Trzej mieszkańcy Trójmiasta przeszli Zatokę Botnicką! (ZDJĘCIA)

Irena Łaszyn
Udostępnij:
Nie zrobili tego Finowie i Szwedzi, a Polacy już czwarty raz. Trzech mieszkańców Trójmiasta przeszło zmarzniętą Zatokę Botnicką, z Oulu w Finlandii do Lulea w Szwecji, w ekstremalnie trudnych warunkach. W ciągu dziewięciu dni pokonali 190 kilometrów, walcząc z wiatrem i przeskakując - niekiedy półmetrowe - pęknięcia w lodzie.



 - Udało się! - cieszy się Jan Faściszewski, najmłodszy z uczestników wyprawy. - Ponieważ środek zatoki się ruszał, szliśmy łukiem, kierując się na północ.

Oprócz Janka, który 17 marca, gdy wyruszali z Gdańska, kończył 23 lata, w wyprawie uczestniczyli: Krzysztof Paul, polarnik, alpinista i żeglarz, lat 76 oraz Krzysztof Dowgiałło, alpinista, polityk i architekt, lat 73. Dla niezorientowanych - autor słynnej "Ballady o Janku Wiśniewskim". Wszyscy spisali się na medal.

A przecież nie było łatwo. Pokonywali torosy, czyli nagromadzoną krę lodową, spiętrzoną przez wiatr i prądy morskie, wypatrywali rozrytych przez lodołamacze torów wodnych, po których pływają statki.
Najgorszy był początek. Padał deszcz ze śniegiem, termometr wskazywał 1 stopień powyżej zera, wszystko się topiło i kleiło. Śnieg przyczepiał się do nart i pulek, czyli transportowych sanek, silny wiatr wiał prosto w twarz, nie pozwalał zrobić kroku.
- Mieliśmy chwile zwątpienia - przyznaje Janek. - Nawet się zastanawialiśmy, czy kontynuować wyprawę.

Nie ukrywa, że i on, choć najmłodszy, porażki nie wykluczał. Zwłaszcza że trzeciego dnia stracił nartę.
- Stanąłem na dwóch krach tak niefortunnie, że prawa biegówka wpadła do wody i tak się wygięła, że musiałem potem posługiwać się tylko jedną - opowiada Janek. - Zamiast jechać - szedłem. Nawet nie mogłem ciągnąć pulek.

Próbował tę nartę ratować, okleił ją taśmą, ale ona pękała i pękała, aż w końcu się rozpadła na dobre. Pękła też lewa, bardziej obciążana.

Pogoda poprawiła się dopiero piątego dnia. Co prawda, nadal wiał wiatr, ale temperatura spadła do minus 10, a potem nawet minus 20 stopni C, pokrywa śnieżna stwardniała, zrobiła się jak skorupa.

Przedzierali się przez zmrożony pofałdowany śnieg i różne lodowe kompozycje. Te śnieżno-lodowe przeszkody mierzyły niekiedy ponad metr, trzeba się było sporo gimnastykować, żeby je w tych warunkach dać im radę. A przed wieczorem, ok. 18, znaleźć wśród nich miejsce na rozbicie namiotu. Oczywiście, że robili to na lodzie, na środku morza, walcząc z wiatrem, który splątywał linki, przeszkadzał i porywał karimaty.

- Ale w środku, w puchowych śpiworach, było ciepło - zapewnia Janek. - Dopiero rano, gdy wychodziliśmy na zewnątrz, marzliśmy. Palce u rąk i nóg mieliśmy zgrabiałe.
Jedną noc spędzili w rozpadającej się rybackiej chacie, śpiąc w trójkę na małej pryczy.

Przez te kilka dni, poza okolicami Oulu i Lulea, w ogóle nie spotykali ludzi. Totalna pustka, zero odniesienia, wielkie poczucie wolności. W pewnym momencie, gdy byli na środku zatoki, Krzysztof Paul rzekł: - Tak sobie zawsze wyobrażałem nieskończoność…

Gdy lecieli z Lulei do Sztokholmu samolotem, raz jeszcze oglądali zatokę. Widzieli popękany lód i wodę, ale trochę poniżej trasy, którą pokonali. Dobrze więc, że szli lekkim łukiem na północ, bo środek zatoki naprawdę był nie do przejścia.

- To było dopiero czwarte polskie przejście Zatoki Botnickiej - przypomina Krzysztof Paul. - Pierwszy pokonał ją, w latach 70., Stefan Matelewski z ekipą ze Szczecina, potem byli, w 1994, Wojciech Moskal i Wojciech Jazdon, w 1995 - Piotr Wieczorek z kolegami z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie. A teraz my.

Zatoka Botnicka jest częścią Morza Bałtyckiego. Jej wschodnie wybrzeże należy do Finlandii, zachodnie - do Szwecji. Zimą zawsze jest skuta lodem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie