Rafał Siemaszko: Kibice dodawali mi otuchy

Janusz Woźniak
Rozmowa z Rafałem Siemaszką, napastnikiem gdyńskiej Arki, o pierwszym meczu w wyjściowym składzie.

- Kibice z pewnym zaskoczeniem i zdziwieniem odbierali fakt, że w meczu przeciwko Cracovii wyszedłeś w podstawowym składzie Arki. Dla Ciebie to było też zdziwienie?

- Oficjalnie o tym, że zagram w wyjściowej "11", dowiedziałem się, kiedy trener w niedzielę podał skład na to spotkanie. Powiedzmy jednak, że brałem taką możliwość pod uwagę, miałem pewne przeczucia, wynikające z treningów przed meczem z Cracovią, kiedy trener szukał różnych ustawień na mecz z "Pasami". Pewny niczego jednak nie byłem.

- Tak naprawdę to ten mecz był dla Ciebie takim prawdziwym ligowym debiutem w Arce.

- Rzeczywiście, można tak powiedzieć. Wprawdzie to był mój szósty mecz w ekstraklasie, ale w poprzednich pięciu zaliczałem kilkuminutowe epizody w końcówce spotkań, czyli za dużo się nie nagrałem. Dla każdego piłkarza wyjście do gry od pierwszej minuty jest znacznie ważniejsze, korzystniejsze, niż pojawianie się na boisku w ostatnich fragmentach meczu. Do tego ten mój prawdziwy debiut odbył się w Gdyni, przed naszymi kibicami, którzy dopingiem wspierali mnie na boisku. To było bardzo budujące.

- Przed kilkoma miesiącami trafiłeś do Arki z III-ligowego Orkana Rumia, w którym zdobyłeś w poprzednim sezonie aż 24 gole. Teraz, jak nietrudno zgadnąć, Twoim marzeniem byłaby bramka zdobyta w ekstraklasie.

- Takich marzeń nie muszę się chyba wstydzić (śmiech). O gole na trzecioligowych boiskach było znacznie łatwiej, ale też nieporównywalnie więcej czasu spędzałem na boisku, a nie na ławce rezerwowych. Oczywiście, różnica pomiędzy grą w III lidze i ekstraklasie jest bardzo duża. Powiedzmy, że to inna bajka. Potrzebuję czasu i gry, aby na boiskach ekstraklasy poczuć się pewnie. Wówczas, może, przyjdzie też czas na moje bramki.

- Znasz takie piłkarskie powiedzenie, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Arka wygrała, z Tobą w składzie, 3:0 z Cracovią, a w sobotę gracie z Polonią w Warszawie.

- Powiedzenie znam, ale… spokojnie czekam na to, co wydarzy się przed tym jakże ważnym dla nas meczem. To oczywiście trener będzie decydował o ustawieniu drużyny, taktyce na mecz w stolicy i stosownie do tych pomysłów dobierze zawodników. Dla Arki, dla nas wszystkich, najważniejszy w sobotę będzie korzystny wynik. Najlepiej byłoby wygrać, ale i remis nie będzie złym - z naszego punktu widzenia - rozstrzygnięciem.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
i ja też

Brawo Rafał