Roszady gubią Thomasa von Heesena. Trener Lechii Gdańsk źle przestawia klocki

Paweł Stankiewicz
Fot. Karolina Misztal
Udostępnij:
Trener biało-zielonych w każdym meczu ligowym szuka nowych rozwiązań personalnych. U niemieckiego szkoleniowca piłkarze nie mogą być pewni, na jakiej pozycji zagrają danego dnia.

Thomas von Heesen szuka rozwiązań, aby Lechia grała coraz lepiej i zdobywała punkty. Niestety, zaczyna się w tym coraz bardziej gubić i nie pomaga drużynie wejść na właściwe tory. W każdym meczu na boisko biało-zieloni wychodzą w innym składzie, a piłkarze rzucani są na różne pozycje, niekoniecznie na te, które są ich nominalnymi. Niemiecki szkoleniowiec wymaga chyba zbyt daleko posuniętej uniwersalności od zawodników.

Sami piłkarze mają prawo w tym wszystkim się pogubić, bo przy tak częstych roszadach bardzo ciężko o zgranie i stabilizację. U von Heesena rzadko się zdarza, aby w składzie wyjściowym znalazło się trzech reprezentantów Polski. Wiele osób łapało się za głowy, widząc zestawienie zawodników na mecz z Cracovią. Znowu dużo zmian i wcale nie na korzyść. Tymczasem Lechia potrzebuje serii dobrych meczów, w których zdobędzie punkty, aby to podbudowało piłkarzy. Trudno o to, kiedy zawodnicy nie grają na swoich pozycjach, a w meczu z Cracovią biało-zieloni wystąpili bez klasycznego napastnika. Tę rolę początkowo miał pełnić Maciej Makuszewski, a później Sebastian Mila, ale obaj mają zupełnie inne predyspozycje.

Zresztą Makuszewski u von Heesena zagrał już na czwartej pozycji. Zaliczył już występy na lewym i prawym skrzydle, na „10”, a ostatnio właśnie jako napastnik. Gdzie tu sens? Zresztą popularny „Maki” to tylko jeden z przykładów, bo w zespole jest więcej zawodników, którzy u von Heesena mogli bliżej zapoznać się z nowymi pozycjami na boisku albo z takimi, na których dotąd grywali sporadycznie. Kompletnym nieporozumieniem było ustawienie Mili na środku ataku z Cracovią, a w drugiej połowie przesunięcie na skrzydło lewego obrońcy Nevena Markovicia. To o tyle dziwne, że na ławce rezerwowych siedział Milos Krasić, a Lechia zdecydowanie potrzebowała gracza ofensywnego za kontuzjowanego „Makiego”.

Od zawsze powtarza się, że piłka nożna to jest prosta gra. Zbyt wiele mieszania i komplikowania rodzi problemy, więc może warto dać piłkarzom grać tam, gdzie czują się dobrze.

Więcej na ten temat przeczytasz w czwartkowym, papierowym wydaniu Dziennika Bałtyckiego z dnia 26.11.2015 r. albo kupując e-wydanie gazety

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sopot
Polska dla Polaków Lechia dla Lechistów. Zwolnić szkopa i połowę najemców. Zostawić Sebka co ma Lechię w sercu i dać paru młodych wychowanków. A resztę pognac na cztery wiatry z "panem trenerem"na czele!
f
franz
Wyrzucić niemiaszka i zatrudnić Kasperczaka.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie