Rak nie przekreśla szans na rodzicielstwo. Dr Joanna Kufel-Grabowska: Czas najwyższy obalić mity związane z leczeniem raka piersi

Jolanta Gromadzka - Anzelewicz
Jolanta Gromadzka - Anzelewicz
Zaktualizowano 
„Oncofertility” to szansa dla młodych ludzi chorych na raka, których leczenie onkologiczne skazuje na bezpłodność. Polska Liga Walki z Rakiem kończy właśnie prace nad nowatorskim programem „ochrony płodności”. Ma dać szanse na rodzicielstwo.

Kiedy pada diagnoza: rak, a pacjentem jest dziecko, nastolatek czy młody człowiek, który dopiero wkracza w dorosłość - pojawia się lęk, rozpacz i tylko jeden cel: pokonać straszną chorobę i wygrać walkę o życie.

Ani on sam ani jego najbliżsi nie myślą, co będzie dalej. Mali zwycięzcy (według najnowszych statystyk 80 proc. dzieci leczonych z powodu choroby nowotworowej powraca do zdrowia) dorastają, zakładają rodziny, chcą mieć własne dzieci i żyć normalnie. I wtedy okazuje się, że nigdy nie zostaną rodzicami, ponieważ wskutek leczenia onkologicznego mają niewielkie szanse na zajście w ciążę lub są całkowicie bezpłodni.

Młodzi ludzie nie wiedzą, że możemy im pomóc - ubolewa prof. Krzysztof Łukaszuk

Tymczasem współczesna medycyna oferuje szereg metod, które zastosowane w porę, pozwalają uniknąć takich dramatów. Niestety, nie ma ich w katalogu procedur finansowanych przez NFZ. Tę lukę wypełnić ma nowatorski program ochrony płodności pod patronatem Polskiej Ligi Walki z Rakiem.

Coraz więcej zachorowań

- Coraz więcej ludzi młodych, poniżej 40. roku życia, zapada na nowotwory złośliwe. Według Krajowego Rejestru Nowotworów tylko w 2015 roku na raka zachorowało w tej grupie wiekowej prawie 8 tys. osób - alarmuje prof. Jacek Jassem, kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku, szef Polskiej Ligi Walki z Rakiem.

Prof. Jacek Jassem, kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku, szef Polskiej Ligi Walki z Rakiem.
Prof. Jacek Jassem, kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku, szef Polskiej Ligi Walki z Rakiem. Przemysław Świderski

Nie każdej osobie z tej grupy udało się przed wykryciem choroby zrealizować plany prokreacyjne. Jednocześnie coraz częściej terapia kończy się sukcesem. Pacjenci dorastają, łączą się w pary, starają się o dzieci. Tymczasem okazuje się, że są bezpłodni.

- Zachorowanie na nowotwór na ogół nie przekreśla możliwości powiększenia rodziny - zastrzega prof. Jassem. - Pod jednym warunkiem: trzeba o tym pamiętać przed rozpoczęciem leczenia, bo to leczenie, a nie sama choroba może spowodować bezpłodność. Chory na raka mężczyzna ma prawo zostać w przyszłości ojcem. Młodej kobiecie, która zachoruje na złośliwy nowotwór, nie można odbierać szans na macierzyństwo. Dlatego obowiązkiem każdego lekarza prowadzącego leczenie onkologiczne jest poinformowanie chorego o możliwości wystąpienia tego rodzaju powikłań oraz doradzenie co zrobić w takiej sytuacji - podkreśla prof. Jacek Jassem.

- Trzeba zacząć od edukacji medycznego personelu - mówi prof. Jacek Jassem

To właśnie z jego inicjatywy i pod auspicjami Ligi oraz Polskiego Towarzystwa Rozrodu i Embriologii powstaje projekt pod tytułem „Ochrona płodności chorych na nowotwory”. Po raz pierwszy jego zarys przedstawiono podczas IX Letniej Akademii Onkologicznej dla Dziennikarzy, która odbyła się na początku sierpnia br. w Warszawie.
- Wśród tych 8 tys. chorych rocznie w wieku poniżej 40 lat około 5 tys. stanowią dziewczęta i młode kobiety, a 3 tys. - chłopcy i młodzi mężczyźni - wyjaśnia dr Joanna Kufel-Grabowska z Wielkopolskiego Centrum Onkologii w Poznaniu, współautorka programu Polskiej Ligi Walki z Rakiem. - W grupie wiekowej od 0 do 14 lat najczęstsze są białaczki oraz nowotwory mózgu, a w wieku 15-19 lat - chłoniaki Hodgkina, nowotwory tarczycy, mózgu oraz jąder. U młodych kobiet (20-34 lata) pozycję numer jeden zajmuje rak szyjki macicy, kolejną - rak jajnika, a u nieco starszych (35-44 r.ż.) - do tych dwóch nowotworów dochodzi jeszcze rak piersi.

Kobiety mają gorzej

- Nie ma granicy wieku, po przekroczeniu której mężczyzna nie mógłby zostać ojcem (o ile wytwarza plemniki), dlatego przed rozpoczęciem leczenia lekarz powinien go zawsze poinformować o ryzyku zmniejszenia potencji oraz funkcji rozrodczych. Kobiety już na starcie są w gorszej sytuacji, ponieważ ich okres rozrodczy jest krótszy - podkreśla dr Joanna Kufel-Grabowska. Nie każda pacjentka zdaje sobie sprawę, jak ważna jest szczegółowa informacja o tym, że leczenie onkologiczne może spowodować trwałą lub odwracalną niepłodność. Trwała jest wówczas, gdy trzeba kobiecie usunąć jajniki lub macicę a mężczyźnie - oba jądra. Natomiast chemio-, radio- oraz hormonoterapia mogą skutkować pogorszeniem funkcji rozrodczych zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet.

Kobieta ma prawo chronić swoją płodność - uważa dr n. med. Maciej Socha

Dr n. med. Maciej W. Socha, ginekolog-onkolog i Kierownik Oddziału Położniczo-Ginekologicznego w Szpitalu św. Wojciecha na gdańskiej Zaspie
Dr n. med. Maciej W. Socha, ginekolog-onkolog i Kierownik Oddziału Położniczo-Ginekologicznego w Szpitalu św. Wojciecha na gdańskiej Zaspie Piotr Hukało

Oszczędzające operacje

- Oncofertility? Nadal nie ma dla tego terminu polskiej nazwy. W 2015 roku w USA uznano oncofertility za odrębną specjalizację medyczną. Płodność pacjentów ze schorzeniami onkologicznymi to bardzo ważny problem, który dalej pozostaje, niestety, niedoceniany przez nas onkologów, a także przez płatnika czyli NFZ - twierdzi dr n. med. Maciej W. Socha, ginekolog-onkolog i Kierownik Oddziału Położniczo-Ginekologicznego w Szpitalu św. Wojciecha na gdańskiej Zaspie, gdzie operowane są pacjentki onkologiczne.

- Dla mnie uwzględnienie planów prokreacyjnych, próba zachowania płodności i dbałość o funkcję gonad pacjentek onkologicznych, to nie coś szczególnego - to obowiązek lekarski.

Dyskusje na temat operacji zachowującej płodność i poinformowanie o metodach dodatkowych powinny być składową rozmowy z każdą pacjentką i pacjentem onkologicznym. Większość zachorowań na raka dotyczy kobiet w wieku powyżej 60 lat, jednak jak przyjrzeć się bliżej - to grupa kobiet w tzw. wieku rozrodczym, czyli między 25. a 44. rokiem życia stanowi tak naprawdę jedną trzecią wszystkich chorych onkologicznych. Oznacza to, że co trzecia pacjentka, która trafi do nas z chorobą nowotworową, będzie kobietą, u której leczenie wpłynie na jej płodność. Jednocześnie trend, aby odkładać plany prokreacyjne na później, w praktyce oznacza, że wiele z tych kobiet w momencie zachorowania nie ma dzieci.

- Z każdą pacjentką onkologiczną w wieku rozrodczym rozmawiam o wpływie operacji na jej płodność. Jeśli to możliwe, bezpieczne dla chorej i pożądane przez nią, oferuję zmniejszenie zakresu leczenia operacyjnego. Nie zawsze leczenie musi być tak agresywne i prowadzić do niepłodności.

Często słyszymy od pacjentek, że zwyczajnie nie życzą sobie ograniczenia ich płodności i proszą o inny zakres operacyjny, godząc się z następstwami. To nie moja decyzja, ale chorej, bo to jej życie.

Moim zadaniem jest poinformowanie o korzyściach i konsekwencjach podjętego wyboru. I ja to staram się uszanować. Takie oszczędzające operacje możliwe są przede wszystkim we wczesnych stadiach raka szyjki macicy. A nawet w sytuacji, gdy zmuszeni jesteśmy usunąć macicę, możemy pozostawić jajniki i w przyszłości zaproponować kobiecie surogację, czyli donoszenie ciąży (z komórki jajowej naszej chorej i jej partnera) przez inną kobietę. Miałem pacjentkę, która z takiej możliwości skorzystała. Podczas operacji wykonałem transpozycję jajników, czyli przesunąłem je poza obszar, który trzeba było poddać późniejszemu napromienianiu. Po roku pacjentka, która początkowo deklarowała, że rezygnuje z macierzyństwa, zmieniła zdanie i chciała starać się o dziecko. Po stymulacji hormonalnej w Białymstoku pobrano od niej komórki jajowe, które następnie zapłodniono nasieniem męża, po czym zarodki zamrożono. Surogatką została siostra pacjentki.

- Także jako androlog często „używam” oncofertility u mężczyzn. U mężczyzn w grupie wiekowej 25-44 lata najczęstszym nowotworem jest rak jądra. Mrożenie nasienia jest stosunkowo prostą metodą zachowania płodności chorego onkologicznie. I nawet przy obniżonych parametrach towarzyszących rakowi, nasienie warto zamrozić, by móc w przyszłości wykonać zapłodnienie pozaustrojowe metodą in vitro.

Cud ma imię Szymek

Ta scena powracała w snach Judyty przez cały okres leczenia - oto siedzi na skraju szpitalnego łóżka i tuli do piersi ciepłe zawiniątko. Budziła się i modliła się, by sen się kiedyś spełnił.

I stał się cud. 11 grudnia 2018 roku w gdańskim Szpitalu Kliniczna urodził się Szymek. Mimo obaw rodziców, że kuracja onkologiczna, której musiała poddać się Judyta, może mieć negatywny wpływ na rozwój płodu - chłopczyk przyszedł na świat o czasie i był w pełni zdrowy.

Judyta po prostu miała szczęście. Do gdańskiej Kliniki Ginekologii, Ginekologii Onkologicznej i Endokrynologii Ginekologicznej, trafiła z niewielkiej miejscowości w województwie warmińsko-mazurskim. Byli z Jackiem sześć lat po ślubie, Judyta miała 28 lat, uznali więc, że czas zacząć starać się o dziecko.

Podczas badania w poradni ginekologicznej okazało się, że Judyta ma w macicy polipa i trzeba go usunąć

Po dwóch tygodniach przyszedł wynik. Był zły. Diagnoza - rak błony śluzowej trzonu macicy - spadła na nich jak grom z jasnego nieba.

- Rak trzonu macicy to dziś jeden z najczęstszych ginekologicznych nowotworów złośliwych - tłumaczy dr hab. n. med. Dariusz Wydra, kierownik Kliniki Ginekologii, Ginekologii Onkologicznej i Endokrynologii Ginekologicznej. - Rak endometrium u kobiet młodszych, w wieku poniżej 40 lat, jak to było w przypadku Judyty, zdarza się zaledwie w 2-14 proc. przypadków. Im dłużej kobieta zwleka z zajściem w ciążę, tym większe jest ryzyko, że na ten rodzaj nowotworu zachoruje.

- Lekarze w takich przypadkach przede wszystkim usuwają macicę - wyjaśnia Judyta. Byliśmy zrozpaczeni, bo to oznaczało koniec naszych marzeń o dziecku. Szczęśliwie trafili do kliniki w Gdańsku.

- W wybranych, wczesnych przypadkach raka trzonu macicy istnieje możliwość zastosowania leczenia zachowującego płodność - potwierdza doc. Wydra. Pacjentkę trzeba uprzedzić, że leczenie oszczędzające płodność nie jest standardowym postępowaniem leczniczym, by mogła świadomie podjąć decyzję czy chce z tej możliwości skorzystać. Kobiety muszą zdawać sobie sprawę, że zarówno w trakcie jak i po zakończeniu leczenia muszą regularnie zgłaszać się do kontroli i w przyszłości poddać się operacji usunięcia macicy, jajników i jajowodów.

Był styczeń 2015 roku - gdy w szpitalu Kliniczna wykonano Judycie histeroskopię. To endoskopowy, małoinwazyjny zabieg, podczas którego usunięto z wnętrza macicy pacjentki polipy.

- Po sprawdzeniu, że pacjentka spełnia kryteria włączenia do leczenia zachowawczego, zastosowaliśmy hormonoterapię - wyjaśnia dr Dariusz Wydra. - Tak naprawdę była to jedyna szansa, by w przyszłości kobieta mogła zostać mamą. Z drugiej strony jednak rezygnacja z radykalnej operacji wiązała się z ryzykiem, że hormony mogą nie zahamować procesu nowotworowego .

Leczenie trwało ok. roku. Potem doc. Wydra oznajmił im, że raka nie ma i mogą próbować starać się o dziecko. Za trzecim podejściem, w marcu br. ciążowy test dał wynik pozytywny.

Los dopisał do tej historii szczęśliwe zakończenie. W klinice kierowanej przez dr. hab. n. med. Dariusza Wydrę program oszczędzającego płodność leczenia raka błony śluzowej trzonu wprowadzono w 2010 roku. Do tej pory objęto nim kilkanaście kobiet. Judyta jest jednak pierwszą pacjentką, która po leczeniu onkologicznym nie potrzebowała zabiegu in vitro i zaszła w ciążę w sposób naturalny.

Polisa ubezpieczeniowa

- Leczenie onkologiczne to ogromny stres dla wszystkich komórek organizmu człowieka, w tym również komórek rozrodczych - tłumaczy prof. dr hab. med. Krzysztof Łukaszuk, kierownik medyczny klinik INVICTA. Zarówno chemioterapia, jak i radioterapia to metody, których działanie polega na niszczeniu komórek chorych i zdrowych. To, czy młody człowiek po takim leczeniu będzie mógł mieć zdrowe dzieci, w dużej mierze zależy od rodzaju zastosowanej terapii. W przypadku kobiet znaczenie ma też wiek i tzw. rezerwa jajnikowa (liczba jajeczek). Jeżeli wyjściowo była ona duża, a uszkodzeniu uległa tylko część komórek rozrodczych, pacjentka ma szansę na ciążę w przyszłości. Jeżeli liczba komórek rozrodczych była mała - szansa może spaść nawet do poniżej 1 procenta. Natomiast dla mężczyzny w podobnej sytuacji decydujące znaczenie, poza typem terapii, ma jakość nasienia i liczba plemników. Natomiast kobiety mogą skorzystać z trzech metod; mrożenia komórek jajowych, zabezpieczenia tkanki jajnikowej oraz mrożenia zarodków - wylicza prof. Łukaszuk.

O wiele trudniej od plemników jest przechować komórki jajowe, ponieważ podczas rozmrażania łatwo je uszkodzić.

Udaje się tego uniknąć dzięki tzw. witrifikacji, czyli specjalnej technice mrożenia. W klinikach INVICTY stosuje się ją od 2005 roku. Od 2009 roku mrozi się tu również tkankę jajnikową. Gdy leczenie się zakończy, rozmrożoną tkankę jajnikową można ponownie wszczepić kobiecie. Nie tylko po to, by przywrócić pacjentce płodność, ale również - funkcje hormonalne, co dla jej organizmu jest też ogromnie ważne. Przed pobraniem komórek jajowych pacjentka wymaga stymulacji hormonalnej. Kiedyś wymagało to sporo czasu, teraz trwa o wiele krócej.

- Jednego dnia kobieta dowiaduje się, że choruje na raka, nawet następnego - możemy rozpocząć stymulację - tłumaczy prof. Łukaszuk. - Mniej więcej po 9 dniach od rozpoczęcia stymulacji możemy już pobrać komórki jajowe, zamrozić je, a pacjentka rozpoczyna leczenie onkologiczne.

Współczesna medycyna ma do zaoferowania szereg metod chroniących płodność. - Problemem jest brak świadomości, większość młodych pacjentów onkologicznych nie ma zielonego pojęcia, że takie rozwiązania w ogóle istnieją - dodaje prof. Łukaszuk. - Rzadko który lekarz informuje chorego o takich możliwościach, koncentrując się przede wszystkim na zasadniczym celu leczenia onkologicznego.

Dr hab. med. Ewa Bień, prof. nadzw. GUMed, zastępca ordynatora Kliniki Pediatrii, Hematologii i Onkologii UCK.
Dr hab. med. Ewa Bień, prof. nadzw. GUMed, zastępca ordynatora Kliniki Pediatrii, Hematologii i Onkologii UCK. Przemysław Świderski

Dziecko nie może czekać

- Mamy pełną świadomość wagi problemu i jeśli jest to tylko możliwe, staramy się informować o nim samych pacjentów lub ich rodziców - twierdzi dr hab. med. Ewa Bień, prof. nadzw. GUMed, zastępca ordynatora Kliniki Pediatrii, Hematologii i Onkologii UCK. - W przypadku małych pacjentów jest to jednak o wiele trudniejsze niż u dorosłych ze względu na to, że musimy się ścigać z czasem. Niemal wszystkie nowotwory wieku rozwojowego są agresywne i rosną bardzo szybko, więc w momencie diagnozy - gdy np. rozpoznamy białaczkę, choroba jest zwykle tak zaawansowana, że musimy działać natychmiast. Najczęściej nie ma czasu ani możliwości pozyskania nasienia, nie mówiąc już o dodatkowym zabiegu pobrania komórek jajowych czy tkanki jajnika. Odroczenie chemioterapii chociażby o dwa, trzy dni byłoby po prostu nieetyczne.

Gdy na raka zachoruje dziecko, ścigamy się z czasem - twierdzi prof. Ewa Bień

Z reguły informujemy rodziców nastoletnich chłopców, np. z rakiem jądra, o możliwości zdeponowania nasienia - twierdzi prof. Bień. - Bywa, że rodzice proszą lekarza, by porozmawiał o tym z ich nastoletnim synem, bo oni sami się wstydzą. Część pacjentów, głównie chłopców ten pomysł akceptuje, część się nie zgadza, nie widzi takiej potrzeby.

Od lat dobrze układa się współpraca naszej kliniki z gdańską INVICTĄ - podkreśla prof. Ewa Bień. - Za przechowanie zamrożonego materiału biologicznego pobranego w celu ochrony płodności nasi pacjenci nie muszą nic płacić.

Nie każdego stać

Nie wszystko w życiu Barbary potoczyło się tak, jakby sobie tego życzyła i jak twierdzi, to był główny powód tego, że nie ma jeszcze własnych dzieci. Kiedy w końcu trafiła na odpowiedniego partnera, okazało się, że ma raka. Wiadomość ta spadła na nią jak grom z jasnego nieba, trudno uwierzyć w tak złą diagnozę, gdy prowadzi się aktywny tryb życia, odżywia się zdrowo, dba o siebie tak jak robiła to od wielu lat Basia.

Regularnie też, podczas wieczornej kąpieli badała sobie piersi. I stało się - tuż przed tegorocznym, długim, majowym weekendem coś niepokojącego w jednej z nich wyczuła. Zmiana była niewielka, wyniki pierwszych badań USG były sprzeczne - mógł to być rak, ale równie dobrze - zwykły włókniak. Dopiero biopsja mammotomiczna jednoznacznie wskazała, że jest to rak inwazyjny.

Barbara nie zamierza się poddać. Rozpoczęła leczenie w Wielkopolskim Centrum Onkologii.

Dr Joanna Kufel-Dąbrowska, pod której opiekę trafiła, opowiedziała jej o metodach, które, zastosowane teraz, w przyszłości mogą sprawić, że mimo bardzo obciążającej terapii będzie mogła zostać mamą. Wspólnie z partnerem Barbara zdecydowała się na zabieg pobrania i zdeponowania w banku zamrożonych komórek jajowych.
- Termin pierwszej chemioterapii przesunęliśmy o trzy tygodnie, w tym czasie dostałam od prof. Piotra Jędrzejczaka ze szpitala przy ul. Polnej leki i zastrzyki i po dwóch tygodniach pobrano mi jajeczka - relacjonuje pacjentka. Będą czekały zamrożone aż do momentu, gdy młoda kobieta wróci do zdrowia. Barbara zdaje sobie sprawę, że dla wielu kobiet procedura ta może okazać się niedostępna ze względu na jej koszt. Za zabieg , leki i rok przechowywania Barbara zapłaciła 7 tys. zł. Podobny cennik obowiązuje w innych miastach, m. in. w Gdańsku - w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym operacje tego typu są również odpłatne.

Program ma pomóc

Informacja, edukacja oraz konkretna pomoc każdemu młodemu człowiekowi, który przeżywa podwójny dramat - choroby nowotworowej oraz utraty szans na doczekanie się potomstwa to filary projektu Polskiej Ligi Walki z Rakiem.

- W ramach projektu chorym, którzy zgłaszają chęć posiadania potomstwa w przyszłości, chcemy zapewnić bezpłatną konsultację na temat technik zachowania płodności, poinformować ich o możliwościach wspomagania rozrodu po zakończeniu leczenia oraz ułatwić dostęp do tych metod - deklaruje prof. Jacek Jassem. Podstawą powodzenia projektu jest edukacja chorych oraz lekarzy, pielęgniarek i położnych, uczestniczących w leczeniu chorych w wieku rozrodczym. - W każdym ośrodku biorącym udział w programie będzie wyznaczona jedna osoba (opiekun), najczęściej pielęgniarka lub położna, która przejdzie specjalistyczne szkolenie i będzie się zajmowała chorymi w wieku rozrodczym - tłumaczy prof. Jacek Jassem.- Po każdej wizycie lekarskiej osoba ta upewni się, czy pacjent został poinformowany o możliwości zaburzeń funkcji rozrodczych spowodowanych leczeniem oraz o możliwości zastosowania technik zachowania płodności. W razie potrzeby ponownie przeprowadzi z nim odpowiednią rozmowę oraz zaproponuje wsparcie psychologiczne. Jeśli pacjent będzie potrzebował czasu na zastanowienie, opiekun ponownie nawiąże z nim kontakt w dogodnym dla niego, ale nieodległym terminie.

Rolą opiekuna będzie także edukacja całego zespołu medycznego oraz zapewnianie dostępności materiałów informacyjnych (ulotek) przygotowanych dla chorych przez zespół ekspertów. Ulotki będą zawierały podstawowe informacje dotyczące projektu oraz adresy stron internetowych, gdzie chorzy będą mogli uzyskać dokładne informacje. Będzie tam także numer infolinii, która umożliwi bezpośrednią rozmowę z ekspertem. Po uzyskaniu od chorego odpowiednich zgód, udzieli on podstawowych informacji na temat projektu oraz wyznaczy termin konsultacji w najbliższym ośrodku rozrodczości.

Obalić mity

- Czas najwyższy obalić mity związane z leczeniem raka piersi - uważa dr Joanna Kufel-Grabowska.

Po pierwsze, hormonalne pobudzenie jajeczkowania przed rozpoczęciem leczenia systemowego jest bezpieczne. Po drugie - zamrażanie komórek jajowych, embrionów czy fragmentu jajnika to skuteczne metody zachowania płodności. Po trzecie - w większości przypadków ciąża po zakończeniu leczenia raka piersi nie jest przeciwwskazana i nie zwiększa ryzyka nawrotu raka. Dotyczy to zresztą także większości innych nowotworów.

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3