Torus Wybrzeże Gdańsk powalczyło z faworytem w pierwszej połowie. Później wicemistrzowie Polski pokazali klasę [zdjęcia]

(stan)
Torus Wybrzeże Gdańsk - Orlen Wisła Płock Fot. materiały prasowe
Torus Wybrzeże Gdańsk nie sprawiło niespodzianki i przegrało u siebie z Orlenem Wisłą Płock 19:32. Po pierwszej połowie wicemistrzowie Polski prowadzili różnicą zaledwie dwóch bramek.

Pierwsza połowa zwiastowała wyrównaną walkę do samego końca meczu Torus Wybrzeża Gdańsk oraz Orlen Wisły Płock. Długimi fragmentami gdańszczanie nie tylko próbowali dorównać utytułowanym rywalom, ale wręcz prowadzić grę. W drugiej części szczypiorniści Xaviego Sabate wzięli poprawkę na wszystko, co działo się przed przerwą i zupełnie zdominowali parkiet wygrywając ostatecznie 32:19 udowadniając tym samym swoje najwyższe aspiracje w obecnych rozgrywkach.

CZYTAJ TAKŻE: Piękne i seksowne polskie sportsmenki ZDJĘCIA

Eksportowa polska drużyna nie mogła narzekać na brak rywalizacji w ostatnich tygodniach czy wręcz miesiącach. Ciężka praca opłaciła się, ponieważ Orlen Wisła awansowała do kolejnej rundy EHF Champions League oraz depcze po piętach PGE Vive Kielce w tabeli PGNiG Superligi. Ilość oraz częstotliwość meczów mogła jednak stanowić pewien problem dla płocczan, którzy muszą rozkładać siły miarowo na kilka rozgrywek. W Gdańsku więcej okazji na grę otrzymali mniej eksploatowani piłkarze gości, natomiast Krzysztof Kisiel rzucił na ten mecz wszystkie dostępne zasoby. Oczywiście brak Mateusza Wróbla był i jest najbardziej widocznym brakiem dla Torus Wybrzeża. Pierwsza połowa zupełnie jednak tego nie potwierdziła.

W 10 minucie gracze trenera Kisiela wyszli na prowadzenie 6:4 i to podrażniło przeciwników na tyle, że przez następne 11 minut nie stracili bramki, a zanotowali aż siedem trafień. Festiwal strzelecki urządzili sobie zwłaszcza Michał Daszek oraz Alvaro Ruiz – dyrygujący kolegami pod nieobecność Niko Mindegii. Szkoleniowiec gospodarzy poprosił o czas i po nim doszło do odrodzenia. Najpierw dwukrotnie celnością popisał się Prymlewicz, a potem dołożył swoje trzy grosze Gajek i zrobiło się 9:11. Przy stanie 13:13 chwilę na zastanowienie dał swoim zawodnikom Sabate i jeszcze przed zmianą stron płocczanie wypracowali dwubramkową zaliczkę.

Po zmianie stron przyjezdni wzięli się do pracy praktycznie od pierwszej sekundy. Już w 40 minucie wszystko, co stracili w pierwszej połowie Nafciarze, zostało odrobione z nawiązką. Było 16:22 i na parkiecie dominowali całkowicie goście. Podopieczni Krzysztofa Kisiela zbyt nerwowo reagowali i niepotrzebnie przyspieszali grę starając się jeszcze odrobić dystans do przeciwników. To powodowało błędy, rzuty z nieprzygotowanych pozycji czy straty, ale zdecydowanie zawiodła piłkarzy ręcznych z Trójmiasta skuteczność. Torus Wybrzeże Gdańsk szans na punkty będzie musiało poszukać już w piątek w Tarnowie.

Torus Wybrzeże Gdańsk - Orlen Wisła Płock 19:32 (13:15)

Torus Wybrzeże: Chmieliński, Witkowski – Oliveira 1, Sadowski, Pieczonka 2, Gądek, Frańczak 2, Bednarek, Sulej 1, Prymlewicz 3, Moryń 2, Komarzewski 3, Salacz, Adamczyk 2, Gajek 3, Janikowski
Orlen Wisła: Morawski 1, Stevanović – Daszek 3, Stenmalm 4, Zdrahala, Matulić 2, Ruiz 7, Góralski, Piechowski, Susnja 1, Szita, Zabić 2, Mihić 3, Igropulo 5, Sulić 2, Czapliński 2

Klopp: Jestem tylko trenerem, moja opinia na temat koronawirusa nie ma żadnego znaczenia, bo się na tym nie znam

Wideo

Materiał oryginalny:

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie