Stowarzyszenie Bezdomny Kundelek z Miastka otrzymało zgłoszenie, że przy ulicy Kowalskiej w Miastku, ktoś chce pozbyć się bezdomnych kotów. Jak wynikało z informacji prawdopodobnie jeden z sąsiadów postanowił oblać koty substancją żrącą.

- Kiedy dojechaliśmy na miejsce była już tam policja, jednego kota udało się zabezpieczyć przez osobę która o nie dba, drugi niestety uciekł - informują członkowie stowarzyszenia. - Kot był cały w jakiejś substancji, która przypominała olej. Kot doznał oparzenia oczu, uszu, głowy i łapki. Na głowie i łapce wypaliło sierść i skórę. Oczy nie zostały silnie popalone i nic im nie zagraża. Weterynarz szybko się kociakiem zajęła, podała lekki, oczyściła kota, stan jest stabilny. Kociak wrócił do osoby, która je dokarmia i pomaga im w ich bytowaniu. Musimy nadmienić, że kiedy weterynarz zmywała z kota substancję, jej opuszki palców zostały uszkodzone (wyglądały tak jak by skórę wypalił klej).

Stowarzyszenie powiadomiło policję. - Dostarczyliśmy opis zdarzenia, protokół i zeznania świadków - mówią.
Sprawą zajmują się już policjanci. - Będziemy wyjaśniać okoliczności tego zdarzenia - mówi Michał Gawroński, rzecznik prasowy policji. - Przesłuchamy m.in. świadków.