Rugbiści gdańskiej Lechii zdobyli brązowy medal mistrzostw Polski

Adam Mauks
Marek Odoliński na ramionach kolegów z Lechii
Marek Odoliński na ramionach kolegów z Lechii Tomasz Bołt
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Nie było wątpliwości, komu należy się trzecie miejsce na mecie sezonu 2010/11. W Gdańsku na stadionie przy ul. Traugutta Lechia pewnie pokonała lubelskich Budowlanych i zdobyła brąz.

Mecz nie należał do łatwych, choć wynik na to by wskazywał. Główną przeszkodą w rozwinięciu skrzydeł przez Lechię był padający deszcz. Na mokrym boisku trudno gra się w ofensywie, więc Lechia musiała ciężar gry położyć na barki formacji młyna. Tę zresztą ma dobrą, dlatego ta taktyka przyniosła efekt.
Gdańszczanie dość szybko objęli prowadzenie i z minuty na minutę je powiększali. Gracze Budowlanych jednak im tego nie ułatwiali.

- Myślałem, że lublinianie postawią nam dużo trudniejsze warunki - powiedział po meczu Marek Płonka, II trener Lechii Gdańsk.

Biało-zieloni mieli w swoich szeregach francuskiego kopacza Davida Chartiera, który celnie egzekwował rzuty karne oraz podwyższenia. Sam zdobył w ten sposób ponad połowę punktów dla biało-zielonych. Jego wkład w wygraną był bez wątpienia bardzo duży. W półfinałowym meczu z Arką Chartier także zdobył większość punktów dla Lechii, ale wtedy jego zdobycz nie wystarczyła do odniesienia sukcesu.

W sobotnim meczu do składu gdańskiej piętnastki wrócił gracz ataku Tomasz Rokicki, który zdobył jedno z trzech przyłożeń dla gdańskiej Lechii. Jego powrót i wzmocnienie siły ataku też nie było bez znaczenia dla wyniku tego spotkania.

Mecz z Budowlanymi był ostatnim w karierze Marka Odolińskiego i Pawła Lenartowicza. Obaj rugbiści Lechii postanowili zakończyć sportową przygodę z rugby. Brązowy medal jest dla nich z pewnością sympatycznym ukoronowaniem gry w barwach gdańskich Lwów.

- Ten brązowy medal na pewno nas cieszy - powiedział "Dziennikowi" Marek Płonka, II trener Lechii. Oczywiście, że apetyty wszyscy mieliśmy dużo większe, ale przy tak wyrównanych drużynach, które walczyły w półfinałach, o sukcesie decyduje tzw. dyspozycja dnia, możliwości kadrowe, szczęście... - dodaje Płonka.

Jego zdaniem, Lechii do gry w finale zabrało przede wszystkim możliwości personalnych.

- W decydujących meczach zabrakło nam optymalnego składu, były kontuzje i urazy kluczowych zawodników i to się odbiło na naszym wyniku - komentuje trener Lechii.

Zwycięstwo z lubelskimi Budowlanymi, zdaniem Marka Płonki, to oprócz dobrej gry całej drużyny także zasługa świetnie grającego Chartiera oraz Jurija Buhały, który bardzo chciał się pokazać z dobrej strony. W jego przypadku ten mecz był szczególnie ważny, bo ostatnie występy popularnego Jury nie były najlepsze.

Dziś jeszcze nie wiadomo, jak będzie wyglądała drużyna Lechii w przyszłym sezonie.

- Na podsumowanie ligi przyjdzie czas już wkrótce, ale na pewno będziemy musieli sobie po męsku porozmawiać z częścią zawodników - mówi Płonka, który jednocześnie zapowiada utrzymanie trzonu drużyny na przyszły sezon i ewentualnie kilka zmian w ataku.

Lechia Gdańsk - Budowlani Lublin 33:0 (16:0)

Punkty dla Lechii: David Chartier 18, Tomasz Rokicki, Mariusz Wilczuk i Grzegorz Janiec po 5.

Lechia: Chaika, Janiec, Witoszyński - Doroszkiewicz, Kulakivskyj - Polianskyj, Płonka, Wantoch-Rekowski - Piszczek - Chartier - Buhało, Hedesz, Wilczuk, Kwiatkowski - Jurkowski oraz Rokicki, Buczek, Odoliński, Kuźmiński, Lenartowicz i Zieliński.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie