Trutnowy: Złapano podpalacza, który chciał zaimponować swojej dziewczynie i kolegom

Joanna Łabasiewicz
Zatrzymano podejrzanego o serię podpaleń, do jakich w sierpniu i we wrześniu br. doszło na terenie spółki Majątek Ziemski Trutnowy w gminie Cedry Wielkie.

To wynik miesięcznego śledztwa prowadzonego przez policjantów z Komendy Powiatowej w Pruszczu Gdańskim. Podejrzany to 17-letni mieszkaniec wsi, zatrudniony w gospodarstwie rolnym na czas wakacji. Według funkcjonariuszy, w procederze pomagali mu młodszy brat oraz kolega.

- Jak udało się nam ustalić, młodzieniec chciał zaimponować swojej dziewczynie i pokazać kolegom, że jest dobrym pracownikiem, który zawsze w porę zauważy niebezpieczeństwo - informuje Marzena Szwed-Sobańska, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pruszczu Gdańskim. Dlatego - według śledczych - sam podpalał.

Sąd Rejonowy w Gdańsku zdecydował o aresztowaniu najstarszego z trójki podejrzanych o udział w podpaleniach na okres trzech miesięcy. Za swoje czyny odpowie jak dorosły. Grozi mu kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności za spowodowanie zagrożenia życia lub zdrowia wielu osób albo zniszczenie mienia.

Pozostali chłopcy, w wieku 15 i 16 lat, odpowiedzą przed sądem rodzinnym dla nieletnich. - Najmłodszy z piromanów został po przesłuchaniu zwolniony, natomiast 16-latek obecnie przebywa w policyjnej izbie zatrzymań, oczekując na decyzję sądu rodzinnego - dodaje asp. Marzena Szwed-Sobańska.

Z ulgą odetchnęli pracownicy i zarząd Majątku Ziemskiego Trutnowy.- Cieszę się, że ich złapali, przynajmniej teraz nie będę w domu czekać na telefon z wiadomością o kolejnym pożarze - mówił Stanisław Kołodziejek, prezes zarządu żuławskiej firmy. - Tak niefortunnie się złożyło, że 17-letni chłopak pracował u nas. Zatrudniłem go na czas wakacji, gdy w naszym gospodarstwie jest najwięcej pracy. Poza tym chłopak za kilka dni kończy 18 lat i był cały czas pod nadzorem ojca, naszego pracownika.

Jak przyznał prezes, w firmie już wcześniej podejrzewano, że tych podpaleń dokonał właśnie 17-latek, ponieważ do pożarów dochodziło tylko podczas jego dyżuru. Tym tropem poszła także pruszczańska policja, która od razu zakładała, że podpalaczem musi być ktoś miejscowy.

Złapanie podejrzanych pozwoli na ich osądzenie, ale nie zwróci strat, jakie poniosło gospodarstwo. Przypomnijmy, w dwóch sierpniowych pożarach spaliło się w sumie 900 ton słomy rzepakowej i 260 ton siana. Straty wyliczono na 250 tys. złotych.

Z kolei we wrześniowym pożarze poszedł z dymem drewniany budynek, tzw. wypajalnia bydła. Obiekt był własnością Agencji Nieruchomości Rolnych w Gdańsku, a firma prezesa Kołodziejka tylko ją dzierżawiła. Właściciel Majątku Ziemskiego Trutnowy zapowiedział, że już nie zdecyduje się na odbudowę drewnianego budynku ze względu na rozmiary zniszczeń. W drugim pożarze spółka Majątek Ziemski Trutnowy straciła wyposażenie wypajalni. Straty w tym wypadku oszacowano w przybliżeniu na kwotę około 300 tys. zł.

Rekordowa cena za zaginiony obraz Matejki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie