Teatralne #Metoo w polskiej wersji. Znany aktor publicznie oskarża gdańskiego reżysera o mobbing

Natalia Grzybowska
Natalia Grzybowska
Wikipedia/Przemysław Jahr/public domain
Paweł Tomaszewski to kolejny aktor, który zdecydował się publicznie opowiedzieć o przemocy, której doświadczył podczas studiów na uczelni artystycznej. - Zabrałeś mi coś bardzo cennego panie Wiśniewski - zwraca się do gdańskiego reżysera teatralnego Grzegorza Wiśniewskiego. - (...) Wyrządziłeś mi krzywdę i upokorzyłeś mnie. Oddaję Ci ten wstyd i ból.

Wpis aktorki Anny Paligi z 17 marca wywołał prawdziwą burzę w krajowych mediach. Na swoim Facebooku opisała różnego rodzaju nadużycia, jakich studenci Łódzkiej Szkoły Filmowej od lat mieli doświadczać ze strony wykładowców. W jej wspomnieniach pojawia się m.in. Grzegorz Wiśniewski, czyli etatowy reżyser gdańskiego Teatru Wybrzeże, związany z nim od 2001 roku.

- Rola współczesna III rok, próby odbywające się w szkole do 5 rano - napisała aktorka. - Dr Grzegorz Wiśniewski uderzył studentkę w twarz tak mocno, że z nosa trysnęła jej krew. Do przerażonego partnera scenicznego dziewczyny powiedział "tak to powinieneś grać, ucz się".

Wpis ten popchnął do wyznań kolejnego aktora - Pawła Tomaszewskiego, który zdradził, że również doświadczył przemocy ze strony Grzegorza Wiśniewskiego. Opisał pracę przy spektaklu "Plastelina" w Teatrze Polskim w Bydgoszczy, gdzie jako student przygotowywał dyplom pod kierunkiem reżysera.

- Niestety sprawa tego Pana dotyczy również mnie - wspomina aktor. - Czuję się w obowiązku podzielenia się nią na forum. Nie jest to dla mnie łatwe. Ale w dzisiejszej sytuacji uważam za konieczne.

"Przemoc i patologia"

- Przez trzy miesiące byłem uczestnikiem obłędu tego człowieka - mówi o wydarzeniach, które miały miejsce w 2005 roku. - Byłem uczestnikiem jego manipulacji, zastraszania, znęcania się, zamęczania, dręczenia, nagabywania, wykorzystywania, nadużyć na każdej płaszczyźnie nie wykluczając sfery seksualnej. Byłem świadkiem i uczestnikiem przemocy oraz patologii.

Aktor wspomina skraje przemęczenie, przedłużające się i odbywające się w nocy próby, brak umów, brak prawa do intrymności, prywatności, czy możliwości decydowania o swoim wyglądzie. Podczas trzech miesięcy pracy z Grzegorzem Wiśniewskim nauczył się, że "po próbie trzeba się naj....ć, jechać taksówką do pobliskiego hotelu i rżnąć, wciągać kreskę i rozbijać kufle w barze".

Do tego wylicza problemy ze snem, myśli samobójcze i zerwane przyjaźnie.

- Tam usłyszałem znamienne dla sprawców przemocy i wykorzystania: "tylko nikomu nie mów" - wyznaje Tomaszewski. - Tam nauczyłem się magicznego mechanizmu typowego dla osób z przejebanym problemem uzależnieniowym, zaklęcia które brzmi "tego nie było".

Konsekwencją tego były myśli samobójcze i kłopoty ze snem.

- Tam doznałem traumy, wykorzystania i piekła - podkreśla aktor.

"To jest peep show"

Efekt końcowy spektaklu dyplomowego obejrzała ówczesna dziekanka wydziału aktorstwa Agnieszka Mandat.

- Powiedziała‚ "to jest peep show" to nie jest teatr - wspomina. - Miała rację. To był peep show. Były tam sceny w majtkach i bez majtek, sceny sexu i przemocy na tle sexualnym, były tam sceny agresji i śmierci, pogrzeby i bójki.

Ostatecznie spektakl nie został zaliczony. Co ciekawe przedstawienie było potem grane przez kilka lat, zdobywając uznanie i nagrody.

- Mechanizmy jakie dostałem w prezencie od psychopatycznego reżysera na długo zadomowiły się w moim stylu życia - mówi. - Niestety. Te kolonie były piekłem Mamo. A ten pan był zły i robił złe rzeczy. O tym nikomu ani mru mru.

- Wiele lat mi zajęło, żeby odzyskać siebie - dodaje. - Żeby uratować się przed zgubą. Zatraceniem. Zabrałeś mi coś bardzo cennego panie Wiśniewski. Coś co się ma tylko w wieku 22 lat. Wyrządziłeś mi krzywdę i upokorzyłeś mnie. Oddaję Ci ten wstyd i ból.

W swoim wpisie przeprasza innych aktorów, którzy padli ofiarą Grzegorza Wiśniewskiego, że dopiero teraz zdobył się na to wyznanie.

- Może gdybym zrobił to kilka lat temu to Was by nie spotkało to samo - mówi Tomaszewski. - Upokorzenie i hańba. Nie mogłem tego zrobić bo to wyparłem. Kierował mną strach i lęk. Niechęć i obrzydzenie do samego siebie. Nigdy w żadnej mojej późniejszej pracy zawodowej (...) nie spotkałem się nawet z cieniem praktyk i manipulacji jakie stosował pan Wiśniewski i nadal jak rozumiem stosuje. Ja się wykaraskałem. Jestem silnym, trzeźwym, samodzielnym, niezależnym mężczyzną, artystą. Niektórzy tego nie dźwignęli. Zrezygnowali z pracy w teatrze lub w ogóle wyjechali z kraju.

Na koniec aktor bezpośrednio zwrócił się do reżysera i zaprasza do kontaktu innych aktorów, którzy przeżyli to samo piekło.

- Oskarżam pana panie Wiśniewski. O przemoc, znęcanie się, wykorzystanie i nadużycia w pracy. Proszę spodziewać się listu z prokuratury. Osoby mające podobne doświadczenia z psychopatycznym twórcą proszę o kontakt.

Komisja antymobbingowa

Co ciekawe, jak podaje Gazeta Wyborcza - 16 marca na stronie www Teatru Wybrzeże, w odpowiedzi na zarzuty dotyczące powstawania spektaklu "Lilla Weneda" w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego, pojawiło się oświadczenie dotyczące wewnętrznych procedur antymobbingowych w instytucji.

- Teatr Wybrzeże zapewnia, iż już od wielu miesięcy działają tutaj wdrożone z akceptacją wszystkich pracowników procedury antymobbingowe - czytamy w komunikacie.

Wyniki prac komisji mają być znane w ciągu najbliższych tygodni.

Przemoc i molestowanie w środowisku aktorskim. Anna Paliga w...

Gdzie na tanie wakacje w 2021 roku?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie