Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk. Lechia na czwórkę we Wrocławiu 19.07.2020 r. Biało-zieloni w zmienionym składzie wygrali ze Śląskiem ZDJĘCIA

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk Fot. Paweł Relikowski
Lechia Gdańsk wygrała we Wrocławiu ze Śląskiem 2:1 i zakończyła sezon na czwartym miejscu w tabeli PKO Ekstraklasy. Przed biało-zielonymi, już w piątek, finał Totolotka Pucharu Polski z Cracovią w Lublinie.

Biało-zieloni oczywiście myślami są przy piątkowym finale Pucharu Polski z Cracovią w Lublinie. Jednak do Wrocławia pojechali walczyć o zwycięstwo, które pozwoliłoby zakończyć sezon na czwartym miejscu.

CZYTAJ TAKŻE: Tak wygląda knajpa Peszki, Kuciaka, Wawrzyniaka i Kuświka ZDJĘCIA

- Kwestia czwartego miejsca jest nadal otwarta. Wszystko rozstrzygnie się w ostatnim meczu i nadal jesteśmy w dobrej sytuacji. Musimy wygrać we Wrocławiu i wówczas czwarte miejsce stanie się faktem. Uważam, że to byłby świetny wynik gdyby udało nam się zająć czwarte miejsce w lidze i obronić Puchar Polski. Szykujemy się na finał Pucharu Polski poprzez mecz ze Śląskiem – nie ukrywał Piotr Stokowiec, trener Lechii.

Skład biało-zielonych nie pozostawiał jednak wątpliwości, który mecz jest najważniejszy dla gdańskiego zespołu. Zmiana w bramce nie była zaskoczeniem. Za Dusana Kuciaka zagrał Zlatan Alomerović, który broni w spotkaniach Totolotka Pucharu Polski i sztab szkoleniowy chciał dać mu zaliczyć kolejne ważne minuty na boisku przed piątkowym finałem. Ponadto na bokach obrony zagrali Paweł Żuk oraz Żarko Udovicić, a to ich pierwsze ekstraklasowe występy w tym roku. W środku pola kolejną szansę otrzymał Egzon Kryeziu oraz Patryk Lipski, który po słabych występach na dłużej wylądował na ławce rezerwowych. W ogóle do Wrocławia nie pojechali Jarosław Kubicki, Karol Fila i Rafał Pietrzak, którzy ostatni byli dość mocno eksploatowani. Mimo wszystko to podopieczni trenera Stokowca od początku byli zespołem lepszym. Były rzuty rożne, dośrodkowania i w końcu w 17 minucie Lechia dopięła swego. Akcję rozpoczął Udovicić, piątą piłkę znakomicie odegrał Lipski, a Omran Haydary przejął futbolówkę i podcinką umieścił ją w bramce gospodarzy. W tym momencie biało-zieloni przesunęli się na czwarte miejsce w tabeli, ale tym nie cieszyli się zbyt długo. Już dwie minuty później gdańszczanie popełnili fatalne błędy w kryciu, a wyrównującego gola strzelił Krzysztof Mączyński. Tuż przed przerwą gdańszczanie mogli mówić o szczęściu, bo po strzale głową Filipa Markovicia poprzeczka uratowała ich przed stratą gola, a chwilę później Erik Exposito huknął z dystansu w słupek. Do końca pierwszej połowy nic się już nie wydarzyło, a wyniki na innych boiskach strąciły gdańszczan na siódmą pozycją w tabeli.

CZYTAJ TAKŻE: Seksowne polskie sportsmenki ZDJĘCIA

W drugiej połowie Lechia chciała strzelić zwycięskiego gola. Dobrą okazję miał aktywny Lipski, ale po jego strzale piłkę na róg wybił Matus Putnocky. Z rzutu rożnego dośrodkował Udovicić, a Mark Tamas… pięknym strzałem przy słupku posłał piłkę do własnej bramki. Węgierski obrońca zachował się jak rasowy napastnik i strzelił tak precyzyjnie, że bramkarz Śląska nie miał żadnych szans. Za chwilę biało-zieloni mogli podwyższyć prowadzenie, bo bardzo dobrym podaniem popisał się Lipski, a Jaroslav Mihalik strzelił z ostrego kąta, ale piłka odbiła się od słupka bramki gospodarzy. Śląsk atakował, gdańszczanie cofnęli się na swoją połowę, ale piłkarze wrocławskiego zespołu nie mieli pomysłu na to jak zaskoczyć defensywę Lechii i Alomerovicia. Za to strzał rezerwowych mógł dać Lechii trzecią bramkę, bo strzał Ze Gomesa został zablokowany, a Flavio Paixao przewrotką posłał piłkę tuż nad poprzeczką. Biało-zieloni ostatecznie wygrali we Wrocławiu i zakończyli sezon na czwartej pozycji. Przypomnijmy, że do gry w grupie mistrzowskiej Lechia przystąpiła z ósmej pozycji w tabeli, ale znalazła się tuż za podium, gdyż w fazie finałowej PKO Ekstraklasy zdobyła mniej punktów jedynie od Lecha Poznań.

Przed Lechią w piątek mecz sezonu, czyli finał Totolotka Pucharu Polski z Cracovią w Lublinie. Podopieczni trenera Stokowca będą walczyć o obronę trofeum i możliwość gry w kwalifikacjach Ligi Europy. Biało-zieloni przegrali w tym sezonie trzy mecze ligowe z „Pasami”, ale za to prezentują się bardzo skutecznie na wyjazdach. Od początku roku Lechia przegrała tylko dwa mecze wyjazdowe, oba ligowe w Poznaniu.

Do mistrzostwa Niemiec Bayern dołożył krajowy puchar. "Lewy" najlepszym strzelcem obu rozgrywek

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie