Sąd zdecydował, że Patryk R. nie chciał zabić żony w wypadku

Łukasz Kłos
KPP Kwidzyn
Patrykowi R. groziło nawet dożywocie, ale ostatecznie mężczyzna spędzi w więzieniu 9 miesięcy. Prokuratura twierdzi, że w 2010 roku mężczyzna celowo doprowadził do wypadku samochodowego, by zabić żonę. Sąd uznał inaczej.

Myliła się pokrzywdzona, twierdząc, że mąż usiłował ją zabić, mylił się oskarżony, licząc na uniewinnienie. Po blisko trzech latach od tragedii Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał salomonowe rozstrzygnięcie: choć Patrykowi R. groziło do 25 lat więzienia, a nawet dożywocie, to w zamknięciu ma spędzić "tylko" 9 miesięcy. Przez ten czas powinien przemyśleć konsekwencje tego, co zrobił - prowadząc bmw, skierował auto, wolno sunące poboczem, wprost na drzewo. Ze złości na żonę, pod wpływem impulsu.

- Oskarżony miał świadomość zamontowanych w aucie instalacji zabezpieczających. Niewątpliwie jednak wyrządził jej krzywdę, nie pozostawiając żonie możliwości obrony - argumentowała sędzia sprawozdawca Marta Urbaniak.

Poszkodowana, a za nią Prokuratura Rejonowa w Kwidzynie przekonywali, że Patryk R. usiłował zabić własną żonę. Celowo uderzył w drzewo częścią samochodu od strony pasażerki. Następnie, już po zderzeniu, miał ją przyduszać. Dowód? Obrażenia ciała - inne niż doznane wskutek uderzenia pojazdu.

Obrońca Patryka R., mec. Marek Dubieniecki, przekonywał, że jego klient nie miał zamiaru pozbawić żony życia. Przeciwnie, tuż po wypadku starał się ją ratować.

- Krzyczała, że traci oddech, więc wyprostowałem jej szyję, by udrożnić drogi oddechowe. Tak mnie uczono. Dawała znać, że coś się dzieje z jej klatką piersiową, więc chciałem rozpiąć jej kurtkę - wyjaśniał już sam oskarżony przed pięcioosobowym składem sędziowskim.

W niedzielę, 14 listopada, na dwa dni przed wypadkiem samochodowym, między Patrykiem i Martą doszło do poważnej kłótni. Nastąpiła lekka szarpanina, ale emocje szybko opadły. Nazajutrz było już spokojnie. Do czasu.

We wtorek oboje wybrali się do Łasina, gdzie przygotowywali właśnie nowy salon optyczny. Pojechali bmw 330 cd cabrio, rocznik 2005. Choć formalnie auto należało do ojca, to korzystał z niego głównie Patryk R. Tamtego dnia w garażu Patryka zostało stare auto.

Jak podkreśliła sędzia Urbaniak, jednym z najważniejszych dowodów przemawiających na korzyść Patryka R. były ekspertyzy biegłych lekarzy, które wykluczyły, by obrażenia Marty J.R. mogły powstać wskutek duszenia. Tym samym prokuratura straciła koronny dowód na winę oskarżonego.

Sądu nie przekonały jednak łzy oskarżonego - Patryk R. został skazany na półtora roku pozbawienia wolności za "uszkodzenie ciała" - wypadek, do jakiego doprowadził, nigdy nie spowodowałby śmierci. Spowodował jednak poważne rany żony. - Także psychiczne - podkreśliła sędzia.

Jeszcze przed końcem procesu karnego zakończyła się sprawa rozwodowa. Wyrok jest nieprawomocny.

l.klos@prasa.gda.pl

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie