Trefl Sopot świetnie zaczyna sezon, Asseco Arka Gdynia wygrywa na inaugurację. Polpharma Starogard Gdański nie daje rady mistrzom

Jakub Łasek
Jakub Łasek
Zaktualizowano 
Marcin Stefański w pierwszym meczu sezon poprowadził Trefla do wysokiej wygranej z Kingiem
Marcin Stefański w pierwszym meczu sezon poprowadził Trefla do wysokiej wygranej z Kingiem Karolina Misztal
Udanie nowy sezon zainaugurowały zespoły z Trójmiasta. Asseco Arka Gdynia pokonała PGE Spójnię Stargard 76:65, a Trefl Sopot wygrał 90:77 z Kingiem Szczecin. Z kolei Polpharma Starogard Gdański przegrała z Anwilem Włocławek 72:110.

Asseco Arka Gdynia według planu
Pierwsi na parkiecie zameldowali się koszykarze Arki, którzy od pierwszych minut dominowali na parkiecie w Stargardzie, wykorzystując liczne błędy rywali. Spójnia była nerwowa, popełniając liczne straty. Gdynianie na początku meczu grali solidnie, co przy słabej postawie gospodarzy dało im przewagę dziesięciu punktów na koniec pierwszej kwarty. W drugiej odsłonie Spójnia uspokoiła swoją grę, ograniczyła straty, ale wciąż nie była skuteczna. Spadła też celność rzutów gdynian, co sprawiło, że wynik cały czas oscylował w okolicy dziesięciu oczek przewagi gości. Z drugiej strony na każdy rzut Spójni gdynianie szybko znajdowali odpowiedź, więc różnica między ekipami nie malała. Do przerwy goście prowadzili 42:29.

W trzeciej kwarcie znów stargardzianie popełniali błędy w ataku, ale Arka nie wykorzystywała szans w kontrach. Dlatego zamiast wyraźniejszej przewagi, podopieczni Przemysława Frasunkiewicza cały czas mieli około dziesięciu oczek przewagi. Zmieniło się to dopiero w końcówce trzeciej odsłony, kiedy to swoją trzecią trójkę w tej części meczu rzucił Josh Bostic, a w kolejnych akcjach z dystansu trafili Ben Emelogu i Krzysztof Szubarga. Po tych rzutach przewaga Arki wzrosła do 19 punktów. W ostatnich minutach Spójnia potrafiła wprawdzie zmniejszyć różnicę do siedmiu oczek, ale wtedy znów gdynian odskoczyli i kontrolowali wynik do samego końca.

PGE Spójnia Stargard – Asseco Arka Gdynia 65:76 (11:23, 18:19, 16:19, 20:15)
PGE Spójnia: Gintvainis 19, Tuoyo 14, Kostrzewski 9, Olisemeka 6, Cowels 5, Młynarski 4, Śnieg 4, Pamuła 4, Bochno 0.

Asseco Arka: Bostic 23, Greene 14, Wołoszyn 9, Szubarga 7, Emelogu 6, Hrycaniuk 6, Upson 4, Hammonds 4, Kamiński 3, Czerlonko 0, Malczyk 0, Wyka 0.

Pewna wygrana Trefla Sopot
Trefl zmierzył się z Kingiem w Ergo Arenie, gdzie ponad 2 tysiące kibiców na trybunach obejrzało świetne spotkanie w wykonaniu sopocian. Żółto-czarni tylko w pierwszej kwarcie pozwolili przeciwnikom nawiązać wyrównaną walkę. Po 10 minutach był remis, ale już w kolejnej odsłonie Trefl zaczął dominować. Sygnał do ucieczki dał 20-letni Łukasz Kolenda. Reprezentant Polski zdobywał punkty i świetnie asystował, dzięki czemu żółto-czarni zdobyli sześć oczek przewagi. King zatrzymał się w ataku, przez co, nawet przy kilku nieudanych akcjach Trefla, wynik cały czas był wyraźnie na korzyść gospodarzy. Na koniec pierwszej połowy niesamowitą trójkę z 10 metrów trafił Cameron Ayers i do przerwy sopocianie prowadzili już 47:36.

Po zmianie stron ekipa Marcina Stefańskiego jeszcze mocniej podkręciła tempo. Tym razem prym wiódł starszy brat Łukasza – Michał Kolenda, który szybko rzucił osiem punktów, a różnica między obiema ekipami wzrosła do 25 oczek. Od tego momentu sytuacja się ustabilizowała, Trefl utrzymywał przewagę, a King grał co najwyżej przeciętnie. Różnica między zespołami była na tyle wyraźna, że w ostatnich minutach trener Stefański posłał na boisko młodzież. Wtedy szczecinianie odrobili część strat, dlatego końcowy wynik 90:77 nie oddaje w pełni dużej różnicy pomiędzy drużynami.
Trefl Sopot – King Szczecin 90:77 (19:19, 28:17, 27:17, 16:24)
Trefl: Medlock 16, Ayers 16, Ł. Kolenda 14, Foulland 13, M. Kolenda 10, Leończyk 10, Roberson 6, Kowalenko 5, Kamiński 0, Kulikowski 0, Kurpisz 0, Rompa 0.
King: Ware 18, Melvin 16, Kikowski 11, Bartosz 7, Wilczek 6, Łapeta 5, Davis 5, McCauley 4, Kucharek 3, Mustapić 2.

Mistrz za mocny dla Polpharmy Starogard Gdański
Najtrudniejsze zadanie miała Polpharma, która grała we Włocławku z Anwilem. Mistrz Polski przez większość ekspertów uważany jest za faworyta numer jeden do złota i na początku sezonu potwierdza pozytywne opinie. Ekipa Igora Milicicia najpierw pewnie i wysoko wygrała w Superpucharze Polski z Arged BM Slam Stalą Ostrów Wielkopolski, a teraz pokazała siłę w starciu z Polpharmą. Włocławianie po raz pierwszy wyszli na prowadzenie w czwartej minucie meczu i pozostali na czele do końcowej syreny. Do końca pierwszej połowy starogardzianie mogli mieć jeszcze nadzieję na odrobienie strat, ale trzecia kwarta, wygrana przez Anwil 31:9, całkowicie zamknęła mecz. W zespole Marcina Lichtańskiego szwankowała obrona, choć już dziś wiadomo, że każda defensywa w lidze będzie miała problem z niesamowitym atakiem mistrzów Polski. Gospodarze dominowali w każdym elemencie gry - lepiej zbierali, mieli wyższą skuteczność, rozdali więcej asyst i stracili mniej piłek. Anwil pokazał ogromną moc i pewnie zwyciężył 110:72. Po stronie Polpharmy warto wyróżnić Kamau Stokesa i Macieja Bojanowskiego– ten pierwszy zdobył 25 punktów, dokładając osiem asyst i pięć zbiórek. Z kolei polski skrzydłowy zanotował 12 oczek, a także siedem zbiórek i pięć asyst. Polpharma mierzyła się z rywalem, który walczy o zupełnie inne cele niż starogardzianie, dlatego jeszcze zdecydowanie za wcześnie, by jednoznacznie ocenić siłę i wartość ekipy „Kociewskich Diabłów”.

Anwil Włocławek – Polpharma Starogard Gdański 110:72 (35:24. 21:18, 31:9, 23:21)
Anwil: Simon 21, Freimanis 15, Sokołowski 14, Ledo 12, Milovanović 12, Wroten 12, Dowe 11, Karolak 7, Sulima 6, Bednarek 0, Piątek 0, Wadowski 0.

Polpharma: Stokes 25, Bojanowski 12, Engstrom 12, Kołodziej 8, Gołębiowski 6, Wilkins 4, Załucki 2, Edge 2, Prahl 1, Dzierżak 0, Motylewski 0.

polecane: Pierwszy Polak połknął elektroniczną pigułkę

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie