MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Waldemar Bonkowski, były senator nie trafił do aresztu, bo nie można go znaleźć. Wstrzymania kary jednak nie będzie

Edyta Łosińska-Okoniewska
Waldemar Bonkowski miał się stawić w areszcie, ale jak dotąd tego nie zrobił. Policjanci nie zastali go domu, ani w innych miejscach, w których mógłby przebywać.
Waldemar Bonkowski miał się stawić w areszcie, ale jak dotąd tego nie zrobił. Policjanci nie zastali go domu, ani w innych miejscach, w których mógłby przebywać. Przemysław Świederski
Waldemar Bonkowski, były senator skazany za znęcanie się nad psem ze szczególnym okrucieństwem musi się stawić w areszcie. Sąd nie uwzględnił jego wniosku o wstrzymanie wykonania kary. Policjanci jednak nie mogą senatora znaleźć.

Waldemar Bonkowski, były senator, który w kwietniu tego roku został skazany na trzy miesiące więzienia za znęcanie się nad psem ze szczególnym okrucieństwem jest poszukiwany przez policję. Jak się okazuje, został wydany nakaz doprowadzenia go do zakładu karnego, do którego jednak mężczyzna nie trafił. Policjanci sprawdzili nie tylko miejsce jego zamieszkania, ale także te, w których mógłby przebywać i nigdzie go nie zastali.

- Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Kościerzynie 8 maja 2024 r. otrzymali z Sądu Rejonowego w Kościerzynie nakaz doprowadzenia do najbliższego aresztu śledczego 65-latka, mieszkańca gminy Nowa Karczma - informuje Piotr Kwidziński, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kościerzynie. - Funkcjonariusze w ramach swych czynności sprawdzili miejsce zamieszkania mężczyzny oraz inne miejsca, gdzie mógłby przebywać. Mundurowi nadal prowadzą czynności zmierzające do zatrzymania 65-latka. Jeżeli zostanie napotkany w miejscu publicznym zostanie natychmiast zatrzymany.

Warto podkreślić, że Waldemar Bonkowski starał się o udzielenie zezwolenia na odbywanie kary w systemie dozoru elektronicznego oraz o wstrzymanie wykonania wyroku. Okazuje się jednak, że w ostatniej kwestii nie ma co liczyć na przychylność sądu.

- Sąd Okręgowy w Gdańsku postanowieniem z dnia 11 czerwca 2024 r. nie uwzględnił wniosku pełnomocnika skazanego Waldemara Bonkowskiego o wstrzymanie wykonania kary - informuje Mariusz Kaźmierczak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku ds. karnych. - Sąd w uzasadnieniu wskazał, że może to nastąpić w szczególnie uzasadnionych okolicznościach, a takich się w tej sprawie nie dopatrzył. Oznacza to, że nadal aktualne pozostają nakazy doprowadzenia skazanego do placówki penitencjarnej, w której ma rozpocząć odbywanie kary pozbawienia wolności.

Wniosek o zgodę na odbywanie kary w systemie dozoru elektronicznego rozpoznany zostanie na posiedzeniu, które zaplanowano na 5 lipca 2024 r. z udziałem skazanego. Waldemar Bonkowski ma się osobiście stawić na tym posiedzeniu.

Przypomnijmy, że w kwietniu 2024 r. w Sądzie Okręgowym w Gdańsku zakończył się proces byłego senatora, Waldemara Bonkowskiego, oskarżonego o przestępstwo z ustawy o ochronie zwierząt.

- Sąd Okręgowy nie uwzględnił apelacji wniesionej na korzyść oskarżonego, natomiast uznał za częściowo zasadne apelacje wniesione na jego niekorzyść i zaostrzył wymierzoną oskarżonemu karę: w miejsce kary 1 roku pozbawienia wolności, orzeczonej z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby wynoszący 3 lata, wymierzył tzw. karę mieszaną: karę 3 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności i karę 1 roku ograniczenia wolności, polegającego na wykonywaniu nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie - mówi Mariusz Kaźmierczak, rzecznik prasowy SO w Gdańsku ds. karnych.

W ustnym uzasadnieniu wyroku Sąd Okręgowy podkreślił, że czyn popełniony przez oskarżonego miał charakter szczególnie okrutny. Biegli: lekarz weterynarii oraz behawiorysta zgodnie potwierdzili, że pies przed śmiercią bardzo cierpiał. Obrażenia doznane w wyniku upadku psa i ciągnięcia zwierzęcia za samochodem oskarżonego po asfalcie spowodowały uszkodzenie tkanki płucnej i krwotok do płuc, co spowodowało niejako utopienie się psa we własnej krwi. Nie była to śmierć natychmiastowa, agonia zwierzęcia mogła trwać nawet godzinę. Biegli wykluczyli przerwanie kręgów szyjnych, o którym mówił oskarżony. Sąd Okręgowy podkreślił także, że oskarżony od początku próbował wprowadzać organa ścigania w błąd, np. nie ujawnił zwłok psa i wskazywał innego psa niż ten uwidoczniony na nagraniu.

Sąd Rejonowy, oprócz kary, orzekł także środki karne w postaci zakazu posiadania psów na okres 5 lat i obowiązku zapłaty nawiązki w kwocie 20.000 zł na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Środki te Sąd Okręgowy utrzymał w mocy w dotychczasowej wysokości.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki