VII Międzynarodowy Turniej Bokserski Nadziei Olimpijskich w Gdyni

Paweł Kowalski
Bartosz Szczotka i Aleksander Diemko podczas finałowej walko w wadze do 64 kg
Bartosz Szczotka i Aleksander Diemko podczas finałowej walko w wadze do 64 kg Grzegrorz Mehring
W ringu stanęło 118 młodych pięściarzy. Najlepszym z nich był Mateusz Kruża z Wisły Tczew

VII Międzynarodowy Turniej Bokserski Nadziei Olimpijskich w Gdyni zgromadził aż 118 pięściarzy z 21 klubów. Przyjechali z różnych zakątków kraju i zza wschodniej granicy - Kaliningradu, Homla, Baranowicz i Kłajpedy. Tak wielkiej liczby pięściarzy nie spodziewali się organizatorzy z gdyńskiego Sokoła.

- Nasi zawodnicy byli i są na ogół przyjmowani tam, gdzie chcieliśmy by walczyli, nie wypadało więc odmawiać przybycia i startu innym u nas - powiedział filozoficznie Włodzimierz Kawczyński, prezes Sokoła.

To jego otwarte serce i gościnność spowodowały, że turniej stał się istnym maratonem. W sobotę odbyła się seria ponad 30 walk, trwających w sumie ponad pięć godzin. Niedzielne finały były liczbową i czasową kopią soboty. Nawet z dokładką. Kibice wytrzymali jednak te iście maratońskie dawki, które w przyszłości trzeba będzie zmniejszyć do rozsądniejszych granic.
Poziom walk był zróżnicowany. Stosunkowo mało pojedynków kończyło się przed czasem, co przemawia za staranniejszym obecnie szkoleniem zawodników. Przed laty postrachem byli pięściarze zza wschodniej granicy. Wygrywali, jak chcieli i to w pierwszych albo drugich rundach. Teraz ta różnica się zaciera.

Najlepszym zawodnikiem gdyńskiego turnieju został uznany Mateusz Kruża z tczewskiej Wisły. W finale wagi 48 kg pokonał 3:0 po bardzo dobrej walce mistrza Polski kadetów Mariusza Pyskło z Victorii Ostrołęla. Mateusz ma boksowanie w genach. Wnuk mistrza Europy Józefa Kruży, szkolony przez ojca Ryszarda Krużę, jest świetnie zaawansowany technicznie.

- Brak mu tylko dostatecznej siły. Jeśli ją nabędzie, może zajść daleko - skomentował trener jego umiejętności.

Za najlepszy pojedynek finałowy imprezy uznano walkę kadetów w wadze 54 kg między Kazimierzem Łęgowskim (UKS "8" Chojnice) i Tobiaszem Pawlikowskim (Zagłębie Konin), wygraną jednogłośnie przez boksera z Chojnic. Laurów dla chojniczan było zresztą więcej, gdyż najlepszą zawodniczką turnieju została Sara Milcarek, a najlepszym trenerem Andrzej Platta (oboje UKS "8"). Nagrodę dla najlepszego pięściarza UKS Sokół Gdynia odebrał Damian Potrykus, a dla najmłodszego pięściarza Eryk Giermak (Garda Chojna).

Przeprowadzenie gdyńskiej imprezy nie byłoby możliwe bez zaangażowania wielu osób w różnoraką pomoc, głównie sponsorską. Jedenastu osobom prezes POZB Jerzy Guss i dyrektor Biura PZB Janusz Stabno wręczyli w związku z ich aktywnością na rzecz boksu, gdyńskiego klubu i turnieju odznaki PZB, przy czym złote otrzymali Roman Ślagowski, Grzegorz Powąski i Krzysztof Sokołowski.

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie