Trener, który zmienił oblicze koszykarek Lotosu

Patryk KurkowskiZaktualizowano 
Georgios Dikaioulakos wygrał z Lotosem dziesięć ostatnich meczów
Georgios Dikaioulakos wygrał z Lotosem dziesięć ostatnich meczów T. Bołt
Nie wszyscy wierzyli, że kiepski w pierwszej rundzie sezonu zasadniczego Lotos Gdynia zdoła się otrząsnąć i wskoczyć do fazy play-off z niewygodnego, choć wcale nie najgorszego czwartego miejsca. Mistrzynie Polski wybrnęły z tarapatów, bo doznały olśnienia pod wodzą greckiego cudotwórcy Georgiosa Dikaioulakosa.

Żółto-niebieska flota przez długi czas nie stanowiła najmniejszego zagrożenia dla ścisłej czołówki. Zmuszona była oddać pokłon potężnej armii Wisły Can Pack Kraków, żelaznej dyscyplinie CCC Polkowice, wreszcie nadal groźnemu, choć borykającemu się z problemami finansowymi KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski.

Niestety, nie były to odosobnione przypadki. Lotos, prowadzony przez Nikołaja Tanasiejczuka i Dariusza Raczyńskiego, bywał szalenie niestabilny. Po świetnych zawodach, gdy absolutnie zdominował przeciwnika, potrafił w kolejnym nie przypominać solidnego zespołu, lecz zbieraninę indywidualności.

Temu drugiemu szkoleniowcowi pracę bez wątpienia utrudniały występy w Eurolidze, niekończące się podróże. Zdarzyło się nawet, że z powodu opóźnionego powrotu do Trójmiasta, przełożono spotkanie w Ford Germaz Ekstraklasie. Koszykarki wybiegły na boisko nie w sobotę, lecz w niedzielę. Przegrały z Liderem Pruszków 63:69. Następnego dnia zmierzyły się z Widzewem Łódź i wygrały 91:64.

Mimo wszystko potencjał gdynianek był znacznie większy niż osiągane przez nieco ponad połowę sezonu wyniki. Stąd też w pewnym momencie niska lokata drużyny, co niekorzystnie wpłynęło też na notowania obrończyń tytułu. Wykruszyła się garstka wierzących, że Lotos w trwających rozgrywkach powalczy o medal, o Puchar Polski.

Nowy rok przyniósł ze sobą powiew świeżości. Odbudowy wielkiego, jednego z najbardziej utytułowanych klubów nad Wisłą, podjął się Georgios Dikaioulakos, przez niektórych nazywany cudotwórcą.

Rzeczywiście, wystarczyło kilka tygodni, żeby żółto-niebieski okręt znów siał postrach u każdej ekipy. Gdynianki pod wodzą Greka nie przegrały żadnego spotkania. Sięgnęły za to na trudnym terenie w Polkowicach po drugi z rzędu Puchar Polski. Natomiast w ekstraklasie kobiet pozostały niepokonane od 20 grudnia.

Imponujący finisz nie wystarczył na dopadnięcie czołowej trójki, ale bez problemów Lotos awansował na solidną czwartą pozycję, która szczytem marzeń nie jest, ale i tak nakazuje nie lekceważyć gdynianek.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie