Radcy skarżą Julkego

    Radcy skarżą Julkego

    Piotr Weltrowski

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Słynna kancelaria prawnicza Głuchowski, Jedliński, Rodziewicz, Zwara i Partnerzy będzie się przed sądem domagać przeprosin od Sławomira Julkego - sopockiego biznesmena, który na początku lipca rozpętał tzw. aferę sopocką. Kancelaria, która zarzuca przedsiębiorcy zniesławienie, wytoczy mu również sprawę karną z oskarżenia prywatnego. Jak udało się nam ustalić, stosowne dokumenty trafiły już do sądu.
    Przedstawiciele kancelarii potwierdzają, iż pozew oraz akt oskarżenia zostały wysłane, w sprawie szczegółów odsyłają nas jednak do prawnika, który został wynajęty do poprowadzenia sprawy. Od niego dowiadujemy się, iż zarówno pozew, jak i akt oskarżenia dotyczą wielu publicznych wypowiedzi biznesmena, który na przełomie lipca i sierpnia na łamach mediów informował o rzekomych nieprawidłowościach, jakich miałaby się dopuścić kancelaria podczas obsługi prawnej jego interesów.


    - W szczególności chodzi o rzekome ujawnienie tajemnicy zawodowej konkurentom biznesowym pana Julkego - tłumaczy reprezentujący kancelarię mec. Bogusław Kosmus. - A także o rzekome uczestniczenie w zmowie mającej na celu uniemożliwienie Sławomirowi Julkemu nabycia udziałów w spółce będącej właścicielem domu towarowego Laura w Sopocie oraz działanie w konflikcie interesów, czyli jednocześnie na rzecz pana Julkego, jak i innego podmiotu zainteresowanego nabyciem udziałów w owej spółce.

    Przypomnijmy. Julke, który oskarża Jacka Karnowskiego, prezydenta Sopotu, o próbę wymuszenia łapówki za podjęcie pozytywnej decyzji administracyjnej dotyczącej rozbudowy strychu jednej z sopockich kamienic, wielokrotnie sugerował, iż sprawa ma drugie dno, a jest nim zamieszanie wokół domu towarowego Laura.

    To właśnie działania Karnowskiego w kontekście tej inwestycji miały skłonić biznesmena do ostrożności i sprawić, iż nagrał 19 marca rozmowę, w której, jak twierdzi, prezydent Sopotu próbował wymusić na nim łapówkę. Biznesmen sugeruje, że Karnowski, jak tylko dowiedział się o jego planach dotyczących kupna domu handlowego, "zaczął pozorować przyjaźń", po to aby wyciągać od niego informacje biznesowe.

    Prezydent kurortu miał też polecić mu kancelarię Głuchowski, Jedliński, Rodziewicz, Zwara i Partnerzy, nazywaną często "kancelarią prezydencką", do obsługi inwestycji.
    Zdaniem Julkego, sprawy zaczęły się jednak komplikować.

    Najpierw dotarła do niego informacja, iż do sopockiego magistratu trafił wniosek o zmianę planów zagospodarowania dotyczących bezpośredniego sąsiedztwa Laury, a złożył go, w imieniu firmy Capital Park, do której należy sąsiadujący z domem handlowym budynek kina Polonia, prawnik z tej samej kancelarii, która zajmowała się jego sprawami.

    Później, w ostatniej chwili, przedstawiciele "kancelarii prezydenckiej" poinformowali go o zmianie warunków kredytu, który Julke miał otrzymać z banku Nordea. Biznesmen postanowił więc działać na własną rękę. Pojechał do Gherardo Iannelliego, ówczesnego właściciela nieruchomości, gdzie dowiedział się o tym, iż kilka godzin wcześniej byli u niego... przedstawiciele Capital Parku i rozmawiali na temat Laury.

    To właśnie te sugestie tak bardzo oburzyły sopockich radców prawnych. - W sprawie cywilnej kancelaria domaga się opublikowania przeprosin, nakazania pozwanemu zaniechania dalszych fałszywych oskarżeń i zapłaty na wybrany cel społeczny świadczenia pieniężnego. W sprawie karnej oczywiście chodzi o uznanie winy popełnienia przestępstwa - dodaje mec. Kosmus.

    O tym, jaką kwotę miałby zapłacić przedsiębiorca oraz na jaki konkretnie cel, pełnomocnik kancelarii nie informuje. Natomiast w sprawie karnej za zniesławienie kodeks karny przewiduje karę do dwóch lat pozbawienia wolności.

    Co na to sam Julke? Biznesmen komentuje sprawę wyjątkowo krótko. - Nie otrzymałem żadnego pozwu. Natomiast tak jak mówiłem wcześniej, nie zamierzam prostować żadnych słów wypowiedzianych w sprawie tak zwanej afery sopockiej - stwierdza.

    Pozew i akt oskarżenia zostały wysłane do sądów 16 października. Pierwszy z tych dokumentów trafił do Sądu Okręgowego w Gdańsku 20 października, drugi prawdopodobnie także dotarł już do Sądu Rejonowego w Sopocie. Pracownicy instytucji kojarzą takie pismo. Jednak oficjalnie nie zostało ono jeszcze zarejestrowane.

    Kiedy więc możemy się spodziewać pierwszych rozpraw dotyczących sprawy? Praktyka pokazuje, że znacznie szybciej toczą się postępowania cywilne. Od złożenia pozwu do rozpoczęcia procesu mija średnio dwa do trzech miesięcy. Sprawa karna rozpocznie się prawdopodobnie później. Wątpliwe, aby stało się to jeszcze w tym roku.


    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo