Porównywany do Andrzeja Leppera, Michał Kołodziejczak, protestuje wraz z rolnikami z lubelskiej wsi Dawidy, którą zaatakował ASF. Zebrani bronią świń przeznaczonych na ubój. Dodajmy, że wokół ognisk wirusa wyznacza się obszar zapowietrzony (o promieniu co najmniej 3 km) i obszar zagrożony (sięgający co najmniej 7 km poza obszar zapowietrzony). Obowiązują w nich stosowne nakazy i zakazy.

- Do niedawna nie zdawałem sobie sprawy z tego, czym jest ASF. Przyjechałem do was, widzę łzy - zwrócił się do zebranych lider Stowarzyszenia Polskich Producentów Ziemniaków i Warzyw. - Będziemy pilnować gospodarstw, w których są zdrowe świnie przeznaczone na ubój.

Tutaj również: Potężny cios. ASF uderzył w fermę na ponad 1,8 tys. świń!

Protestujący zablokowali przejazd samochodu, którym weterynarze mieli udać się do jednego z gospodarstw. Początkowo domagali się przyjazdu wojewody lubelskiego i Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii.

Jak wskazał Kołodziejczak, zebrani liczą na obecność szefa resortu rolnictwa lub kogoś z jego najbliższego otoczenia.

Strefa AGRO także na Facebooku. Dołącz do nas

- Na tym terenie, jeszcze nie dawno, było 27 tysięcy świń. Dzisiaj, z przyczyn ASF, jest prawie pięć razy mniej. Co ci ludzie mają trzymać w chlewniach, które zbudowali za miliony złotych? - zapytał prowadzący protest.

Stowarzyszenie Polskich Producentów Ziemniaków i Warzyw

W Dawidach pojawili się przedstawiciele Urzędu Wojewódzkiego.

Źródło: Facebook - Stowarzyszenie Polskich Producentów Ziemniaków i Warzyw