Siesta Festival w Gdańsku. W Filharmonii Bałtyckiej wystąpiła Mariza [ZDJĘCIA]

Tomasz Rozwadowski
Mariza na Siesta Festival Karolina Misztal
Przez całą drugą połowę minionego tygodnia, od czwartku do niedzieli, w Gdańsku trwała tegoroczna, piąta z kolei edycja Siesta Festivalu. W niedzielę w sali Polskiej Filharmonii Bałtyckiej wystąpiła wielka eksportowa gwiazda Portugalii Mariza.

Impreza bije rekordy popularności, co było widać po regularnych kompletach w dużej sali Polskiej Filharmonii Bałtyckiej. Doskonale spełnia funkcje rozrywkowe, reakcje publiczności na koncertach są żywe i spontaniczne, jednak z prawdziwie wielką muzyką można się było spotkać na tym festiwalu tylko raz - w niedzielę, na koncercie wielkiej gwiazdy fado Marizy.

W stronę Sopotu

Legendarny prezenter i dziennikarz, ojciec Marcina Kydryńskiego, Lucjan, zasłynął w latach 60., promując muzykę, którą sam określał jako "lekką, łatwą i przyjemną". Tej dewizie wierny jest Marcin, który nawet promując ambitniejsze gatunki muzyczne, takie jak jazz, pokazuje je od przyjemniejszej dla ucha i budzącej pozytywne emocje strony. Tak jest i z world music w jego wersji - więcej tu dźwięków z przytulnej plaży niż z dusznej i niebezpiecznej dżungli.

Czasem, i tak było w przypadku śpiewającej w sobotę Neuzy, na Sieście pojawia się tradycyjnie pojęta muzyka pop, przyprawiona tylko do smaku szczyptą egzotyki. Na koncercie piosenkarki z Wysp Zielonego Przylądka można się było poczuć jak na jednym z dawnych sopockich festiwali piosenki.

Dużo ciekawszy okazał się bohater piątkowego koncertu Paulo Flores. Ekscentryczny gwiazdor z Angoli, którego potylicę zdobił różowy sztuczny kwiat, zagrał muzykę utrzymaną w stylu semba, łączącym tradycję z południa Afryki z amerykańskim disco soulem. Występ mógł się podobać, był przepełniony pozytywnymi wibracjami i niepozbawiony intrygujących brzmień.

Mariza jest wielka!

Jak zwykle festiwal kończył afrykański koncert w klubie Parlament. Jak w poprzednich latach, było dobrze. Afrykański rock, który zagrała Charlotte Dipanda z Kamerunu, momentami był porywający, a młoda artystka mogła imponować pięknie ustawionym, głębokim głosem.

Inną jazdą obowiązkową były kameralne koncerty fado. Na Sieście 2015 rolę dyżurnego fadisty pełnił z honorem Helder Moutinho, który wystąpił trzykrotnie w Sali Zielonej PFB na wyspie Ołowianka.

Żaden z tegorocznych artystów nie wytrzymuje jednak porównania z Marizą. Jej niedzielny koncert trwał blisko 2,5 godziny i doprowadził gdańską publiczność do wrzenia. Portugalska gwiazda śpiewała już kilka lat temu w Gdyni i tamten występ był znakomity, teraz było jeszcze lepiej. Artystka przez kilka lat zajmowała się osobistymi sprawami - urodziła syna, wyszła za mąż, postanowiła zmniejszyć liczbę koncertów i zwolnić tempo życia. Wszystko to zadziałało jednoznacznie na jej korzyść.

W zasadniczej części koncertu tradycyjne pieśni fado przeplatały się ze współczesnymi kompozycjami nawiązującymi do tego narodowego stylu Portugalii. Mariza, wsparta przez czterech perfekcyjnie grających muzyków, zinterpretowała wszystkie te piosenki bajecznie, kończąc jedną piosenką zaśpiewaną bez wzmacniacza. Aplauz był tak wielki, że doszedł jeszcze półgodzinny bis, w którym były i bossa nova, i Presley, i brawurowy taniec Marizy. Takie chwile pamięta się później latami.

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie