Umiał być szefem, umiał być handlowcem, umiał być kolegą. Nie żyje Maciej Gajewski, nasz przyjaciel z Dziennika Bałtyckiego

Stanisław Balicki
Stanisław Balicki
Udostępnij:
W wieku 51 lat zmarł nasz kolega Maciej Gajewski, były zastępca dyrektora działu sprzedaży reklam w Dzienniku Bałtyckim. Przegrał walkę z nowotworem złośliwym. Do końca walczył, walczyliśmy razem z nim.

Przed dwoma laty u Macieja zdiagnozowano złośliwy nowotwór jelita grubego. Niestety, okazało się, że nastąpiły także przerzuty do wątroby. Na pewno wpływ na rozwój choroby miał utrudniony dostęp do leczenia, spowodowany przez pandemię koronawirusa. Maciej przeszedł dwukrotnie zagrażającą życiu sepsę, a na początku 2021 roku - zabieg operacyjny. Dziś dowiedzieliśmy się, że przegrał walkę z chorobą. Miał 51 lat.

Macieja - szefa, kolegę z pracy, przyjaciela - wspominają współpracownicy:

- Co można powiedzieć o Macku... Naprawdę wspaniały, otwarty, miły człowiek - mówi Małgorzata Borzych, obecnie na tym samym stanowisku zastępcy dyrektora działu sprzedaży reklam. - Dla wszystkich uczynny. miał w sobie stoicki spokój w rozwiązywaniu problemów. Zawsze otwarty, głowa pełna pomysłów... Wiem, że bardzo walczył. Bardzo chciał doczekać do momentu, gdy urodzi mu się pierwsza wnuczka. Urodziła się w lipcu. Przez chwilę z nią pobył przez chwilę był jeszcze dziadkiem... Ten moment jest dla mnie szczególnie trudny, razem po studiach rozpoczynaliśmy pracę, razem przeszliśmy z innej gazety, gdzie pracowaliśmy 10 lat, do Dziennika Bałtyckiego. Bardzo będzie brakować Maćka - dodaje.

Dwukrotnie organizowane były zbiórki pieniędzy na prywatne leczenie Maćka, które wspieraliśmy na łamach Dziennika Bałtyckiego.

- To oczywisty odruch serca - mówi Krzysztof Kalenik, koordynator sprzedaży regionalnej, wspominający początki współpracy z Maćkiem. - Był moim przełożonym, moim szefem, kierował dużym zespołem sprzedawców reklam. Przyszedł z zewnątrz, od razu się zaaklimatyzował. Konkretny, słowny, uczciwy. Coś jest ustalone i się tego trzymamy. Z drugiej strony - uśmiechnięty, szybko nawiązywał kontakt, umiał porozmawiać, przełamać lody. Do tej pory pamiętam, był duży kontrakt do podpisania. Znana gdańska firma. Umówione spotkanie, pojechaliśmy we dwóch. Przedstawicielka firmy z działu marketingu nas zaprasza, mówi że zarządowi podoba się koncepcja, ale jeszcze są szczegóły do omówienia z przełożonymi. Wchodzimy, okazuje się, że w sali jest 30 mężczyzn, taka oryginalna struktura decyzyjna... i my mamy tych trzydziestu teraz przekonać. Maciej niezrażony, podszedł do tablicy, wszystko rozrysował, wytłumaczył, ja zacząłem rozdawać materiały, prezentować przykłady. Udało się. Często są tacy przełożeni, którzy mówią "Idź, załatw" Maciej taki nie był, szedł z Tobą, wspierał... Umiał być szefem, umiał być handlowcem, umiał być kolegą.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Spora przewaga PiS nad KO - sondaż

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Jako ówczesny podwładny Maćka - byłem chyba jedną z pierwszych osób, która sie dowiedziała o jego chorobie.

Pewnego dnia dzwonię do mojego RKS-a, z informacją, że mnie jakaś jelitówka powaliła. Gadaliśmy - a Maciek mi mówi, że rozumie, bo sam spędził weekend "na kiblu" - i idzie do rodzinnego.

Nastepnego dnia dzwonię - nie odbiera. To napisałem smsa, że już mi lepiej. I żę mogę jechać na spotkania.

Odpisał mi, że jest po operacji - gdzie mu jelita kawał wycięto...

Ale się, po operacji, nie poddał. Pracował.

Póxniej, jak razem jeździliśmy - to mi powiedział różne rzeczy. Np. to, że mu wycięto 2/3 wątroby. Pamiętam to jak dziś: "czuję się tak, jakby ktoś mnie japońskim mieczem przez cały brzuch przerżnął. 35 szwów!".

3 tygodnie temu jeszcze z Maćkiem rozmawiałem.

Pomagalismy mu. Przez różne fundacje (jak ja) i przez wpłaty na jego leczenie.

Nie udało się...

Dziś wiem, że nie żyje.

Spoczywaj w pokoju, Przyjacielu. Najlepszy szefie, jakiego miałem w życiu.

Spoczywaj w pokoju.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie