Sąd nie wydał wyroku...

    Sąd nie wydał wyroku w sprawie morderstwa, bo zabrakło świadka

    Marcin Kamiński

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Mimo zapowiedzi nie zakończył się proces 25-letniego Pawła P. z Chojnic. Mężczyzna jest oskarżony o bestialskie zamordowanie swojej partnerki - Agnieszki Sz. i zbezczeszczenie jej zwłok. Dziewczyna była w drugim miesiącu ciąży. Grozi mu za to kara dożywotniego więzienia.
    Choć wydanie wyroku było przewidziane na wczoraj, sąd musiał przerwać rozprawę do października. Powodem było niestawienie się ostatniego świadka na przesłuchanie. Sąd przesłuchał jednak dwóch innych świadków - kuratorów sądowych, którzy znali zarówno ofiarę, jak i sprawcę tej bestialskiej zbrodni.

    Paweł P. nie przyznał się do zarzucanych czynów, mimo iż w śledztwie kilkakrotnie potwierdził, że to on zamordował swoją konkubinę. Teraz, podczas procesu, milczy i nie mówi nic, nie odpowiada także na pytania. Zdaje się być pewny siebie, choć, gdy widzi dziennikarzy - zasłania głowę reklamówką.

    Przypomnijmy. Do zabójstwa doszło pod koniec sierpnia ubiegłego roku w lesie koło miejscowości Rychnowy, w pobliżu Człuchowa. Zwłoki dziewczyny, przykryte gałęziami, odnalazł grzybiarz. Zgłosił to na policję. Okazało się, że dziewczyna była już poszukiwana przez rodzinę.

    Według prokuratury, Paweł P. zabił swoją konkubinę, bo miał zamiar przerwać jej ciążę.

    - Paweł P. zadał kobiecie pięć ciosów nożem w klatkę piersiową, co spowodowało krwotok wewnętrzny, obumarcie płodu i w efekcie zgon - oskarżał go o ten czyn wczoraj prokurator Stanisław Tocha z Człuchowa. - W kolejnych dniach po zabójstwie mężczyzna zbezcześcił zwłoki Agnieszki Sz,. wycinając lub próbując wyciąć intymne części jej ciała. Rozciął jej też powłoki brzuszne, wyrwał narządy wewnętrzne i rzucił na ciało. Potem przykrył je gałęziami.

    Podczas procesu Paweł P. odmówił składania wyjaśnień i odpowiadania na pytania. Jak wynika ze śledztwa, feralnego dnia poszedł razem ze swoją dziewczyną do lasu na grzyby. Gdy wracali, postanowili zrobić sobie przerwę i wypić wino oraz trochę spirytusu. Doszło wtedy do kłótni i bijatyki. Paweł P. jako silniejszy przewrócił Agnieszkę Sz. na ziemię i zacisnął dłonie na jej szyi. Po chwili kobieta już nie żyła. Oskarżony zaprzeczył, że zabił ją nożem, choć patomorfolodzy orzekli jednoznacznie, że kobieta zmarła pod wpływem krwotoku wewnętrznego.

    - Noża użyłem później, nie wiem, co mi do głowy wskoczyło. To było coś najgorszego, co mnie spotkało w życiu. Tęskniłem za Agnieszką, płakałem za nią z żalu. Normalny człowiek by tego nie zrobił - twierdził w postępowaniu przygotowawczym Paweł P.
    Psychiatrzy i psycholodzy. orzekli, że jest poczytalny.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo