MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Strzeszewo (powiat lęborski). Mieszkańcy chcą 100 tys. złotych od poszukiwaczy gazu łupkowego

Edyta Litwiniuk
Edyta Litwiniuk
Kto ubezpiecza skutki szkód górniczych w przypadku gazu łupkowego, co się dzieje z tzw. płuczką, jaki jest skład płynu do szczelinowania oraz czy nie zabraknie wody? To tylko niektóre z pytań, jakie padły na spotkaniu mieszkańców Strzeszewa w gminie Wicko z przedstawicielami firm Lane Energy i ConocoPhillips, które w tej miejscowości rozpoczęły przygotowanie terenu pod ustawienie wiertni do poszukiwań gazu łupkowego.

O tym, że około 300 metrów od ich posesji stanie wiertnia gazu łupkowego, mieszkańcy Strzeszewa dowiedzieli się już w trakcie prac. Wręcz wymusili spotkanie z przedstawicielami inwestora, do którego doszło w ubiegłym miesiącu. Niezadowoleni z tego, że całą sprawę - jak mówią - załatwiono za ich plecami, założyli też stowarzyszenie Zdrowa Ziemia Powiatu Lęborskiego.

Przeczytaj także: Gm. Darłowo: W Cisowie krytykują poszukiwania gazu łupkowego

Na ostatnim spotkaniu, które zorganizowano w pobliskim Wojciechowie (w Strzeszewie nie ma świetlicy wiejskiej, gdzie można by je przeprowadzić), stawiła się dyrekcja Lane Energy Polska i ConocoPhillips. Dyrektor tej pierwszej firmy Kamlesh Parmar przekonywał, że mieszkańcy nie mają się czego obawiać, zarówno jeśli chodzi o pokłady wody na tym terenie, jak i o kwestie środowiskowe.

- Ostatnia rzecz, jakiej chcemy, to żeby mieszkańcy tych terenów byli niezadowoleni - mówił Kamlesh Parmar. - Wszystko, co robimy, zgodne jest z obowiązującym prawem - zapewniał.

Z kolei Laurie St Aubin z ConocoPhillips przekonywała, że firmie zależy na trans-parentności działań.

- Popieramy między innymi ujawnienie składu płynu do szczelinowania - mówiła St Aubin. - Nasza firma działa od wielu lat. Kierownictwo ma wieloletnie doświadczenie w zakresie poszukiwań i wydobycia gazu łupkowego - podkreślała.
Mieszkańcy, których na tym spotkaniu, w porównaniu z poprzednim, sprzed miesiąca, było dużo mniej, nie kryli, że te zapewnienia do ich nie przekonują.

- Weszliście z butami na nasz teren, a my mamy być królikami doświadczalnymi?- pytali. - Dlaczego nie przyszliście do nas wcześniej, przed rozpoczęciem inwestycji?

Z kolei przedstawiciele firmy przekonywali, że praktyka jest taka, że najpierw uzyskują wszystkie niezbędne zgody do realizacji przedsięwzięcia, a dopiero później spotykają się z mieszkańcami.

- Najpierw musimy być pewni, że w tym miejscu będziemy szukać - mówili.

- To do nas powinniście przyjść najpierw i to nas poinformować, że będziecie tego gazu tutaj szukać - ripostowała jedna z mieszkanek. - A wy byliście w każdym urzędzie, tylko z nami nie rozmawialiście - zarzucała.

Zobacz także: Sulęczyno, Stężyca: Zablokowali poszukiwania gazu łupkowego

Najwięcej emocji wywołała jednak kwestia ewentualnych wypadków czy awarii na wiertni. Mieszkańcy domagali się okazania przez firmę potwierdzenia, że jest od nich... ubezpieczona.

- Możemy zdradzić nazwę firmy, ale nic więcej - mówił jeden z przedstawicieli inwestora, przekonując, że firma nie może nakazać swoim podwykonawcom zdradzenia zapisów ich umów ubezpieczeniowych.

- Chcemy od was 100 tysięcy złotych depozytu - zaproponowała Grażyna Mazanowska ze stowarzyszenia Zdrowa Ziemia Powiatu Lęborskiego. - W ten sposób będziemy mieli gwarancję, że kiedy coś się wydarzy, my nie zostaniemy sami z niczym - mówiła. - To też będzie dodatkowy bodziec, żeby nie było nadużyć, na przykład w kwestii hałasu. - Nie praktykujemy takich sposobów - odparł Kamlesh Parmar.

- Wiem, że gaz łupkowy jest nowym zagadnieniem - wyjaśniała Małgorzata Maria Klawiter, pełnomocnik wojewody pomorskiego do spraw gazu łupkowego. - Musimy się jeszcze wiele nauczyć. Ważne jest, żeby firmy pracujące na tym terenie spotykały się z lokalną społecznością i rozmawiały.

Fotorelacja ze spotkania mieszkańców Strzeszewa z firmą, która na ich terenie stawia wiertnię gazu łupkowego

Lane Energy

Firmy Lane Energy Polska i jej partner ConocoPhillips mają koncesje na poszukiwania gazu łupkowego na obszarze około 4,3 tys. km kw.

Jest to głównie teren powiatu lęborskiego, a także słupskiego i wejherowskiego. Do tej pory firma wykonała cztery odwierty poszukiwawcze na terenie Pomorza: dwa w Łebieniu (niedaleko Karlikowa, powiat lęborski), w Warblinie i Łęgowie.

W Strzeszewie planowane jest przeprowadzenie odwiertu pionowego na głębokość około 3200 m. Miałby zostać wykonany jeszcze w tym roku. Firma zastrzega, że od wyników badań pobranych z odwiertu materiałów i testu ewentualnego przepływu gazu zależy odpowiedź na pytanie, jakie będą jej dalsze kroki w Strzeszewie.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki