Tak działają "Łowcy Pedofili". Przedstawiamy kulisy ich pracy. Twarda pornografia, groźby i relacje "live" z podejrzanymi

Alicja Glinianowicz
Alicja Glinianowicz
ECPU Polska: ŁOWCY Pedofili - Facebook
Tropią w sieci, wyłapują, a następnie przekazują policji zatrzymanych pedofilów. Całą akcję dokumentują i publikują wraz z wizerunkami podejrzanych w internecie. Ich metody działania budzą niemałe kontrowersje. Jednak w ciągu kilku miesięcy doprowadzili do schwytania i postawienia zarzutów 60 mężczyznom. Mowa o wzorowanej na zagranicznych formacjach grupie ECPU Polska Łowcy Pedofili. "Tu chodzi o obrzydliwe materiały. Dwukrotnie mieliśmy już propozycje seksu z psem" – zdradza w rozmowie z nami jeden z łowców.

Park Żeromskiego na warszawskim Żoliborzu. 31 lipca tego roku. Jest gorąco i parno. Na jednej z ławek siedzi starszy, siwy mężczyzna, a wokół niego stoi kilka zamaskowanych osób, mających kominiarki na głowie i kamizelki taktyczne wyposażone w kaburę na broń. Jedna z nich nagrywa całe zdarzenie telefonem.

- Leszku, powiem ci kim jesteśmy – słychać zza kadru. - Tu ECPU Polska Łowcy Pedofili.
- Wiem – odpowiada siedzący na ławce starszy mężczyzna. – Ale ja nie jestem pedofilem.
- Nie jesteś pedofilem? – dopytuje głos zza kamery.
- Nie.
- Czyli jeżeli oferowałeś 12-letniemu dziecku seks, pieszczoty za 500 zł, to nie jest to pedofilia?
- Jest. Przepraszam.
- Ty mnie nie przepraszaj, ale powiedz w jakim celu wysłałeś do 12-letniego dziecka zdjęcie męskiego przyrodzenia?
- Nie wiem, żeby zaimponować? – odpowiada senior.

Zamaskowani mężczyźni podają Leszkowi kartkę i proszą, aby przeczytał to, co napisał na czacie, myśląc, że rozmawia z 12-letnią dziewczynką.

"Będę całował pierwsze twoją ci**ę ustami. To naprawdę nie będzie bolało. Zdejmij majtusie, rozszerz nóżki i głaszcz ci**ę" - recytuje drżącym głosem starszy mężczyzna, przyznając, że są to jego słowa.

ECPU Polska Łowcy Pedofili: "Stoimy na straży dziecięcego uśmiechu"

To jedno z wielu nagrań, które można zobaczyć w mediach społecznościowych. ECPU Polska Łowcy Pedofili, to grupa zajmującą się w ramach wolontariatu, tropieniem w sieci, demaskowaniem i wyłapywaniem osób o specyficznych preferencjach seksualnych opisanych w art. 200 Kodeksu Karnego, a następnie przekazywaniem ich w ręce policji wraz z zebranym materiałem dowodowym. Formacja wzoruje się na grupach łowców, które od lat działają z powodzeniem w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy w Niemczech.

Aby dowiedzieć się czegoś więcej o metodach działania grupy, która dokonuje zatrzymań podejrzanych o pedofilię na terenie całej Polski, w tym także dwukrotnie w lipcu w Warszawie, docieramy do szefa polskiego ECPU, który aby chronić swoją tożsamość, przedstawia się jako Alex Hunter.

- Nasze wabiki, czyli dorosłe kobiety, tworzą konta wirtualnych dzieci – dziewczynek, które są poniżej 15 roku życia w serwisach społecznościowych i na komunikatorach. Te profile są bardzo wyraźnie oznaczone wiekiem, zdjęciem, więc każdy potencjalny przeglądający widzi, że jest to konto dziecka. Nie da się tego nie zauważyć – tłumaczy w rozmowie z naszą redakcją łowca, zaznaczając, że inicjatywa kontaktu zawsze wychodzi ze strony dorosłego mężczyzny, nigdy od samego wabika. – Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, dotyczącym zbierania i gromadzenia dowodów rzeczowych, zabronione jest prowadzenie tzw. prowokacji i podżegania – wskazuje.

Jak zapewnia nasz rozmówca, kontekst konwersacji także narzuca zaczepiający konto przybranego dziecka dorosły.

ECPU Polska: "Pedofil szuka czułego punktu dziecka, aby zaatakować"

- Pierwszym aspektem jest rozpoznanie terenu przez pedofila. Taki mężczyzna stara się dowiedzieć jaka jest kondycja psychiczna dziecka, jakie ma ono relacje ze swoimi rodzicami czy żyje w pełnej, czy rozbitej rodzinie. To jest logiczne podchodzenie dziecka, żeby wiedzieć, gdzie jest czuły punkt, aby zaatakować – opisuje Alex Hunter, dodając, że wabik prowadzi rozmowy z podejrzanym przez kilka tygodni zanim dojdzie do zatrzymania go przez łowców.

Łowcy Pedofili. Groźby śmierci, seks z psem i twarda pornografia

Okazuje się, że idea łowców pedofili przeniesiona na rodzime podwórko to niezwykle żyzny grunt. Szef ECPU Polska przez dłuższą chwilę wylicza konkretne zatrzymania, które miały do tej pory miejsce niemal we wszystkich częściach kraju. W wielu przypadkach poza zachęcaniem dzieci do seksu, padały w ich kierunku realne groźby.

- Ujęliśmy pedofila, który groził dziecku, że jak mu się nie odda, to on wie, gdzie jego matka chodzi po zakupy i ją zamorduje. Tak jak zamordował własną matkę. Gdyby takie treści zamiast do naszego wabika, dotarły do prawdziwego dziecka, to ja nie chcę myśleć, co w jego głowie by się działo – zdradza naszej redakcji łowca.

Teksty, które poprzez komunikatory otrzymują członkowie ECPU Polska, niejednokrotnie zszokowały samych wabików.

- Kobiety, będące u nas wabikami, są prywatnie matkami i żonami. One, pisząc z tymi mężczyznami, muszą wykazywać się wyjątkowo dużą odpornością psychiczną. Tu chodzi o obrzydliwe materiały. Dwukrotnie mieliśmy już propozycje seksu z psem. Mężczyzna opisywał wprost co to dziecko ma robić, żeby psu było dobrze. Te treści są naprawdę ciężkie do przetrawienia nawet dla dorosłej osoby – mówi Alex Hunter.

Tak działają "Łowcy Pedofili". Przedstawiamy kulisy ich prac...

Łowcy Pedofili w kominiarkach i "live" z podejrzanym

Działania grupy pomimo olbrzymiego poparcia społecznego, budzą spore kontrowersje. Łowcy, którzy zjawiają się na umówione z pedofilem spotkanie, do złudzenia przypominają policyjny specoddział. Sama grupa ECPU tłumaczy, że w czasie zatrzymań współpracuje ze służbami.

Pytamy Komendę Główną Policji o zasady tej współpracy.

- Każdy obywatel ma prawo ująć sprawcę na gorącym uczynku popełnionego przestępstwa. Ci, którzy wyszukują potencjalnych pedofilii w sieci, zapewne oddziałują również prewencyjnie, często zapobiegając takim zachowaniom, gdyż osoby próbujące wykorzystać nieletnich zdają sobie sprawę, że w sieci mogą trafić na łowców pedofilii, którzy doprowadzą do ich zatrzymania przez policję – informuje podkom. Antoni Rzeczkowski z KGP. - Cenimy współpracę ze społeczeństwem i przekazywanie informacji przez obywateli, bo dzięki temu możemy działać w sposób skuteczny.

Jednak jak zauważa policjant, czasami osoby, które starają się wyręczyć funkcjonariuszy, nawet pomimo działania w słusznej sprawie, mogą nieumyślnie dać pedofilowi szansę na wybronienie się poprzez słaby materiał dowodowy lub same zostać pociągnięte do odpowiedzialności np. za podżeganie do przestępstwa, w momencie, gdy będą inicjować kontakt i dążyć do spotkania, podając się za małoletniego.

Wątpliwości nasuwa także publikowanie wizerunków zatrzymanych. Podczas ujęcia podejrzanego prowadzona jest w internecie transmisja na żywo. Słowa krytyki pod adresem łowców posypały się po tym, jak zatrzymany przez nich pedofil z Pomorza nazajutrz po postawieniu zarzutów rzucił się pod pociąg. Mężczyzna zginął na miejscu.

- Za każdym razem dysponujemy zgodą na nagrywanie, utrwalanie i transmitowanie – zapewnia Alex Hunter. - Podczas ujęcia trzeba zachować spokój, ale także zadbać o bezpieczeństwo zatrzymywanej osoby.

Z rozmowy z łowcą dowiadujemy się, że całkiem niedawno doszło do niebezpiecznej sytuacji w centrum Poznania, gdzie przechodnie zorientowali się, że na ulicy ma miejsce zatrzymanie pedofila (w tym przypadku chodziło o zawodowego strażaka).

- Akurat przechodziła tamtędy grupa kibiców jednego z tamtejszych klubów piłkarskich, którzy zamierzali sami wymierzyć sprawiedliwość. W tym momencie to na nas spoczywa obowiązek chronienia pedofila aż do momentu przekazania go policji. Nie możemy dopuścić do tego, aby on z kata stał się ofiarą. Podejrzany trafił w ręce funkcjonariuszy – wyjaśnia założyciel ECPU Polska.

Opinii dotyczącej legalności działań osób, tropiących pedofili, postanawiamy poszukać w Ministerstwie Sprawiedliwości. Stanowisko resortu jest jednoznaczne, łowcy nie łamią prawa.

"Zgodnie z art. 304 par. 1 Kodeksu postępowania karnego każdy, kto dowie się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, ma obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub policję. Z kolei zgodnie z art. 243 k.p.k. każdy ma prawo ująć osobę na gorącym uczynku lub w czasie pościgu podjętego bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa, jeżeli zachodzi obawa ukrycia się tej osoby lub nie można ustalić jej tożsamości" – otrzymujemy w odpowiedzi z MS.

W 2018 roku Komenda Miejska Policji w Katowicach nagrała film: "Naucz mnie mówić NIE", który ma być przestrogą dla rodziców, a także uświadomić, jak ufne mogą być nasze dzieci względem obcych osób. Teraz policja ten film przypomina

Film "Naucz mnie mówić NIE". Tak działają pedofile. Po uprow...

"Pedofilem może być każdy". 60 zatrzymanych, w tym żołnierz, strażak i ojciec dwóch córek

W ciągu zaledwie pięciu miesięcy działania polskiego ECPU, łowcy ujęli 60 pedofili, z czego wszyscy zatrzymani usłyszeli zarzuty.

- Przekrój społeczny ujmowanych przez nas pedofili jest przeogromny, od osób bezrobotnych, rolników, przez zawodowego żołnierza, strażaka, górnika, po wysoko postawionego pracownika działu marketingu prestiżowej firmy. To są często ludzie ze świetną pracą, którzy posiadają własną rodzinę i dzieci – przyznaje Alex Hunter, dodając, że w Pile pedofilem okazał się jeden z pracowników technicznych szkoły policyjnej. – Przykładem może być sprawa z marca tego roku, gdzie w Jaśle zatrzymaliśmy mężczyznę, który ma dwie córki i cztery wnuczki. Po przekazaniu go policji, usłyszał zarzuty.

Niektórzy, tak jak 53-latek z Pabianic, który już wcześniej był karany za pedofilię, usłyszeli rozszerzone zarzuty dotyczące dodatkowo rozpowszechniania pornografii.

Natomiast Leszek ujęty z w Warszawie, dopuścił się kradzieży tożsamości. Zatrzymany posługiwał się imieniem i nazwiskiem 31-latka z woj. mazowieckiego, używając zdjęć mężczyzny ze Śląska. Nie zmyliło to jednak członków ECPU Polska, którzy ustalili, że w rzeczywistości do seksu nagabuje ich 66-latek mający dwa miejsca zamieszkania na Mazowszu. Mężczyzna decyzją sądu trafił do aresztu tymczasowego.

Pedofilia w liczbach. Dane przerażają

Według raportu Fundacji "Dajmy Dzieciom Siłę", aż 7 procent dzieci w Polsce jest ofiarami fizycznego wykorzystania seksualnego przez osoby dorosłe.

Z końcem lipca wyniki swoich prac opublikowała Komisja ds. Pedofilii. W liczącym przeszło 250 stron dokumencie możemy przeczytać, że ponad 35 proc. wskazanych sprawców pedofilii to członkowie rodziny skrzywdzonego dziecka. Prokuratura wielokrotnie zaskarżała wyroki sądów, które pobłażliwie podchodziły do przestępców na tle seksualnym. Z udostępnionych nam przez Ministerstwo Sprawiedliwości informacji wynika, że w 2019 roku w takich sprawach prokuratorzy skierowali do sądów 1143 akty oskarżenia, a w 2020 roku - 1265.

- Warto, abyśmy rozmawiali z naszymi dziećmi, jakie niebezpieczeństwa czyhają w życiu codziennym i również w sieci, gdy osoba z nami pisząca niekoniecznie jest tym, za kogo się podaje. Niech rodzice stosują się do zasady ograniczonego zaufania i sprawdzają z kim i o czym ich dzieci rozmawiają w internecie – apeluje podkom. Antoni Rzeczkowski z Komendy Głównej Policji.

Dodatkowo grupa ECPU Polska prowadzi niedzielne liveczaty, podczas których łowcy opowiadają m.in. o tym, jak skutecznie skontrolować laptop czy telefon dziecka.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Materiał oryginalny: Tak działają "Łowcy Pedofili". Przedstawiamy kulisy ich pracy. Twarda pornografia, groźby i relacje "live" z podejrzanymi - Polska Times

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
man
13 sierpnia, 20:53, Gość:

Czy z nimi jest coś nie tak, że ich kręci podawanie się za nastolatkę?

Nie podawanie sie, bo to tylko srodek do celu. Kreci ich kontakt z juniorkami, którego by inaczej raczej normalnie nie osiagneli.

I wiekszosc pozostaje w tym stadium, nie umawia i nie spotyka sie.

I badzmy szczerzy - wiekszsco facetów równiez rozgrzewa sie na sama mysl o kontakcie, chocby tylko digitalnym, z 16-17 latka.

Róznica: tylko na sama mysl i tylko przez chwile i tylko myslac o 16latce plus i raczej tylko calkiem teoretycznie.

Konkretny swiadomy kontakt z 12-14latka, to juz jest przekroczenie linii/granicy (przynajmniej w naszej kulturze). To chore i kryminalne.

Ale "mysli sa wolne" i nieprzypadkowo napisano juz ksiazki i nakrecono filmy o tzw.lolitach. A wiec nie negujmy samego fenomenu. Zwalczajmy przestepstwa !

c
caryca
Czy z nimi jest coś nie tak, że ich kręci zabawa w prywatnych szeryfów?
G
Gość
Czy z nimi jest coś nie tak, że ich kręci podawanie się za nastolatkę?
s
szportlok, niy szpotlok
1) pedofilów (dobrze po slasku)

2) agents provocateurs - FAUL!

3) zbyt populistyczne, glodne medialnosci, sensacjonistyczne

4) "wolontariat" ?? Chore, takei cos powinno byc centralno-panstwowe).

5) Kto im pozwolil na noszenie paraoficjalnych pseudomundurów ? Kto im pozwolil na maskowanie sie ?
Dodaj ogłoszenie