Smuda ma problem z kadrą

Piotr Wiśniewski
Franciszek Smuda
Franciszek Smuda Piotr Krzyżanowski
Udostępnij:
Na rok przed najważniejszą imprezą sportową w historii Polski proces budowy reprezentacji trwa. Franciszek Smuda ciągle poszukuje nowych rozwiązań. Sprawdza wielu zawodników. Czeka na polskie paszporty. To niedobrze. Selekcja powinna już być zakończona, a w meczach towarzyskich powinni występować piłkarze już sprawdzeni.

29 października 2009 roku Smuda wybrany został na selekcjonera polskiej reprezentacji. Niemal jednogłośnie. Otrzymał wielki kredyt zaufania. Głosowało na niego 15 działaczy Polskiego Związku Piłki Nożnej, a tylko jeden - Stefan Majewski - wstrzymał się od głosu. Za "Franzem" stali także kibice oraz większość mediów w kraju.

- Ma odpowiednią osobowość i potrafi znaleźć wspólny język z piłkarzami. Cechuje go charyzma, dzięki której umie pokazać piłkarzom ich miejsce w szeregu. Jego sprzymierzeńcem jest czas. Na zbudowanie kadry i odpowiednie jej przygotowanie na mistrzostwa Europy ma aż dwa i pół roku. Na bieżąco będziemy oceniać pracę trenera Smudy - komentował wybór Antoni Piechniczek, wiceprezes związku.

Fanów polskiej reprezentacji martwi fakt, że w przededniu Euro 2012 wciąż tak naprawdę nie wiemy, kto w tej drużynie zagra. Dotyczy to zwłaszcza formacji defensywnej. Linia obrony na dzień dzisiejszy najbardziej spędza sen z powiek Franciszkowi Smudzie. Czeka on na polski paszport Damiena Perquisa, nie wyklucza powołania dla Manuela Arboledy, rozgląda się za innymi zawodnikami mogącymi wzmocnić naszą kadrę, niekoniecznie mającymi jakikolwiek związek z Polską!

To wbrew jego zapowiedziom. Gdy obejmował reprezentację, mówił, że w zespole przez niego prowadzonym grać będą tylko rodowici Polacy i nie będzie w nim miejsca dla żadnych "Arboledów czy innych". Dziś już wiemy, że nie spełnił tych deklaracji. Smuda ma problem. Proces budowy najważniejszej drużyny w Polsce nie został jeszcze zakończony.

Selekcja nie trwa jednak kilka tygodni czy miesięcy. Trwa latami. Franciszek Smuda reprezentację prowadzi już półtora roku i w tym czasie sprawdził blisko 70 zawodników.

- Reprezentacja albo jest, albo jej nie ma. Kadra narodowa musi być budowana wokół Polaków, a "Franek" to wszystko zepsuł, rozwalił w drobny mak. Miota się w swoich decyzjach - mówi nam Jan Tomaszewski, legendarny bramkarz reprezentacji Polski, a obecnie główny "krytykant" Smudy i Polskiego Związku Piłki Nożnej. - Gdy obejmował kadrę, zaznaczył, że będzie ona budowana w oparciu o rodzimych zawodników. Teraz z kolei czeka na jakichś "zbawców", farbowanych Polaków.

Mam tu na myśli Perquisa czy Arboledę. Do tego należy dodać jeszcze Boenischa i innych "obcokrajowców". Z taką reprezentacją nie chcę mieć nic wspólnego. Są to zwykli najemnicy, którym zależy na promocji nazwiska, a nie poświęceniu i grze dla naszej kadry.

Inaczej na sprawę patrzy Michał Globisz. - Tak na dobrą sprawę selekcja nigdy nie jest zakończona. Trwać może nawet do dwóch tygodni przed pierwszym meczem turnieju. Pod uwagę trzeba brać różne czynniki, jak kontuzje czy dopracowywanie różnych wariantów gry. Na chwilę obecną trudno stwierdzić, aby była ona zakończona. Za rok część zawodników pod względem piłkarskim może prezentować się słabiej. Selekcja wciąż trwa, tym bardziej na newralgicznych pozycjach - tłumaczy znany polski trener, opiekun drużyn juniorskich i młodzieżowych, zdobywca złotego medalu Mistrzostw Europy U-18.

Nie od dziś wiadomo, że głównym problemem Smudy jest obsada linii obronnej. W czasie półtorarocznej kadencji "Franz" testował 20 obrońców i dziewięciu bramkarzy (stan na 29 marca 2011 r).

- Tej reprezentacji w ogóle nie ma. Nie ma także kadry. Proszę mi powiedzieć, kto w tej chwili jest pierwszym bramkarzem w reprezentacji? - grzmi Tomaszewski. - Co mecz, to na boisku pojawia się inna "jedenastka". Zawodnicy do końca nie wiedzą, na jakiej pozycji mają występować, w dodatku z kim zagrają. To woła o pomstę do nieba. W ramach przygotowań do mistrzostw Europy graliśmy z Australią, Kostaryką, USA, a teraz Zambią.

- Trener Smuda ma wiele dylematów w linii obronnej. Ponadto nie wiemy, kto jest numerem jeden w reprezentacyjnej bramce. Szczęsny, Fabiański czy może Kuszczak? Niewyjaśniona jest również kwestia środkowych obrońców i pozycji lewego defensora - dodaje Globisz.

Najlepiej "na papierze" prezentuje się formacja ofensywna. Pewniakami na Euro 2012 są Lewandowski, Błaszczykowski, Jeleń, Peszko, Obraniak. Silną pozycję mają także: Matuszczyk, Murawski, Mierzejewski.

- Nie należy oczekiwać wielkich rewolucji w przodzie. Pozycja Lewandowskiego czy Błaszczykowskiego nie jest zagrożona. W ataku i drugiej linii jest z kogo wybierać. Nie wiadomo jednak, czy zdrowie dopisze Ireneuszowi Jeleniowi. Ogólnie o formację ofensywną raczej powinniśmy być spokojni. Problemem jest obrona i bramka. W tym miejscu Franek Smuda będzie poszukiwał zawodników spełniających jego kryteria. Rodzi się pytanie, czy Franz postawi na Perquisa i Arboledę. To jednak leży już w gestii samego Smudy - wyjaśnia Globisz.

Sam Franciszek Smuda nie ukrywa, że proces selekcji nie został jeszcze zakończony. "Przed nikim nie zamykam drzwi" - tłumaczy. Czy to jednak dobrze, czy może źle, że na rok przed Euro 2012 kadra nie nabrała realnego kształtu?

- Mamy kłopoty z wyborem odpowiednich zawodników. Taka jest, niestety, prawda. Liga jaka jest, każdy widzi. Wybijający się piłkarze na najbardziej interesujących nas pozycjach są obcokrajowcami. Franek jeździ po stadionach, obserwuje, ale kandydatów do gry w reprezentacji nie widać. Ja również podpatruję zawodników w kontekście powołania do kadry. Jak na przykład Jodłowiec. Jemu jednak także zdarzają się proste błędy. Trudno tak naprawdę znaleźć zawodników, którzy nagle weszliby do drużyny narodowej. Być może Smuda postawi na sprawdzonych już piłkarzy. Mam tu na myśli choćby Głowackiego - tłumaczy Michał Globisz.

Innego zdania jest Tomaszewski: - Wolę, żeby w drużynie narodowej grali młodzi zawodnicy, tacy jak: Kiełb, Możdżeń, Rybus, Borysiuk, Rzeźniczak. Oni powinni grać i tworzyć szkielet tej reprezentacji. Nawet jakby na Euro nie osiągnęli sukcesu, to mielibyśmy dobry prognostyk na przyszłość. Natomiast u nas, w Polsce funkcjonuje głupie alibi, że trener ma 2,5 roku na stworzenie drużyny. A dajmy na to przykład naszych sąsiadów. Ukraina zatrudniła Olega Błochina trzy tygodnie temu. I to nie jest żaden sabotaż. Tam po prostu mają dobrą drużynę.

W tym miejscu należy jednak postawić pytanie, czy w kraju są piłkarze spełniający określone wymogi, jakie niesie z sobą gra na Euro 2012?

Poziom ligi z roku na rok wyrównuje się, ale jest to równanie w dół. Niestety, takie są fakty. Smuda w wywiadach podkreśla, że ma już w głowie pewną koncepcję, wie, którym piłkarzom da szansę.

- Na tym etapie powinniśmy mieć dwóch równorzędnych zawodników na każdą pozycję. Piłkarzy równorzędnych. A ich nie mamy - puentuje Globisz.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie