Wampir z Bytowa znów straszy

    Wampir z Bytowa znów straszy

    Leszek Literski

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Mieszkańcy Bytowa i okolic są przerażeni. Miasto lotem błyskawicy obiega teraz plotka, że z więzienia uciekł seryjny morderca Leszek Pękalski, nazwany wampirem z Bytowa. Wieczorami ludzie boją się wychodzić z domów. W listopadzie uciekł z więzienia w Czarnem jeden ze skazanych. Nie wiadomo, skąd w Bytowie pojawiła się od razu plotka, że to właśnie Pękalski.
    - Słyszałam, że jest na wolności. On tu na pewno wróci, bo gdzie pójdzie? Boję się o życie swoje i moich najbliższych - mówi jedna z mieszkanek Bytowa. - Będzie się teraz mścił i dalej mordował.
    Codziennie bytowska policja otrzymuje teraz po kilkadziesiąt takich telefonów. Mieszkańcy pytają, czy "wampir" naprawdę jest na wolności. Niektórzy twierdzą nawet, że go już widzieli.

    - To tylko plotka.
    Leszek Pękalski jest nadal za kratami - uspokaja Marian Pieszak, komendant bytowskiej policji. - Nie przebywa nawet w Czarnem, ale w specjalnym szpitalu dla więźniów, gdzie poddawany jest leczeniu. Z więzienia w Czarnem uciekł tylko drobny przestępca, który nie był karany za morderstwa. Już został złapany i z powrotem trafił do więzienia. Za każdym razem spokojnie to tłumaczymy, ale panika i tak nie słabnie. Wręcz przeciwnie. Nie wszyscy nam wierzą. Niektórzy twierdzą, że szukamy "wampira", a uspokajamy, aby nie wywoływać paniki. To mnie jednak nie dziwi.

    Od skazania Pękalskiego minęło już kilka lat. Ludzie boją się, że kiedyś w końcu tu wróci i znowu będzie zabijał. O Pękalskim po jego zatrzymaniu mówił niemal cały świat. Uznawany jest obecnie za największego seryjnego mordercę w Polsce, a nawet w Europie. Do dzisiaj co jakiś czas pojawiają się w różnych stacjach telewizyjnych, nie tylko polskich, programy o "wampirze z Bytowa".
    Leszek Pękalski z więzienia będzie mógł wyjść dopiero za jedenaście lat - w 2019 roku
    Przed procesem przyznawał się on do 50 morderstw, a według niektórych źródeł, nawet do ponad 80. Miał zabijać w latach 1984-1992 na terenie całej Polski. Jego ofiarami były kobiety. Prokurator oskarżył go ostatecznie o 17 morderstw. W trakcie procesu Pękalski odwołał jednak wszystkie swoje wcześniejsze zeznania.

    Z powodu braku dowodów został skazany tylko na 25 lat pozbawienia wolności za zabicie jednej kobiety, na terenie gminy Kołczygłowy. Po kilku latach pojawiły się wątpliwości co do jego winy. Jest bowiem upośledzony umysłowo. Jego krewni nadal nie wierzą w to, że zabijał. Z drugiej strony - Pękalski sam się jednak tym, jeszcze przed procesem, chwalił. Zna też zbyt wiele szczegółów zbrodni, które mu się przypisuje. O niektórych nie wiedzieli nawet policjanci prowadzący śledztwo.

    Bytów miał przez niego ponurą sławę. Pękalski nie podchodzi jednak z tego miasta. Nie mieszkał tu nigdy i nie popełnił tu żadnej zbrodni. "Wampir z Bytowa" urodził się w pobliskich Osiekach (gmina Borzytuchom) i tam też mieszkał. Zbrodnię, za którą został skazany, popełnił niedaleko rodzinnej wsi. W lesie zabił i zgwałcił sprzedawczynię, którą wcześniej znał.

    O przedterminowe zwolnienie Leszek Pękalski będzie mógł się starać dopiero w 2019 roku. W rodzinnych Osiekach wciąż czeka na niego gminne mieszkanie. Może tam wrócić po odbyciu kary. Będzie miał wtedy dopiero 53 lata. Wszyscy jednak liczą, że do tego nie dojdzie i że resztę życia spędzi on już w szpitalu psychiatrycznym.


    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo