W Chojnicach zwalniają pracowników kolei

Michał Piepiorka
J.Makowski
Udostępnij:
Niestety, zgodnie z zapowiedziami dyrekcji pomorskiego oddziału spółki w Chojnicach, zwalniani są pracownicy spółki Przewozy Regionalne w Gdyni. Początkowo dyrektor spółki Zbigniew Labuda zapowiedział redukcję 13 etatów, ale teraz mówi, że proces zmian jest cały czas w toku.

- Zwolnienie i zmiany w strukturze zatrudnienia w Chojnicach są cały czas w realizacji. Nie wiadomo jeszcze, czy zmiany dotkną więcej osób niż wcześniej zapowiadano. - Początkowo była mowa o 13 osobach - mówi dyrektor Labuda. - Niewykluczone, że mogą być zmiany na stanowiskach oraz w wysokości wynagrodzeń osób zatrudnionych w Chojnicach. Są osoby, które mogą już przejść na emeryturę i takie sytuacje także analizujemy. Były też takie przypadki, że ludzie sami się zwalniali, przekwalifikowywali albo przenosili się do innych działów firmy.

Czytaj także:Przewozy Regionalne odwołały piątkowy strajk

Zbigniew Labuda mówi jednak nie tylko o zwolnieniach. Okazuje się, że praca może jeszcze być dla tych, którzy ją stracili. - Ale tylko na czas określony. To jednak wszystko zależy od tego, jaki będzie zakres prac. Przede wszystkim poszukujemy elektromonterów. Dla takich specjalistów praca jest od zaraz - deklaruje dyrektor pomorskiego oddziału Przewozów Regionalnych.

Na styczniowym spotkaniu z pracownikami chojnickiego oddziału spółki PKP Przewozy Regionalne obecni byli samorządowcy oraz posłowie Leszek Redzimski (PO) i Piotr Stanke (PiS). Redzimski obiecał wówczas, że pomoże firmie w znalezieniu nowych zamówień, by utrzymać zatrudnienie w Chojnicach. - Rozmawiałem z firmą z Nowego Sącza, która była zainteresowana współpracą - mówi chojnicki poseł. - Oni czekali na konkrety ze strony dyrektora Labudy, ale niestety odpowiedzi się nie doczekali - mówi poseł Redzimski.

Burmistrz Chojnic Arseniusz Finster i starosta chojnicki Stanisław Skaja obiecali pomoc dla zwolnionych w przekwalifikowaniu się na inną specjalność. - Pomoc znajdzie się za pośrednictwem Powiatowego Urzędu Pracy. Nie powinno być problemu, gdy ktoś będzie chciał się przekwalifikować. Środki powinny się znaleźć na ten cel - deklaruje starosta Skaja.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

M
MVO
To początek końca kolei. Jeżeli kolej nie będzie miała nowoczesny tabor i po czym jeździć to można zacząć zbierać szyny na złom. Tory muszą być w dobrym stanie, żeby pociągi regionalne mogły rozwijać tempo na 140 km/h. Trzeba też poprawić perony, przecież starsi ludzie – potencjalni klienci firmy przewozowej – nie mogą się wdrapać do tych wagonów. Nie mówię już o braku wind i schodów ruchomych na perony albo, chociaż rampy dla wózków inwalidzkich i dziecięcych. Za wąskie drzwi, brak stopnia wysuwającego się z wagonu miedzy peronem a pociągiem, to dalsze wady przestarzałego taboru. Już nie mówię o serwisie w pociągach regionalnych, czyli sprzedaż kawy, herbaty i kanapek przez konduktora. Inaczej mówiąc nadal mamy komunę na kolei. Ale Polska nie jest wyjątkiem, wszędzie gdzie woziły ludzi koleje państwowo jak niemiecka „Deutsche Bahn” był taki sam stan. Co ta za liberalizacja, jak rozkłada się jedną firmę na części drobne i nadal zostają one w rękach państwa? Od czasu liberalizacji polepszył się w Niemczech stan taboru. Na rynek niemiecki weszli przewoźnicy prywatni. Szczególnie Holenderski przewoźnik pokazał Niemcom jak wygląda zliberalizowany rynek, walki o linie toczą się przed sądami. A przewoźnicy otrzymują kary, jeżeli nie zgadza się serwis, np. brak ochrony w pociągach wieczornych i nocnych albo zaśmiecony pociąg to już państwo skraca przewoźnikom kasę. Jeżeli pociąg nie pojawi się na trasie, już znowu zostają pieniądze nieprzekazane na konto przewoźnika. Kontroluje ktoś w ogóle punktualność i stan tych pociągów? Obojętnie, kto przyjdzie na rynek, on musi wpierw stworzyć miejsca pracy. Przecież inny przewoźnik nie będzie dojeżdżał z pociągiem przez cały kraj, żeby wyruszyć w Chojnicach na trasę. Musi stworzyć bazę w pobliżu a wraz z nią miejsca pracy.
P
PKP
I tak powinno byc ! Chcieli podwyzki ? To maja . To logiczne - jezeli firma przynosi straty , to cos za cos :-) Jedni maja prace i podwyzke , drudzy maja zasilek dla bezrobotnych :-)
z
znawca
pan Labuda to bardzo równy gość !! Ma ciężką pracę !!
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie