WYBORY 2011. Senator Andrzej Grzyb promuje Kociewie

Ryszarda Wojciechowska
Andrzej Grzyb jest od urodzenia związany z Kociewiem
Andrzej Grzyb jest od urodzenia związany z Kociewiem Maciej Jędrzyński
Najkrótsza wizytówka senatora Andrzeja Grzyba mogłaby brzmieć: Kociewiak pełną gębą. Na jego stronie internetowej można obejrzeć kociewski herb i kociewski strój ludowy. Można się też zapoznać ze słowami kociewskiego hymnu.

Senator jest zresztą pomysłodawcą powołania do życia Parlamentarnego Zespołu Kociewskiego, w którym - co może się wydać zabawne - znaleźli się nie tylko posłowie i senatorowie z Pomorza, ale także parlamentarzyści chociażby z Kujawsko-Pomorskiego, jak poseł Eugeniusz Kłopotek czy poseł Janusz Dzięcioł (ten ostatni znany bardziej jako zwycięzca pierwszej edycji "Big Brothera").

Podczas ostatniego Narodowego Spisu Powszechnego senator Grzyb zachęcał do deklaracji swojej kociewskiej tożsamości.

Wszystko na temat WYBORÓW 2011

W skali kraju nie jest jednak senatorem o rozpoznawalnej twarzy. To raczej polityk drugiego szeregu. Na Pomorzu, jeśli zapytać o niego, najczęściej padają takie określenia, jak regionalista i pisarz. I słusznie, bo biogram literacki senator ma niemal równie długi, co listę oświadczeń w tej kadencji. Sam Andrzej Grzyb przyznaje, że przez te ostatnie cztery lata nie próżnował i wydał kilka książek.

Najbardziej widoczny w mijającej kadencji był podczas prac nad poprawkami do ustawy medialnej. Jako sprawozdawca, z trybuny senackiej odpowiadał przez trzy godziny, głównie będącym w opozycji kolegom. A pytania były różne - dociekliwe, uszczypliwe, zaskakujące i szokujące, jak to, czy wierzy w perpetuum mobile. Senator, zgodnie z własną prawdą oświadczył, że nie wierzy w to, aby taka maszyna istniała.

W Senacie jest wiceprzewodniczącym Komisji Kultury i Środków Przekazu. I to sprawy kultury, jak mówi, są bliskie jego sercu. Przyznaje też, że równie bliska jego sercu jest ochrona zabytków. I to tych związanych z Kociewiem.

Senator opowiada, że w Parlamentarnym Zespole Kociewskim prowadzą od dłuższego czasu pracę - a praca to będzie długa - nad wydaniem wspaniałego źródła historii Pomorza, dotychczas nieupowszechnionej, czyli Kroniki Świętego Zakonu Cystersów w Pelplinie.
- Ta kronika dawno już powinna zostać porządnie przetłumaczona i porządnie wydana. Wielu się zdziwi, kiedy zobaczy, co w tej kronice jest - tłumaczy.

Poseł pracował też w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, a przez pewien czas w Komisji Ochrony Środowiska. Ale z jego listy oświadczeń wynika, że zajmuje się różnymi sprawami.

Z ostatniego czasu można wymienić, na przykład, oświadczenia w sprawie wywożenia odpadów czy w sprawie poradni psychologiczno - pedagogicznych albo w sprawie odbioru audycji regionalnych w Polsce.
Wystosował też propozycję do ministra finansów w sprawie przekazywania 1 procenta podatku. Dowodził, że podatnik powinien mieć możliwość przekazywania tego jednego procenta nie jednej, a kilku organizacjom pożytku publicznego.

Inny list, jaki wysłał do ministra finansów, dotyczył podatników, którzy przez pomyłkę zrobili błąd w swoim oświadczeniu podatkowym. Zdaniem senatora, jeśli nastąpi pomyłka lub wpis w nieodpowiedniej rubryce, a nie skutkuje to uszczupleniem należności finansowej wobec państwa, to należałoby uznać pomyłkę za oczywistą i powinien ją poprawić urzędnik. Ministerstwo zareagowało pismami do urzędów skarbowych, żeby urzędnicy nie ściągali w takich sprawach podatników do urzędów.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Z senatorem Andrzejem Grzybem rozmawia Ryszarda Wojciechowska

Jest Pan "cichym" senatorem. Żadnego happeningu, skandalu na koncie. To chyba niedobrze?
A czemu pani mi tak źle życzy? Staram się normalnie wykonywać obowiązki senatora. Aktywnie uczestniczyć w posiedzeniach komisji, składać poprawki, wpływać na proces legislacji, w taki sposób, w jaki przewiduje procedura.

I nie zazdrości Pan kolegom celebryckiego życia politycznego? Tych fleszy, kamer, świateł na twarz?
Nie tęsknię do tego. W swoim życiu byłem już dziennikarzem, redaktorem wydawniczym, nie mam więc takich ciągot. Poza tym zbyt celebryckie życie nie służyłoby moim zainteresowaniom, które pochłaniają moją każdą wolną chwilę. Piszę książki. Prowadzę prace Parlamentarnego Klubu Kociewskiego, który tworzyłem. No i żywo interesuję się tym, co dzieje się na Pomorzu i Kociewiu.

Wszystko na temat WYBORÓW 2011

Mówił Pan, że praca senatora jest frapująca. Co w niej takiego frapującego?
Stykanie się z tworzeniem prawa, niekiedy w dziedzinach, które są obce senatorowi. Bo senator, który zajmuje się kulturą czy rolnictwem, cóż wie o gospodarce? Wtedy trzeba trochę posiedzieć nad tym i poznać szczegóły. Jak choćby w przypadku ostatniej ustawy o nasiennictwie, kiedy nie tylko trzeba się dowiedzieć czegoś o biotechnologii, ale też zdecydować o tym, na przykład, czy strach przed GMO jest rzeczywisty, czy to tylko uprzedzenie. I parlamentarzysta musi podjąć decyzję w tej sprawie.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Dodaj ogłoszenie