Totolotek Puchar Polski. Przygoda Gryfa Słupsk z centralnymi rozgrywkami pucharu nie trwała długo [zdjęcia]

Robert Gębuś
Robert Gębuś
Zaktualizowano 
Gryf Słupsk w środę nie sprostał w Pucharze Polski Górnikowi Łęczna Robert Gębuś
Totolotek Puchar Polski. Gryf Słupsk przegrał 1:3 (1:3) z Górnikiem Łęczna, ale przebieg gry nie wskazywał na to, że gra lider II ligi z czwartą drużyną IV ligi. W tym meczu sędzia odgwizdał aż trzy rzuty karne, ale tylko dwa z nich zawodnicy zamienili na bramki.

Gryf Słupsk stracił bramkę w 11 minucie, po błędzie obrony. Sytuację "sam na sam" wykorzystał Marcin Stromecki, po drodze jeszcze piłkę trącił zawodnik gospodarzy Krzysztof Wańdzio. To podziałało mobilizująco na słupszczan. Pięć minut po stracie bramki dynamiczną akcję lewą strona przeprowadził Tomasz Piekarski, zagrał na siódmy metr, strzelał Wojciech Barnik, ale na posterunku był bramkarz gości. Górnik Łęczna miał sporo problemów z grającym wysokim pressingiem Gryfem. Po jednej z akcji w polu karnym ręką zagrał Kamil Pajnowski, a jedenastkę na bramkę zamienił Damian Mikołajczyk. Gryf Słupsk wyrównał. To był pierwszy, ale nie ostatni rzut karny podyktowany w tym spotkaniu.

Gryf atakował, ale popełniał też poważne błędy w defensywie. Po jednym z nich Paweł Wojciechowski z najbliższej odległości ponownie dał prowadzenie Górnikowi Łęczna.

Pod koniec pierwszej połowy atak gości prawą stroną zakończył się faulem w polu karnym i sędzia w 44 minucie podyktował rzut karny. Do piłki podszedł strzelec Wojciechowski, ale posłał piłkę nad poprzeczką. Minutę później ponownie zawodnik Gryfa Słupsk sfaulował w polu karnym piłkarza gości i arbiter ponownie wskazał na jedenasty metr. Tym razem pewnie na bramkę zamienił go Krystian Wójcik.

W drugiej połowie trwała wymiana ciosów. Nie brakowało podbramkowych spięć. Już w 47 minucie goście mogli strzelić czwartą bramkę, ale potrafili zakończyć akcji strzałem z 7 metrów. W odpowiedzi bliski zdobycia drugiej bramki dla Gryfa był Daniel Piechowski, a w 65 minucie po dobrej akcji w obrońcę trafił Patryk Dąbrowski. Wynik do końca nie uległ już zmianie.

- Niestety, dziś przegraliśmy, ale pokazaliśmy serce i stworzyliśmy dobre widowisko - mówi Grzegorz Bednarczyk, trener Gryfa Słupsk. - Stworzyliśmy sobie kilka dogodnych sytuacji, niestety, nie potrafiliśmy ich zamienić na bramki. Oczywiście popełniliśmy błędy, wyższą klasę przeciwnika było widać, ale z pewnością dla Górnika Łęczna nie była to wycieczka z cyklu "przyjechać, wygrać i wrócić", ale tez musieli zostawić tu dużo zdrowia. Trochę tych błędów szkoda, ale gramy młodymi zawodnikami i te błędy się zdarzają. Zawsze przypominamy przed meczem, by nie popełnić błędu na początku, ekspediować piłkę wyżej, by prostymi środkami konstruować akcję. Niestety, przytrafił się kiks i padła pierwsza bramka. Kolejne to wynik błędów taktycznych.

Szkoleniowiec Górnika Łęczna przyznaje, że mecz w Słupsku rzeczywiście kosztował jego zespół sporo zdrowia, a już w niedzielę jedzie do Bytowa na mecz z Bytovią.

- Puchar Polski może być fajną przygodą, ale wiadomo, że dla nas najważniejsza jest liga - mówi Kamil Kiereś, trener Górnika Łęczna. - Mieliśmy w zespole kontuzje, a ten mecz spowodował, że mamy następne urazy. Troszkę przemeblowaliśmy ten skład, w stosunku do składu wyjściowego, w meczu też dokonałem kilku zmian, żeby oszczędzić tych zawodników, którzy są kluczowi dla rywalizacji w II lidze. Jeśli chodzi o przebieg spotkania to w momentach, kiedy mogliśmy zaprezentować atak pozycyjny, szczególnie przy zdobytych bramkach, to był on widoczny. Kłopoty mieliśmy w momentach, kiedy Gryf przykładał się do boiskowej walki. Mają sporo wysokich zawodników, którzy może nie są szybcy, ale silni i często te faule wynikały z tego, że brak szybkości próbowali nadrobić niebezpiecznymi zagraniami, a sędzia nie utemperował odpowiednio zawodników kartkami.

Gryf Słupsk - Górnik Łęczna 1:3 (1:3)
Bramki: 0:1 Marcin Stromecki (11), 1:1 Damian Mikołajczyk (25-karny), 1:2 Paweł Wojciechowski (34), 1:3 Krystian Wójcik (45+1-karny)
Gryf: Kędzia - Więckowski, Wańdzio, Piechowski, Hołowienko (78 Majcher) - Barnik, Szmytkiewicz (78 Bednarczyk), Piekarski, Nałęcz (64 Dąbrowski), Amoah - Mikołajczyk
Górnik: Kostrzewski - Zagórski, Midzierski, Pajnowski, Leândro - Lewandowski, Tymosiak (70 Sasin), Wójcik (49 Nakrošius), Stromecki, Stasiak (46 Dzięgielewski) - Wojciechowski
Żółte kartki: Hołowienko, Barnik - Lewandowski
Sędziował: Maciej Pelka (Poznań)

polecane: Pierwszy Polak połknął elektroniczną pigułkę

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie