Trefl Gdańsk na piątym miejscu w PlusLidze. - Przyszłość napawa optymizmem - mówi trener Michał Winiarski

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Trefl Gdańsk jest jednym z pozytywnych zaskoczeń pierwszej części sezonu siatkarskiej PlusLigi Karolina Misztal
PlusLiga. Zaskakiwali rywali o podobnym lub nawet wyższym potencjale sportowym. Znaleźli się w tabeli tuż za plecami wielkiej czwórki. Zapewnili sobie miejsce w ćwierćfinałach Pucharu Polski. Siatkarze Trefla Gdańsk mają być z czego zadowoleni po pierwszej części sezonu zasadniczego. Trener Michał Winiarski nie popada jednak w przesadny optymizm i zapowiada... ciężką pracę swoich zawodników.

Po 13 meczach rozegranych w PlusLidze, czyli na półmetku sezonu zasadniczego, Trefl Gdańsk ma w dorobku 20 punktów, co daje mu wysokie, piąte miejsce w stawce. To miejsce zaowocowało awansem do ćwierćfinału Pucharu Polski (losowanie w poniedziałek, 30 grudnia o godz. 13). Żółto-czarni wygrali siedem spotkań. Przegrywali z zespołami o znacząco wyższym potencjale sportowym, ale też niespodziewanie, jak na przykład z beniaminkiem z Suwałk (prowadzili 2:0, aby przegrać 2:3).

- Podsumowując pierwszą rundę jestem bardzo zadowolony. Awansowaliśmy do ćwierćfinału Pucharu Polski, ponieważ zakończyliśmy tę część na piątym miejscu w tabeli. To napawa dużym optymizmem, jeśli chodzi o przyszłość i rundę rewanżową. Jednak będzie ona dla nas dużo cięższa. Wszyscy już wiedzą, że jesteśmy groźnym zespołem. Większość spotkań będzie dla nas bardzo trudna - wyjaśnia Michał Winiarski, 36-letni szkoleniowiec Trefla Gdańsk.

Jego koncepcja zespołu w Treflu sprawdza się. Gdańszczanie musieli odmłodzić skład, co związane było z obostrzeniami budżetowymi. Wybory Winiarskiego okazały się jednak trafne. Atakujący Bartosz Filipiak jest na drugim miejscu w lidze, jeśli chodzi o dorobek punktowy. Do tej pory uzbierał 250 punktów, a najlepszy Toncek Stern z Visły Bydgoszcz ma ich 260. Drugim "działem" Trefla jest Paweł Halaba. Przyjmujący zajmuje 13. miejsce w zestawieniu punktujących (174).

- Generalnie nie chwalę jednostek, ponieważ uważam, że cały zespół wygrywa razem i przegrywa razem. Jesteśmy w tym sezonie kolektywem. W każdym momencie mogliśmy wszyscy na siebie liczyć, uzupełnialiśmy się. Myślę, że to jest naszą siłą - przekonuje Winiarski.

Być może części rywali Trefla nie powiodło się w ligowych spotkaniach, ponieważ go zlekceważyli. Po tak dobrej rundzie nikt z pewnością takich błędów nie będzie chciał popełniać. Dzisiaj można jasno stwierdzić, że gdańszczanom bliżej do walki o play-offy, niż do walki o pozostanie w stawce. Wystarczy podkreślić, że w ubiegłym sezonie Trefl Gdańsk w 24 meczach zdobył tylko 28 punktów, co dało mu 10 miejsce w PlusLidze.

- W tym sezonie liga w ogóle jest bardzo trudna - tłumaczy Michał Winiarski. - Jeżeli popatrzymy w tabeli na zespoły od 12. miejsca, to rywalizacja o play-offy będzie bardzo zacięta. Tutaj każdy mecz, każdy punkt będzie miał znaczenie. Nawet te dwa zespoły aktualnie broniące się przed spadkiem (MKS Będzin i Visła Bydgoszcz – red.) mogą jeszcze namieszać. Proszę spojrzeć na Resovię, która miała słaby początek, a trzy ostatnie mecze wygrała. To świadczy o tym, że też będzie bardzo groźna. Walka o play-off będzie toczyła się do ostatniej kolejki.

Na czele stawki są Zaksa Kędzierzyn-Koźle i Verva Warszawa. Prawdopodobnie między nimi rozstrzygać się będą najcenniejsze medale. Akces na podium zgłaszają także Jastrzębski Węgiel oraz PGE Skra Bełchatów. Trefl jest w grupie solidnych średniaków ligowych. Na razie podobnie punktują ekipy z Olsztyna, Zawiercia, Radomia, Katowic, czy Rzeszowa. W play-offach wiele się jeszcze może wydarzyć.

- Chcemy potwierdzić dobrą grę, którą prezentowaliśmy w pierwszej rundzie. Jestem zdania, że dobra gra zawsze się obroni. Czasami mówi się, że lepiej brzydko grać i zdobywać punkty – po części jest to prawdą, ale na krótką metę. Jeśli gra się dobrze przez dłuższy okres, to nie ma po prostu siły, żeby te punkty nie przychodziły - przekonuje trener Winiarski.

Siatkarze z Gdańska już od soboty rozpoczęli przygotowania do drugiej, ważniejszej części rozgrywek. Na parkietach pojawią się dopiero 15 stycznia w meczu ćwierćfinału Pucharu Polski. Zagrają w nim z kimś z wielkiej czwórki - Zaksą, Vervą, Skrą lub Jastrzębskim Węglem.

- Zaczniemy granie 15 stycznia, więc mamy dużo czasu, aby się zresetować, przygotować do drugiej rundy. Myślę, że każdy z nas nie mógł się tego doczekać - mówi Bartosz Filipiak, atakujący Trefla.

- Zależało mi, żeby zawodnicy odpoczęli, przede wszystkim psychicznie i nacieszyli się świętami. Teraz wróciliśmy, aby pracować nad wytrzymałością, przygotowaniem fizycznym i techniką siatkarską. Optymalnie przygotujemy się do rundy rewanżowej i będziemy walczyć. Rubena Schotta z nami nie ma. To mój największy problem, bo przydałoby mu się więcej odpoczynku i naładowania baterii. Musi jednak pomagać swojej reprezentacji w kwalifikacjach olimpijskich - mówi Michał Winiarski.

Ligowa przerwa ma związek z europejskimi kwalifikacjami do igrzysk olimpijskich w Tokio. Mężczyźni od 5 do 10 stycznia rywalizować będą w Berlinie. W szranki stanie osiem drużyn narodowych (grup A: Niemcy, Belgia, Słowenia, Czechy; grupa B: Serbia, Francja, Bułgaria, Holandia). Do Japonii bilety wywalczy tylko jeden zespół.

W Gdańsku odbył się charytatywny Bieg Anioła

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie