Szpitale z Gdańska i Gdyni bez pomocy wojewody w czasie pandemii? Urząd Marszałkowski interweniuje u Dariusza Drelicha

Karol Uliczny
Karol Uliczny
Przemysław Świderski
Ministerialne pieniądze płyną do pomorskich szpitali szerokim strumieniem, jednak z ominięciem pięciu największych lecznic podległych marszałkowi. - Budzi zdziwienie fakt, że kluczowe szpitale zostały pominięte przy zabezpieczaniu finansowym na wypadek pandemii COVID-19 - pisze do wojewody Agnieszka Kapała-Sokalska, członek zarządu woj. pomorskiego.

Od momentu ogłoszenia stanu epidemii Urząd Wojewódzki w Gdańsku rozdysponował pomiędzy lecznice ponad 14 mln zł na walkę z koronawirusem. Ostatnie umowy na kwotę 6 599 416 zł zostały podpisane przez wojewodę Dariusza Drelicha 22 maja 2020 r. Pieniądze trafią m.in. do Kociewskiego Centrum Zdrowia w Starogardzie Gdańskim.

- 1,2 mln zł to znaczące wsparcie ze strony wojewody, jednocześnie trzeba podkreślić, że pomoc naszemu szpitalowi zaoferowały także okoliczne gminy, lokalny biznes i osoby indywidualne, a także Urząd Marszałkowski w wysokości 1 mln zł, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni - mówi Ewa Macholla ze Starostwa Powiatowego w Starogardzie Gd.

- Pieniądze przekazane przez PUW trafią przede wszystkim na zakup sprzętu intensywnej terapii, w tym m.in. respiratorów, kardiomonitora, defibrylatora czy systemu kompensacji klatki piersiowej (773 tys. zł). Ponadto zostaną zakupione środki ochrony osobistej (183 tys. zł), dezynfekcji (135 tys. zł) oraz transportu chorych (114 tys. zł) - dodaje Ewa Macholla.

Szpitale marszałkowskie bez rządowego wsparcia

Niewiele mniejsza kwota zasili Szpital Miejski w Miastku. Do Szpitala Powiatu Bytowskiego trafi sprzęt za 851 tys. zł, a Szpitala Specjalistycznego im. J. K. Łukowicza w Chojnicach – 743 610 zł. Mniejsze kwoty przyznano placówkom w Lęborku, Sztumie, Sopocie czy Pruszczu Gdańskim.

CZYTAJ TAKŻE: Do pomorskich szpitali trafią środki ochrony osobistej przywiezione z Chin

Od momentu uruchomienia rządowej pomocy celowej na potrzeby walki z pandemią wsparcie otrzymało w sumie 28 placówek z terenu woj. pomorskiego. Wśród nich nie ma jednak tych największych, podległych marszałkowi województwa: gdańskich szpitali im. Kopernika oraz św. Wojciecha, Szpitala Św. Wincentego a Paulo w Gdyni, Szpitala Morskiego im. PCK w Gdyni oraz Szpitala Specjalistycznego im. F. Ceynowy w Wejherowie. Jak to możliwe, że wsparcie ominęło lecznice zabezpieczające jedną trzecią łóżek publicznego systemu ochrony zdrowia w woj. pomorskim?

- Wojewoda przekazywał środki szpitalom miejskim oraz powiatowym i trudno powiedzieć czy była to inicjatywa własna czy zalecenia „z góry” - komentuje Jerzy Barzowski, przewodniczący klubu radnych PiS w Sejmiku Województwa Pomorskiego. - Uważam za niesprawiedliwe ciągłe narzekanie na brak pomocy finansowej ze strony rządu. Pamiętajmy, że Urząd Marszałkowski dostał do dyspozycji środki unijne z Regionalnych Programów Operacyjnych, na co rząd pozwolił za zgodą Komisji Europejskiej, i które można wykorzystać na wsparcie szpitali, także tych marszałkowskich. Być może właśnie tym kierowano się rozdzielając pieniądze.

Brak środków na szpitale. Zarząd województwa pisze list do wojewody

Zarząd woj. pomorskiego zainterweniował w tej sprawie u wojewody Dariusza Drelicha. W przesłanym liście krytycznie odnosi się do faktu pozostawienia bez odpowiedzi kolejnej z rzędu prośby o wsparcie finansowe.

- Do dnia dzisiejszego, pomimo złożonych wniosków, nie przekazano żadnych środków finansowych dla pięciu największych szpitali podległych Samorządowi Woj. Pomorskiego – pisze Agnieszka Kapała-Sokalska, członek zarządu woj. pomorskiego. - To szpitale wysokospecjalistyczne, które obsługują nie tylko aglomerację Trójmiasta, ale również mieszkańców innych części województwa. Jest to więc niebagatelny wkład w ochronę zdrowia w naszym regionie, tym bardziej budzi zdziwienie fakt, że te kluczowe szpitale zostały pominięte przy zabezpieczaniu finansowym na wypadek pandemii COVID-19

Urząd Marszałkowski szacuje obecne potrzeby ww. placówek na 5,8 mln zł. Z opracowania przygotowanego przez władze lecznic wynika, że spółce Copernicus potrzebny jest m.in. aparat RTG o wartości 800 tys. zł, po 6 respiratorów stacjonarnych i transportowych oraz środki na dodatkową obsadę personelu oddziałów ratunkowych. Oprócz tego przydałyby się także monitory parametrów krytycznych, pompy strzykawkowe czy ssaki elektryczne. Szpitalowi im. PCK w Gdyni brakuje respiratorów, pomp infuzyjnych, aparatów EKG, kardiomonitorów, defibrylatorów, a także kosztującego ok. 190 tys. zł aparatu do krążenia pozaustrojowego. Podobne potrzeby zgłasza placówka w Wejherowie. Co na to wojewoda? Do tej chwili nie otrzymaliśmy odpowiedzi na pytania o powód pomijania marszałkowskich placówek przy rozdzielaniu ministerialnych dotacji.

Pismo Agnieszki Kapały-Sokalskiej przekazano do wiadomości premiera Mateusza Morawieckiego oraz ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Zarząd województwa pomorskiego wciąż liczy, że władze centralne znają środki na największe placówki medyczne w regionie. Wojewodzie pomorskiemu Dariuszowi Drelichowi przesłano zaktualizowane (na 22 maja br.) zapotrzebowanie na sprzęt oraz materiały.

Czytaj także

Nowy podatek audiowizualny

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie