentową rekompensatę od rządu. Rządzący muszą szukać pieniędzy. Wystarczy np. opodatkować wielkie korporacje, które wyprowadzają po cichu swoje dochody, nie płacą uczciwie podatków. Musimy ratować nasze małe ojczyzny, z których jesteśmy dumni. Jeżeli samorządy nie dostaną tych pieniędzy, to poza kryzysem zdrowotnym i finansowym będziemy mieli kryzys społeczny. Wiele osób zostanie wyrzuconych na bruk. Wiele osób zostanie odciętych od edukacji czy możliwości dojazdu do pracy.

Pana zdaniem zmiany podatkowe, które uszczupliły budżety samorządów są złe?
Nie są dobre, samorządowcy mówią to od dawna. Ta władza ich nie szanuje. Kaczyński gardzi samorządnością, bo jego największym marzeniem jest scentralizować państwo w jego rękach. Jedyną reformą, która udała się w Polsce po 1989 roku, to reforma samorządowa. Widzimy to po naszych miastach. Poza tym większość samorządowców to ludzie niezależni, którzy służą mieszkańcom, a nie jemu. Trudno mu to ścierpieć. Samorządowcy są niezależni, czują siłę siłą mieszkańców. A Kaczyński zrobi wszystko, by sobie podporządkować samorząd i nie wesprze go, bo liczy na to, że przez to się wyłoży wyłoży.

Jak wygląda dyskusja na temat pandemii koronawirusa na forum Parlamentu Europejskiego? Jak pańskim zdaniem wypada tu zaangażowanie struktur unijnych?
Obrzydliwe jest to, co robi ten rząd, premier Morawiecki, prezydent Duda, którzy opowiadają bajki o braku wsparcia od Unii Europejskiej. Tymczasem np. polskim firmom Unia Europejska już dziś przekazała więcej pomocy, niż rząd Morawieckiego całemu społeczeństwu. Polacy widzą, że działanie Unii Europejskiej przynosi nam korzyści. Ja tam jestem. Nie pozwolę wygadywać takich głupot, które Morawieckiemu służą podważaniu solidarności Unii Europejskiej. Sam głosowałem za pieniędzmi, które trafią do Polski. 7,5 mld euro. Za chwilę kolejne 71 mld trafi do Polski. To uruchomienie mechanizmów, jeśli chodzi o samorządy, które dostają realne środki na zakup sprzętu do szpitali.

Nie można oddawać Kaczyńskiemu Polski walkowerem, bo kolejnych wyborów może już nie być.

To obrzydliwe, gdy słyszę jak premier Morawiecki próbuje wmówić, że problemy polskiej ochrony zdrowia to wina Unii Europejskiej. UE ma ograniczone kompetencje w kwestii zdrowia, bo tak zdecydowały państwa członkowskie. Za to bardzo duże ma premier, który zamiast zajmować się wyposażaniem szpitali, przyjmuje wielkie, puste samoloty na lotnisku. To PiS jest hamulcowym w Unii Europejskiej. Powinniśmy się zastanowić, jak pogłębiać tę integrację. Powinniśmy się zastanawiać, jak robić wspólne zakupy, jak powinien wyglądać wspólny standard opieki zdrowotnej. Może to jest pretekst, by do cholery jasnej do tego doprowadzać, a nie wkładać kij w szprychy.

Sztab prezydenta Andrzeja Dudy zapowiedział, że w przypadku jego reelekcji, programy społeczne rządu zostaną utrzymane. Później poinformowano jednak, że jeśli kryzys gospodarczy będzie się pogłębiał, prezydent będzie apelował do najbogatszych, by nie pobierali świadczenia. Czy pana zdaniem te programy powinny być utrzymane w obecnej formie?
Na pewno nic, co dane nie może zostać zabrane. Ludzie, którzy zmagają się teraz z problemami, nie mogą zostać sami. Tu potrzeba silnego państwa. Jako Lewica jesteśmy konsekwentni, zawsze mówiliśmy, że potrzebne są dobre programy społeczne. Chociaż pierwsze namowy prezydenta Dudy, żeby pieniędzy nie pobierać traktuje jako przygotowanie gruntu do ograniczenia 500 plus. Widocznie budżet im się już nie spina. Za dużo wydawali na własną partię. Ten rząd od początku prowadził nieracjonalną politykę. Tu nie chodzi o 500 plus, ale o napychanie kieszeni tym, którzy mają legitymację partyjną. Chodzi o idiotyczne zakupy, jak samoloty F-35 bez przetargu. Chodzi o wspieranie miliardowymi kwotami TVP, Polskiej Fundacji Narodowej, IPN-u czy Kościoła.

Rządzący mówią ostatnio, że kluczowe dla ratowania gospodarki mogą być duże krajowe inwestycje, jak Centralny Port Komunikacyjny, czy droga S3.
To pokazuje, jak kompletnie odlecieli. Oni nie rozumieją, co się dzisiaj dzieje. Kiedy ludzie są zwalniani z pracy i upadają dziesiątki tysięcy firm, oni chcą budować lotnisko. Trzeba ratować zakłady pracy, jechać do Scanii do Słupska i zapytać czemu zwalniają ludzi. Gwarantuję, że nie dlatego, że mamy za mało pasów startowych. Dlatego ja razem z Lewicą, proponujemy 75 proc. dopłaty do miejsc pracy. Zwolnienia dla firm. Pomoc w opiece nad dziećmi dla pracujących. To są realne problemy i tak się ratuje kraj przed zapaścią. Ludzie, którzy są zwalniani ze Scanii, nie pojadą przecież budować CPK. Nie da się teraz robić normalnych przetargów, nie da się organizować prac na masową skalę. Dzisiaj trzeba ratować miejsca pracy, zakłady fryzjerskie, hotele, warsztaty samochodowe, bary.

Strajk. Górnicy zostają pod ziemią

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pierwsza dama

Słup szcza ??? Ni! Co robisz w naszym mieście ? U nas nie będzie homo prezydentem!

G
Gość
2 maja, 21:23, Słupszczanin:

Nie wariaci, Panie były Prezydencie mojego miasta. Wariatów zamyka się w szpitalach psychiatrycznych.

Natomiast miejsce BANDYTÓW jest w więzieniach.

Pozdrawiam

A gdzie jest miejsce dla dewiantów seksualnych?.

S
Słupszczanin

Nie wariaci, Panie były Prezydencie mojego miasta. Wariatów zamyka się w szpitalach psychiatrycznych.

Natomiast miejsce BANDYTÓW jest w więzieniach.

Pozdrawiam

Dodaj ogłoszenie