Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź wyniki wyborów w Twoim okręgu

Teresa Kamińska: Obecna próba prywatyzacji koncernu nie musi wcale zakończyć się wyborem inwestora

Redakcja
Z Teresą Kamińską, prezesem Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, rozmawia Jacek Klein

Energa i Lotos to dwie największe firmy na Pomorzu, o niebagatelnym znaczeniu dla gospodarki regionu. Czy powinny zostać połączone? - ostatnio taka koncepcja budowy wielkiego koncernu zyskuje coraz więcej zwolenników.
Wydaje się, że to bardzo atrakcyjny pomysł. Obie firmy wzajemnie korzystnie na siebie wpływają i się pobudzają. Jest to warte rozpatrzenia przez fachowców, którzy zdecydowaliby, w jakiej formie prawnej czy biznesowej połączenie miałoby się odbyć, czy możliwy byłby napływ dodatkowego kapitału, np. poprzez jego podniesienie czy wejście inwestora finansowego.

Zacząć myśleć o połączeniu moglibyśmy dopiero wówczas, gdyby Energa trafiła na giełdę. Bez tego taka transakcja wydaje się niemożliwa.

Z pewnością. Energa powinna być sprywatyzowana. Dobrze przeprowadzony proces przynosi korzyści firmie, pomaga w jej rozwoju, a nie go hamuje. Oczywiście nie jestem fachowcem w dziedzinie procesów prywatyzacji, ale moim zdaniem chyba najkorzystniejszą i najbardziej wskazaną formą prywatyzacji byłaby jednak sprzedaż udziałów inwestorom na warszawskiej giełdzie. Taki sposób prywatyzacji nie zmienia samej struktury biznesowej firmy oraz strategii jej działalności. A że strategia jest dobrze oceniana i byłaby dobrze oceniona przy okazji debiutu, świadczy wzrost wartości koncernu. To jest ogromne osiągnięcie Energi, że w tak szybkim tempie się rozwija, realizując zakrojony na miliardy złotych program inwestycyjny. Musi go realizować, aby wzmocnić swoją pozycję na polskim rynku. Jej pozycja konkurencyjna w stosunku do firm energetycznych z południa kraju jest nieco osłabiona brakiem źródeł wytwarzania energii oraz mniej rozbudowaną siecią przesyłową. Wyniki ogłoszenia przetargu i zainteresowanie potencjalnych inwestorów wskazuje jednak, że jest bardzo atrakcyjną firmą, wartością samą w sobie.

Na razie jednak górę wzięła inna koncepcja, sprzedaży praktycznie całej firmy inwestorowi strategicznemu. Na Pomorzu rodzi to obawy, że region straci w wyniku takiej transakcji.
Podzielam te obawy. Energa jest istotnym elementem lokalnego życia rozwoju gospodarczego. Wszyscy w pewnym stopniu jesteśmy od niej zależni. Przykładowo, rozmowy z przyszłymi inwestorami w PSSE zaczynają się od kwestii zaopatrzenia w energię, nie tylko w kwestii jej ceny, ale i jakości i bezpieczeństwa dostaw. W wymiarze gospodarczym jest ważne, aby ta firma, będąca podmiotem ogólnopolskim, ale najmocniej skojarzonym z Pomorzem, nadal poczuwała się do inwestowania w rozwój regionu. Żeby wyjaśnić, jakie ma to znaczenie, posłużę się przykładem stoczni Gdynia. Jej tereny, choć zostały przejęte przez wielu inwestorów, nadal są zdegradowane. Bez wyposażenia ich w nowoczesną infrastrukturę, zwłaszcza energetyczną, nie powstaną tutaj nowe miejsca pracy, działalność gospodarcza nie będzie kwitła w takim stopniu, jak byśmy sobie tego życzyli. Obecnie z Energą jesteśmy w stanie wynegocjować umowę, która zagwarantowałaby jak najszybsze zbudowanie infrastruktury zasilającej. Gorzej będzie, jeśli ta prywatyzacja przebiegnie w sposób skutkujący utratą przez Energę więzi lokalnych.

W umowie prywatyzacyjnej trudno jest chyba umieścić zapisy gwarantujące realizację programu inwestycyjnego i przychylność koncernu w stosunku do Pomorza.
Minister skarbu ma możliwości uwzględnienia w niej zapisów w jakiś sposób tę lokalność gwarantujących. Chociażby w kwestii zachowania podmiotowości firmy na Pomorzu czy kontynuowania szalenie istotnych dla nas i sąsiednich województw inwestycji, jak elektrownia w Grudziądzu, elektrownia przy Grupie Lotos czy stopień na Wiśle. To są istotne elementy polityki energetycznej kraju, które powinny zostać uwzględnione w umowie prywatyzacyjnej.
Dlaczego takie zapisy powinny znaleźć się w umowie prywatyzacyjnej?
Obwiałabym się, że przyszły właściciel, niezależnie kto to będzie, posiadający własne moce wytwórcze i nadwyżkę produkcji energii, nie będzie zainteresowany inwestycjami w nowe elektrownie. Te projekty po prostu padną. Nie jest tajemnicą, że firmą mającą nadwyżkę produkcji jest Polska Grupa Energetyczna. Jest ona zainteresowana Energą tylko z powodu chęci pozyskania szerokiej siatki klientów. Skoro PGE ma nadmiar mocy energetycznych, żaden zarząd nie zgodzi się na inwestycje w budowę kolejnych.

PGE odpowiada jednak za budowę elektrowni atomowej?
No i teraz pojawia się pytanie, jaki udział miałaby tu Energa? Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów dał dość wyraźny sygnał, że przejęcie Energi przez PGE zaszkodziłoby konkurencji na rynku energetycznym. Istnieje jednak furtka, kiedy konkurencję można naruszyć pomimo sprzeciwu UOKiK. Mianowicie można powołać się na jakiś cel strategiczny dla państwa, który za taką fuzją stoi. Musiałaby ona zabezpieczać faktyczne interesy, na tyle istotne, żeby dopuścić do ewentualnej szkody dla interesów klientów. Przy tak wielkiej firmie, jaka powstałaby z połączenia PGE i Energi, praktycznie monopolisty produkcji i dystrybucji energii, zawsze istnieje niebezpieczeństwo nieuzasadnionego dyktowania cen. Argumentem, który może przebić ochronę konkurencji, może być właśnie elektrownia jądrowa. Jeśli takie będzie uzasadnienie PGE, że Energa jest jej w jakiś sposób potrzebna do budowy elektrowni jądrowej czy prowadzenia programu jądrowego, to transakcja może dojść do skutku. W przypadku PGE pojawia się także pytanie, czy przejmowanie jednej państwowej firmy przez drugą państwową nie jest tylko przekładaniem tych samych pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej. Skarb Państwa niewiele by zyskał. To nie byłaby prywatyzacja.

Nie jest już za późno na proponowanie bądź zastanawianie się nad innymi formami sprzedaży?
Myślę, że nie. Nie jest powiedziane przecież, że rozmowy z inwestorami zakończą się sukcesem i ostateczna oferta będzie satysfakcjonująca i umowa prywatyzacyjna podpisana. Myślę, że jeśli głośno będzie się mówić o znaczeniu Energi dla Pomorza oraz konieczności zagwarantowania jej proregionalnego programu rozwoju, spowoduje to, że nie umknie to decydentom z resortu skarbu przy zawieraniu umowy, jeśli któraś oferta okaże się jednak satysfakcjonująca. Jest późno, ale nie za późno. Z zadowoleniem obserwuję, że głosy lobbujące za regionalnością koncernu są coraz silniejsze i docierają do stolicy.

Prąd w tym roku nie zdrożeje

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie